Kto powołuje zarząd?

biuro zarządu, przedsiębiorstwo

Jak wiadomo, realną władzę w spółce kapitałowej ma ten, kto może powołać i zmienić zarząd. Domyślne zasady powoływania i odwoływania członków zarządu w spółce z o.o. oraz akcyjnej zostały uregulowane w kodeksie spółek handlowych. Niemniej k.s.h. przyznało pewne możliwości modyfikowania ogólnej zasady, które umożliwiają skrojenie spółki do bardziej skomplikowanych relacji inwestorskich.

adult-analyzing-brainstorming-1080865

W spółce z o.o. domyślnie członkowie zarządu powoływani i odwoływani są uchwałą wspólników. Oznacza to, że co do zasady o składzie zarządu decydować będzie zgromadzenie wspólników bezwzględną większością głosów. Rzecz jasna, jeżeli w spółce z o.o. ustanowimy radę nadzorczą (która jest organem fakultatywnym) umowa spółki może przekazać jej te uprawnienia. Z kolei w spółce akcyjnej domyślnie członków zarządu powołuje i odwołuje rada nadzorcza, przy czym walnemu zgromadzeniu także przysługuje kompetencja do odwołania bądź zawieszenia członka zarządu. Powyższe zasady są pewnym rozwiązaniem standardowym, które nie w każdej sytuacji musi się sprawdzać. Podstawowym problemem przy wariancie kodeksowym jest to, że właściwie pełnia praw do kontrolowania spółki przysługuje większościowemu udziałowcowi. W przypadku spółki z o.o. bowiem posiada on możliwość bezpośredniego kształtowania składu zarządu, natomiast w spółce akcyjnej może on istotnie wpływać na skład rady nadzorczej, która z kolei decydować będzie o członkostwie w zarządzie.

Wobec powyższych problemów w jaki sposób możemy nieco zrównoważyć tryb konstruowania zarządu tak, aby przyznać większe kompetencje udziałowcom mniejszościowym (np. inwestorowi strategicznemu)? Przede wszystkim możemy uprzywilejować konkretnego wspólnika przyznając mu osobiste prawo powoływania i odwoływania określonej liczby członków zarządu lub rady nadzorczej. Tego typu uprawnienie gwarantuje danemu udziałowcy wpływ na politykę spółki nawet, jeżeli nie dysponuje on potężnym pakietem głosów na zgromadzeniu wspólników/walnym zgromadzeniu. Jeżeli nie chcemy wiązać uprawnienia z konkretnym, indywidualnie oznaczonym wspólnikiem – wówczas przywilej powoływania i odwoływania członka zarządu może zostać „przykuty” do konkretnych udziałów lub akcji. Przy takim rozwiązaniu przywilej ten będzie podążał za udziałem/akcją.

Wszelkie modyfikacje zasad powoływania członków zarządu powinny znaleźć się w treści umowy spółki (w przypadku spółki z o.o.) lub statutu (w przypadku spółki akcyjnej). Postanowienia tych aktów korporacyjnych powinny w sposób precyzyjny wskazywać tryb podejmowania decyzji o składzie zarządu. Warto wspomnieć o tym, do czyjej wiadomości i w jakiej formie składane są oświadczenia o powołaniu bądź odwołaniu członków zarządu. Aby uniknąć paraliżu w spółce wywołanego brakiem zainteresowania jej losami ze strony uprzywilejowanego udziałowcy powinno się również określić zasady powoływania członka zarządu w przypadku bezczynności uprawnionego udziałowcy.

Odstępstwo od kodeksowej zasady powoływania członków zarządu w spółkach kapitałowych jest instrumentem, który może pozwolić na lepsze odzwierciedlenie układu właścicielskiego w strukturach menadżerskich. Szczególnie interesujące rezultaty możemy uzyskać przy jednoczesnej modyfikacji zasad reprezentacji spółki (np. poprzez nietypowe formy reprezentacji wieloosobowej). Planując tego typu rozwiązania należy jednak przemyśleć wszelkie możliwe konsekwencje oraz poświęcić odpowiednio dużo czasu i uwagi na skrupulatne zaprojektowanie zapisów umowy spółki bądź statutu. Przy tego typu decyzjach pośpiech bywa bardzo złym doradcą.

Sprawozdania finansowe po nowemu

biuro zarządu

Jakiś czas temu pisałem o nowelizacji ustawy o krajowym rejestrze sądowym związanej z informatyzacją procedury. Z uwagi na szeroki zakres zmian wydaje mi się, że nieco za mało napisałem o tym, co dla niektórych może okazać się najistotniejsze w najbliższych dnia – o składaniu sprawozdania finansowego. Tytułem nadrobienia braków poniżej znajdziecie podsumowanie najważniejszych nowinek, które należy brać pod uwagę przy składaniu sprawozdań finansowych za 2017 r.

Pierwszą i podstawą zmianą jest to, że w tzw. okresie przejściowym tj. od 15 marca 2018 r. do 1 października 2018 r. funkcjonować będzie nietypowy sposób, w jaki sporządzamy i składamy sprowadzania finansowe. Dokumenty finansowe sporządzamy w formie pisemnej, a następnie należy:

  1. podpisać sporządzony w wersji papierowej dokument zgodnie ze sposobem reprezentacji spółki,
  2. zeskanować dokument i stworzyć jego elektroniczną kopię (skan),
  3. podpisać kopię przy użyciu podpisu elektronicznego lub za pomocą profilu zaufanego E-PUAP (przez co najmniej jedną osobę uprawnioną do reprezentacji podmiotu)
  4. wysłać w formie elektronicznej do repozytorium dokumentów finansowych.

Aby złożyć dokument do repozytorium dokumentów finansowych należy utworzyć konto w portalu ministerstwa sprawiedliwości – S24 (ten sam portal, za pomocą którego można zakładać spółki przez internet). Tam za pomocą specjalnej zakładki „Bezpłatne składanie dokumentów finansowych” będziemy mogli przesłać skany. Więcej pomocnych informacji o tym, jak składać sprawozdania finansowe w nowej rzeczywistości prawnej można znaleźć bezpośrednio na stronie ministerstwa finansów.

account-black-and-white-business-209137

Drugą dosyć istotną informacją dla wszystkich, którzy składają od czasu do czasu wnioski do KRS jest obowiązek uzupełnienia adresów członków organów spółki. Mianowicie nowelizacja ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym wprowadziła obowiązek zgłaszania do KRS’u adresów do doręczeń dla osób upoważnionych do reprezentacji spółki (zarząd, prokurenci, likwidatorzy) oraz listy obejmującej nazwisko i imię oraz adres do doręczeń albo firmę lub nazwę i siedzibę członków organów lub osób uprawnionych do powołania zarządu (w przypadku gdy wspólnikiem jest osoba prawna, należy podać imiona i nazwiska oraz adresy do doręczeń członków organu uprawnionego do reprezentowania tej osoby prawnej). Stosunkowo istotnesą jednak przepisy przejściowe zawarte w ustawie nowelizacyjnej. Zgodnie bowiem z tymi regulacjami:

  1. jeżeli na dzień wejścia w życie zmian toczy się jakieś postępowanie przed KRS dotyczące reprezentantów spółki, wówczas Sąd Rejestrowy wezwie wnioskodawcę do uzupełnienia adresów tych reprezentantów (chyba że one już się w rejestrze znajdują);
  2. jeżeli na dzień wejścia w życie zmian toczy się postępowanie o pierwszy wpis spółki do KRS, wówczas Sąd Rejestrowy wezwie wnioskodawcę do uzupełnienia adresów członków organów spółki lub osób uprawnionych do powołania zarządu (chyba że one już się w rejestrze znajdują);
  3. jeżeli w rejestrze nie ma adresów do doręczeń dla reprezentantów spółki bądź członków organów spółki lub osób uprawnionych do powołania zarządu, wówczas spółka zobowiązana jest uzupełnić tę listę przy okazji składania najbliższego wniosku do KRS, ale nie później niż w terminie 18 miesięcy od wejścia w życie znowelizowanych przepisów.

Warto o powyższych zasadach pamiętać aby nie narażać się na niepotrzebne komplikacje w procedurze rejestrowej.

Krajowy Rejestr Sądowy – po co ten wpis w KRS?

biuro zarządu, blog

Wielu przedsiębiorców uważa, że Krajowy Rejestr Sądowy (KRS) jest tylko i wyłącznie smutnym, uciążliwym obowiązkiem administracyjnym. Należy jednak pamiętać, że z punktu widzenia przepisów prawa wpisy w Krajowym Rejestrze Sądowym mają kolosalne znaczenie dla obrotu prawnego. Trudno zresztą dziwić się takiemu rozwiązaniu, rejestr został ustanowiony właśnie po to, aby móc na nim polegać.

Kluczowymi przepisami z punktu widzenia funkcjonowania Krajowego Rejestru Sądowego są art. 14 i 17 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym, które ustalają zasadę domniemania prawdziwości wpisów w KRS. Zasada ta opiera się na dwóch filarach: po pierwsze domniemywa się, że dane wpisane do KRS są prawdziwe, po drugie ryzyko niezgodności wpisów w rejestrze z rzeczywistością obciąża spółkę. Wobec tego podmiot obowiązany do złożenia wniosku o wpis do KRS nie może powoływać się wobec osób trzecich działających w dobrej wierze na dane, które nie zostały wpisane do rejestru lub uległy wykreśleniu . Natomiast jeżeli dane wpisano do KRS niezgodnie ze zgłoszeniem podmiotu lub bez tego zgłoszenia, podmiot ten nie może zasłaniać się wobec osoby trzeciej działającej w dobrej wierze zarzutem, że dane te nie są prawdziwe, jeżeli zaniedbał wystąpić niezwłocznie z wnioskiem o sprostowanie, uzupełnienie lub wykreślenie wpisu.

Praktycznym skutkiem powyższej regulacji jest to, że kontrahenci spółki mogą polegać na treści wpisów KRS i nie muszą zastanawiać się czy wpisy te są aktualne i zgodne z prawdą. Najbardziej jaskrawym przykładem, w którym zasada domniemania prawdziwości wpisu w rejestrze ma istotne znaczenie, jest kwestia reprezentacji spółki. Umowa zawarta ze spółką reprezentowaną przez osobę, która wprawdzie nie jest już członkiem zarządu lub prokurentem, ale w dalszym ciągu widnieje w KRS jest umową wiążącą. W efekcie dochodzi do sytuacji, w której spółkę reprezentuje osoba, która prawa do takiej reprezentacji nie posiada. Niemniej dla celów ochrony obrotu, prawo przyznaje pierwszeństwo interesom kontrahentów działających w zaufaniu do rejestru. Powyższe rozumienie przepisów potwierdza także orzecznictwo. Jak stwierdził Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 12 lutego 2014 r. (IC CSK 361/13) czynność prawna dokonana przez osobę ujawnioną jeszcze w rejestrze jako uprawniony piastun osoby prawnej, ale już de iure nieuprawnioną do działania za tę osobę prawną wskutek odwołania ze składu organu, nie może być skutecznie podważona. Jak zaś podkreślił Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 11 sierpnia 2016 r. (V ACa 10/16) celem przepisów ustawy o KRS jest m.in. ochrona osób działających w zaufaniu do wpisu i ogłoszenia o wpisie.

adult-blur-boss-288477

Granicą ochrony osób trzecich jest ich dobra wiara czyli usprawiedliwione przeświadczenie, że treść wpisów w KRS jest prawdziwa. W praktyce, z uwagi na to, że dobrą wiarę się domniemywa (art. 7 Kodeksu Cywilnego), aby wyłączyć ochroną kontrahenta należałoby udowodnić, że miał on świadomość, iż treść wpisów w rejestrze jest błędna lub nieaktualna. Dobrą wiarę może wykluczać np. zawiadomienie wysłane przez spółkę, iż dana osoba została odwołana z pełnienia funkcji w zarządzie, natomiast jeszcze nie ujawniono tej informacji w KRS.

Mając świadomość znaczenia wpisów w Krajowym Rejestrze Sądowym, powinniśmy bacznie pilnować, aby wpisy w rejestrze naszej spółki były możliwie aktualne. Warto na to szczególnie zwracać uwagę przy okazji wszelkich zmian w obsadzie zarządu lub w składzie prokurentów. Pamiętajmy, że osoba odwołana lub pozbawiona prokury może jeszcze dokonywać czynności z kontrahentami spółki dopóki nie dopełnimy formalności w KRS. Warto w takich sytuacjach powiadomić najistotniejszych kontrahentów spółki o dokonanych zmianach. Wprawdzie, jak pisałem ostatnio, „fałszywy” reprezentant spółki ponosi za swoje działania odpowiedzialność, niemniej przy niektórych znaczących czynnościach jego odpowiedzialność to może być za mało.

Przypominamy, że wpisy w Krajowym Rejestrze Sądowym zawsze można sprawdzić tutaj.

Odpowiedzialność „fałszywego” członka zarządu

biuro zarządu

Odpowiedzialność „fałszywego” członka zarządu to zagadnienie, które powinno zainteresować każdego, kto kiedykolwiek zdecydował się na pełnienie funkcji w zarządzie. W naszych wpisach niejednokrotnie przytaczaliśmy zawiłości związane z liczeniem kadencji zarządu spółki oraz ustalaniem momentu, kiedy mandat członka zarządu wygasa. Kwestia ta nie jest tylko problemem teoretycznym – osoba, która przegapi wygaśnięcie swojego mandatu może ponieść surową odpowiedzialność.

Wyjaśnijmy nieco pojęcia – o tzw. „fałszywym” członku zarządu możemy mówić wtedy, kiedy dana osoba z prawnego punktu widzenia przestała już być członkiem zarządu spółki, ale w dalszym ciągu za takowego się podaje. Taka sytuacja może mieć miejsce np. wtedy, gdy członek zarządu nie śledzi albo nieprawidłowo śledzi bieg swojej kadencji. Zdarzają się też przypadki, kiedy wobec członka zarządu orzeczono zakaz pełnienia funkcji w zarządzie. Wreszcie członek zarządu może zostać przecież odwołany. W każdym takim przypadku dochodzi do utraty statusu członka zarządu, a w związku z tym utraty prawa do prowadzenia praw spółki jak i jej reprezentowania. Pozostali członkowie zarządu, bądź nowy zarząd, powinni złożyć do Krajowego Rejestru Sądowego odpowiedni wniosek o zmianę danych ujawnionych w rejestrze.

business-2804446_1920

Czasami zdarza się jednak, że osoba, która członkiem zarządu już nie jest w dalszym ciągu za spółkę działa i, co gorsza, niezmiennie figuruje w KRS. Wobec kontrahentów spółki działających w zaufaniu do wpisów w KRS taki członek zarządu może zasadniczo podejmować wszelkie dotychczasowe czynności. Chroni ich bowiem domniemanie z art. 17 ust. 1 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (szersze omówienie tej kwestii nadaje się na osobny wpis na blogu). Niemniej jednak, sytuacja takiego „fałszywego” członka zarządu jest zupełnie inna niż sytuacja rzetelnego piastuna organu. Zgodnie bowiem z 39 § 1 Kodeksu cywilnego, kto zawiera umowę w imieniu spółki, nie będąc jej organem odpowiada za szkodę, którą druga strona poniosła przez to, że zawarła umowę nie wiedząc o braku umocowania.

Na gruncie działalności rzekomego członka zarządu zapadło bardzo ciekawe orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 17 stycznia 2017 r. (IV CSK 143/16). Uzasadniając wspomniany wyrok, Sąd Najwyższy przyjął, że „fałszywy” członek zarządu odpowiada za spłatę pożyczki wobec banku, który udzielił jej spółce na podstawie umowy zawartej z osobą, której mandat już wygasł. Sąd Najwyższy uznał, że bank ma prawo działać w zaufaniu do wpisów w KRS i nie ciąży na nim bezwzględny obowiązek sprawdzania, czy dane wpisane w KRS odpowiadają rzeczywistości. W efekcie, odpowiedzialność „fałszywego” członka zarządu objęła w całości długi kredytowe spółki.

Spółka komandytowa bez odpowiedzialności?

biuro zarządu

Spółka komandytowa w ostatnich latach stała się bardzo popularnym modelem biznesowym prowadzenia działalności gospodarczej. Tak zwana spółka z o.o. spółka komandytowa jest hybrydowym rozwiązaniem, które pozwala na połączenie korzyści podatkowych z ochroną majątku osobistego wspólników. Niemniej jednak, należy pamiętać, że w spółce z o.o. spółce komandytowej także istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności członków zarządu komplementariusza.

W pierwszej kolejności przypomnijmy na czym polega konstrukcja spółki z o.o. spółki komandytowej. Jest to rozwiązanie biznesowe, w którym działalność gospodarcza prowadzona jest przez spółkę komandytową, w której komandytariuszami są najczęściej osoby fizyczne, będące głównymi beneficjentami prowadzonej działalności, natomiast komplementariuszem jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Działalność spółki z o.o. ogranicza się zwykle wyłącznie do zarządzania i reprezentowania spółki komandytowej. Ponieważ spółka komandytowa nie jest podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych (CIT), komandytariusze nie są zmuszeni do podwójnego opodatkowywania dochodów uzyskanych za pośrednictwem tej spółki. Jednocześnie odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej jest istotnie ograniczona. Komandytariusze ponoszą odpowiedzialność wyłącznie w takim zakresie, w jakim ich wkłady nie pokrywają sumy komandytowej ustalonej w umowie spółki. Natomiast pełna odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej spoczywa na komplementariuszu tj. spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.

Warto jednak pamiętać, że odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej nie kończy się na komplementariuszu. Członkowie zarządu spółki z o.o. ponoszą odpowiedzialność za długi niewypłacalnej spółki z o.o., o ile nie są w stanie wykazać okoliczności zwalniających (np. zgłoszenia we właściwym terminie wniosku o upadłość). Podstawą dla odpowiedzialności członków zarządu w spółce z o.o. jest art. 299 Kodeksu spółek handlowych oraz art. 21 prawa upadłościowego (istotnie znowelizowany w ostatnim czasie o czym można było przeczytać tutaj).

flowchart-311347_1280

W związku z powyższym wierzyciel, który chciałby pociągnąć do odpowiedzialności za zobowiązania spółki komandytowej członków zarządu jej komplementariusza musi wyczerpać określoną ścieżkę działania. W pierwszej kolejności powinien dochodzić swoich roszczeń bezpośrednio od spółki komandytowej. Stosownie do art. 31 § 1 Kodeksu spółek handlowych, dopiero kiedy egzekucja z majątku spółki komandytowej okaże się bezskuteczna, sięgnąć można do majątku komplementariusza (tj. spółki z o.o.). Kiedy jednak i spółka z ograniczoną odpowiedzialnością okaże się niewypłacalna, wierzyciel będzie mógł skierować swoje działania w stronę członków zarządu tej spółki.

Szczęśliwie jednak dla wierzyciela, przepisy nie wymagają prowadzenia (i ponoszenia kosztów) trzech procesów sądowych.  Zgodnie bowiem z art. 31 § 2 Kodeksu spółek handlowych, spółkę z o.o. można pozwać równolegle ze spółką komandytową, a jedynie wstrzymać się z wykonaniem wyroku do czasu, kiedy egzekucja wobec spółki komandytowej okaże się bezskuteczna. Gdyby jednak wierzyciel zapomniał pozwać spółki z o.o., art. 7781 Kodeksu postępowania cywilnego umożliwia nadanie na wyrok wydany względem spółki komandytowej klauzuli wykonalności przeciwko komplementariuszowi tejże spółki, jeżeli egzekucja przeciwko spółce komandytowej okaże się bezskuteczna, jak również wtedy, gdy jest oczywiste, że egzekucja ta będzie bezskuteczna. Natomiast jeżeli chodzi o odpowiedzialność członka zarządu to tutaj już nie obędzie się bez osobnego powództwa.

Dzięki powyższym ułatwieniom, możliwość dochodzenia roszczeń od członków zarządu jest właściwie zbieżna spółce z ograniczoną odpowiedzialnością jak i w spółce z o.o. spółce komandytowej. Trzeba jedynie pamiętać o dochowaniu pewnych dodatkowych wymogów formalnych i chronologii postępowania.

Rezygnacja z Zarządu niekoniecznie chroni przed odpowiedzialnością z 299 k.s.h.

biuro zarządu

W praktyce często pojawia się przeświadczenie, iż po złożeniu rezygnacji z pełnienia funkcji członka zarządu, były członek zarządu nie będzie ponosił odpowiedzialności z tytułu art. 299 k.s.h. za późniejsze losy spółki. Jak się okazuje nie do końca tak jest. Ze szczególną sytuacją spółki w finansowym stanie agonalnym przyszło się zmierzyć Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku.

W stanie faktycznym rozpatrywanym przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku, powódka dochodziła w trybie art. 299 k.s.h. zapłaty od byłego członka zarządu należności, które okazały się nieściągalne z uwagi na kondycję finansową spółki. Pozwany członek zarządu bronił się między innymi tym, że część zobowiązań powstało już po jego rezygnacji z funkcji członka zarządu w związku z działaniami podejmowanymi przez syndyka masy upadłościowej.

pexels-photo-249763

W opinii Sądu Apelacyjnego członek zarządu co do zasady ponosi odpowiedzialność za zobowiązania spółki istniejące w czasie pełnienia przez niego funkcji. Niemniej jednak, nie zawsze utrata statusu członka zarządu wyłącza jego odpowiedzialność za zobowiązania spółki powstałe już po wygaśnięciu mandatu. Zdaniem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku członek zarządu poniesie odpowiedzialność także za późniejsze zobowiązania spółki, jeżeli powstały one z tego powodu, że nie zgłoszono w terminie wniosku o upadłość. Celem przedmiotowego rozumowania jest unikanie sytuacji, w której spółka znajdująca się w stanie niewypłacalności dalej zaciąga zobowiązania, których spłata nie jest możliwa.

W swojej argumentacji Sąd Apelacyjny powołał się na wskazania przedstawione przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r. (I CSK 646/12). W uzasadnieniu wspomnianego orzeczenia Sąd Najwyższy przesądził, iż takie rozumienie przepisu podyktowane jest funkcją art. 299 k.s.h. jaką jest dyscyplinowanie członków zarządu w zakresie składania wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym momencie, a także zapewnieniem ich odpowiedzialności za podejmowane w tym kierunku działania.

Zachęcam do zapoznania się zarówno z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku jak i z wyrokiem Sądu Najwyższego.

Mandat i kadencja zdaniem Sądu Najwyższego

biuro zarządu, spółki z o.o

Mandat i kadencja członków organów w spółkach kapitałowych od lat stanowią zarzewie sporu w doktrynie prawa handlowego. Biorąc pod uwagę, jak ważne jest ustalenie czy dana osoba piastuje funkcję w spółce czy też nie, mnogość lansowanych koncepcji zdecydowanie nie sprzyja pewności obrotu. Nie doczekaliśmy się interwencji ustawodawczej, niemniej trudnego zadania rozsupłania problemu podjął się Sąd Najwyższy.

Z kronikarskiego obowiązku muszę odnotować, że zdarzyło się nam już pisać o kwestii mandatu piastuna organu spółki z o.o. tutaj. W jakiś czas po tym wpisie Sąd Najwyższy podjął uchwałę z dnia 24 listopada 2016 pod sygnaturą III CZP 72/16. Sentencja przedmiotowej uchwały jest stosunkowo lakoniczna i brzmi: „ostatnim pełnym rokiem obrotowym w rozumieniu art. 369 § 4 w związku z art. 386 § 2 k.s.h. jest ostatni rok obrotowy, który rozpoczął się w czasie trwania kadencji członka rady nadzorczej spółki akcyjnej.” Znacznie więcej informacji na temat stanowiska Sądu Najwyższego można wyczytać z uzasadnienia uchwały.

W pierwszej kolejności Sąd Najwyższy wskazał, że należy odróżnić mandat członka organu (rozumiany jako prawo do wykonywania funkcji członka organu) od pojęcia kadencji, która ma znaczenie techniczno-prawne i wyznacza okres, w którym będą wykonywane obowiązki i prawa piastuna organu. Rozróżnienie jest o tyle istotne, że mandat może w dalszym ciągu przysługiwać pomimo upływu kadencji.  Nadto Sąd Najwyższy podkreślił, że nie ma racjonalnych powodów do różnicowania wyznaczania chwili upływu kadencji w spółkach kapitałowych. Innymi słowy, wydaje się, że zasady przyjęte przez Sąd Najwyższy należy stosować jednolicie w odniesieniu do spółki z o.o. oraz spółki akcyjnej.

pexels-photo-273011

Przechodząc do meritum, zgodnie z wytycznymi Sądu Najwyższego, można przyjąć, że:

  1. Kadencja może zostać określona zarówno w latach kalendarzowych jak i w latach obrotowych. Rozstrzygająca jest tutaj treść umowy spółki/statutu.
  2. Mandat wygasa z odbyciem walnego zgromadzenia/zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za ostatni pełny rok obrotowy pełnienia funkcji członka organu.
  3. Jeżeli kadencja dłuższa niż rok nie pokrywa się z latami obrotowymi, to czas pełnienia funkcji przedłuża się na okres od upływu kadencji do dnia odbycia walnego zgromadzenia/zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie za ostatni pełny rok sprawowania funkcji przez członka.
  4. Wyrażenie „ostatni pełny rok obrotowy pełnienia funkcji” należy odnosić do ostatniego roku obrotowego, który rozpoczął się w czasie trwania kadencji, na jaką członek ten został powołany.

Przykładowo, jeżeli w spółce, której rok obrotowy pokrywa się z rokiem kalendarzowym, mamy do czynienia z trzyletnią kadencją rozpoczynającą się z 31 lipca 2014 r. to taka kadencja zakończy się 31 lipca 2017 r. Niemniej jednak, mandat członka organu będzie trwał aż do przeprowadzenia zwyczajnego walnego zgromadzenia/zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za rok 2017 r. Wynika to z faktu, iż rok obrotowy od 01.01.2017 do 31.12.2017 jest ostatnim rokiem obrotowym, który rozpoczął się w trakcie trwania kadencji.

W rezultacie Sąd Najwyższy przychylił się do tzw. koncepcji prologancyjnej, na mocy której mandat członka organu zasadniczo będzie zawsze trwał dłużej niż wynosi okres kadencji. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby członek organu został wcześniej odwołany.

Z brzmieniem uchwały można zapoznać się tutaj.

Polska spółka ma prawo wyemigrować za granicę – transgraniczna zmiana siedziby spółki cz. II

biuro zarządu

Tematem transgranicznej zmiany siedziby spółki zajmowaliśmy się już w sierpniowym wpisie. Wydane niedawno orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej każe na nowo przyjrzeć się polskim regulacjom w kontekście ich zgodności z prawem Unii Europejskiej. Zdaniem bowiem Trybunału, polskie przepisy stoją w sprzeczności z unijną swobodą przedsiębiorczości.

Stanowisko Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyrosło na kanwie sprawy polskiej spółki Polbud – Wykonawstwo sp. z o.o. (Polbud). 30 września 2011 r. zgromadzenie wspólników Polbud podjęło uchwałę o przeniesieniu siedziby spółki do Luksemburga. W uchwale nie wskazano by przeniesienie siedziby spółki wiązało się z przeniesieniem siedziby zarządu czy też miejsca rzeczywistego prowadzenia działalności gospodarczej. Na skutek podjętej uchwały sąd rejestrowy wpisał w KRS otwarcie likwidacji Polbud. Po formalnym zarejestrowaniu Polbud w Lukseburgu (pod nową nazwą Consoil Geotechnik Sàrl) spółka złożyła wniosek o wykreślenie z KRS. Sąd rejestrowy odmówił wykreślenia, żądając przedłożenia dokumentacji, z której wynika faktyczne przeprowadzenie likwidacji (tj. zakończenie działalności w Polsce). Polbud zaskarżył stanowisko KRS’u i sprawa trafiła aż przed Sąd Najwyższy, który wystosował zapytanie do TSUE.

TSUE zajął się przede wszystkim dwoma pytaniami:

  1. Po pierwsze, czy w zakres swobody przedsiębiorczości wchodzi możliwość transgranicznej zmiany siedziby spółki bez jednoczesnego przeniesienia miejsca rzeczywistej siedziby spółki (tj. miejsca prowadzenia działalności gospodarczej)?
  2. Po drugie, czy zgodne z przepisami UE są przepisy krajowe, które wymagają przeprowadzenia pełnej likwidacji spółki mającej zamiar transgranicznej zmiany siedziby?

Jeżeli chodzi o pierwsze pytanie to TSUE wskazał, iż w kwestii badania powiązania spółki przenoszącej siedzibę z krajowym systemem prawnym państwa przyjmującego, istotne są jedynie przepisy państwa przyjmującego. Oznacza to, że jeżeli państwo przyjmujące nie wymaga, aby wraz z transgraniczną zmianą siedziby spółki doszło do zmiany miejsca wykonywania działalności gospodarczej, wówczas spółka może dokonać zmiany siedziby bez zmiany miejsca wykonywania działalności gospodarczej. W omawianym przypadku przepisy Luksemburga nie wymagały przeniesienia miejsca wykonywania działalności gospodarczej ergo polskie regulacje prawne muszą akceptować możliwość takiej zmiany siedziby, gdyż mieści się ona w zakresie swobody przedsiębiorczości spółki.

ship-2787544_1280

Co do drugiej kwestii TSUE przyjął, że przepisy k.s.h. które wymagają przeprowadzenia likwidacji spółki (tj. zakończenia bieżących interesów, ściągnięcia wierzytelności, wypełnienia zobowiązań i upłynnienia majątku spółki, zaspokojenia lub zabezpieczenia wierzycieli, złożenia sprawozdania finansowego z dokonania tych czynności oraz wskazania przechowawcy ksiąg i dokumentów likwidowanej spółki) przed wykreśleniem spółki z KRS w ramach procedury transgranicznej zmiany siedziby stanowią ograniczenie swobody przedsiębiorczości gwarantowanej Traktatem o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 49 i 54 TFUE).

Jednocześnie TSUE zauważył, że państwa członkowskie mogą ograniczać swobodę przedsiębiorczości o ile jest to uzasadnione nadrzędnymi względami interesu ogólnego – przykładowo: ochroną wierzycieli, wspólników mniejszościowych czy pracowników przeniesionej spółki. Natomiast polskie przepisy przewidują ogólny obowiązek przeprowadzenia likwidacji bez względu na rzeczywiste ryzyko naruszenia interesów wierzycieli, wspólników mniejszościowych i pracowników oraz bez możliwości wyboru mniej restrykcyjnych środków mogących chronić te interesy. Co się tyczy w szczególności ochrony interesów wierzycieli, jak zaznaczyła Komisja Europejska, ustanowienie gwarancji bankowych lub innych równoważnych zabezpieczeń mogłoby zapewnić odpowiednią ochronę wspomnianych interesów. Takie podejście stanowi de facto wyraz domniemania winy w działaniu spółki, która planuje transgraniczną zmianę siedziby.

Tezy przedstawione przez TSUE wskazują na to, że polskie prawo nie może wymagać „zwinięcia” działalności w Polsce przy okazji transgranicznej zmiany siedziby zupełnie niezależnie od okoliczności faktycznych, które temu towarzyszą. Innymi słowy, transgraniczna zmiana siedziby polskiej spółki do innego kraju powinna być możliwa bez konieczności zlikwidowania działalności w Polsce. Granice Polski zostały dla spółek otwarte.

Chętnych do zapoznania się z orzeczeniem TSUE zapraszam tutaj.

1 2 3 7