Publiczny podpis elektroniczny

przedsiębiorstwo

Jednym z hamulców elektronicznego obiegu dokumentów (w szczególności tych urzędowych) był utrudniony dostęp do podpisu elektronicznego. Przez wiele lat usługi certyfikacji elektronicznej świadczyły wyłącznie podmioty komercyjne, z których korzystanie często postrzegane było jako niepotrzebny koszt. Z drugiej strony, sama sposobność urzędowego wykorzystywania dokumentów zaopatrzonych w podpis elektroniczny była dość ograniczona. W ostatnich latach sytuacja zaczęła się jednak korzystnie zmieniać wraz z rozwojem rządowego portalu https://www.gov.pl oraz wprowadzeniem możliwości elektronicznego podpisania dokumentów profilem zaufanym za pośrednictwem bankowości elektronicznej. Wygląda na to, że Ministerstwo Cyfryzacji wykonało kolejny krok w stronę większej dostępności certyfikacji elektronicznej.

Jakiś czas temu podpis elektroniczny stał się bardziej dostępny niż kiedykolwiek. We wspomnianym portalu gov.pl, w zakładce „Przedsiębiorca” pojawiła się bowiem opcja „Podpisz dokument elektronicznie” za której pomocą możemy:

  1. opatrzyć cyfrowy dokument (plik) podpisem elektronicznym (również taki, który już został przez kogoś podpisany),
  2. odczytać podpisany dokument oraz
  3. sprawdzić, czy podpisy złożone pod dokumentem są prawidłowe.

Korzystanie z rządowej „podpisywarki” wymaga posiadania profilu zaufanego (e-puap) lub e-dowodu. Jak wspominałem, najprostszym sposobem na uruchomienie profilu zaufanego jest aktywowanie go za pośrednictwem bankowości elektronicznej (taką opcję oferuje większość najbardziej popularnych banków na polskim rynku). Przy takim rozwiązaniu podpisywanie dokumentów odbywa się z zastosowaniem podobnej procedury autoryzacyjnej jak przy zlecaniu zwykłego przelewu.

internet-3484137_1920

Usługę podpisywania dokumentów możemy wykorzystać np. do podpisania sprawozdań finansowych w formie elektronicznej (o tym obowiązku pisaliśmy już tutaj). Natomiast sama platforma wydaje się nie czynić żadnych ograniczeń co do rodzaju dokumentu, na którym chcemy złożyć podpis elektroniczny. W praktyce, moglibyśmy ją wykorzystać dla potrzeb załatwiania różnych spraw urzędowych, a być może i finalizowania umów w formie elektronicznej jako równoważnej formie pisemnej. Warto dodać, że podpisywanie dokumentów profilem zaufanym jest bezpłatne.

Czas pokaże czy „podpisywarka” przyjmie się na stałe i będzie sprawnie realizować swoje funkcje. Moim zdaniem udostępnienie takiego narzędzia jest zdecydowanym krokiem we właściwym kierunku. Miejmy nadzieję, że również urzędy podążać będą w tę samą stronę i zaakceptują szerszą „elektronizację” obrotu. W praktyce, posługiwanie się dokumentami cyfrowym odciąża przecież nie tylko petentów (w tym przedsiębiorców), ale także i samych urzędników. Dokumenty i formularze w postaci elektronicznej znacznie łatwiej zabezpieczyć przed błędami, które system może sam wychwytywać. Pozwala to np. uniknąć czasochłonnego wzywania petenta do usunięcia braków przy zastosowaniu tradycyjnego obiegu pocztowego.

 

 

Rezygnacja z zarządu

przedsiębiorstwo, spółki z o.o, strefa wspólnika

Problematyka rezygnacji z zarządu, a szerzej mówiąc – spółki bez zarządu bardzo często pojawia się na łamach naszego bloga. Mnogość problemów z tym związanych wynika przede wszystkim z ciężaru odpowiedzialności jaka spoczywa na członkach zarządu i woli zerwania wszelkich powiązań ze spółką w razie rozstania.

W pierwszej kolejności zachęcam wszystkich czytelników do zapoznania się z tym, co do tej pory pisaliśmy na temat składania rezygnacji z pełnienia funkcji członka zarządu. Tutaj pisaliśmy o rezygnacji składanej „samemu sobie”. Tutajtutaj z kolei pisaliśmy o tym, jakie problemy mogą wystąpić, jeżeli w spółce w ogóle zabraknie zarządu. Przedmiotem dzisiejszego wpisu będzie jednak pozycja samego członka zarządu, który składa lub zamierza złożyć rezygnację.

farewell-3258939_1920

Kodeks Spółek Handlowych przyznaje szczególną wartość prawu członka zarządu do złożenia rezygnacji. Również z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że prawo to może podlegać ograniczeniom jedynie w wyjątkowych przypadkach. Wszak jest ono wyrazem konstytucyjnej wolności i znajduje podstawy w zakazie pracy przymusowej. Stąd w art. 202 § 4 oraz 369 § 5 k.s.h. możemy wyczytać, że mandat członka zarządu wygasa w razie złożenia rezygnacji. Niemniej jednak przepisy kodeksu nakazują do rezygnacji stosować odpowiednio przepisy dotyczące wypowiedzenia stosunku zlecenia. Kluczowym z tej perspektywy przepisem jest art. 746 § 2 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym zleceniobiorca odpowiada za szkodę wywołaną wypowiedzeniem umowy zlecenia bez ważnego powodu. W efekcie, członek zarządu składający wypowiedzenie powinien zadbać o to, aby spółka nie doznała z tego tytułu uszczerbku. Powinien wobec tego zapewnić ciągłość spraw spółki oraz możliwie usprawnić powoływanie swojego następcy (np. przez powiadomienie odpowiednich osób władnych do powołania zarządu).

Rezygnacja z zarządu powinna oczywiście zostać zgłoszona do Krajowego Rejestru Sądowego. Jest to ważne zarówno z punktu widzenia interesu spółki, która jest odpowiedzialna za zgodność danych w KRS z rzeczywistością, jak i z punktu widzenia byłego członka zarządu, który nie chce być już kojarzony ze spółką. Niemniej jednak, były członek zarządu nie ma prawa złożyć stosownego wniosku do KRS. Z chwilą złożenia rezygnacji traci on uprawnienie do reprezentowania spółki, także w zakresie przedmiotowego wniosku. Stosowny wniosek powinni złożyć członkowie zarządu, którzy pozostali w spółce lub nowy zarząd jeśli doszło do wymiany całego składu. Cóż jednak w sytuacji, gdy rezygnujący członek zarządu był ostatnim „na polu bitwy”?

W takim wypadku, jeżeli zależy mu na wykreśleniu jego osoby z KRS – pozostaje mu jedynie możliwości zwrócenia się do sądu rejestrowego o dokonanie wykreślenia z urzędu. Sąd rejestrowy ma bowiem ku temu możliwości, aczkolwiek zależne są one od wielu czynników. W praktyce to, czy sąd rejestrowy przychyli się do prośby ex-członka zarządu najczęściej zależeć będzie od jakości argumentacji po stronie proszącego oraz dokumentów potwierdzających podjęte przez niego starania. Warto dopilnować, by korespondencja z KRS była przemyślana oraz poparta mocną argumentacją prawną.

Pre-pack czyli likwidacja przygotowana w upadłości

przedsiębiorstwo

Upadłość to słowo nierzadko budzące grozę wśród przedsiębiorców. Trudno się dziwić – do rzadkości bowiem należą sytuacje, w których spółka borykająca się z istotnymi trudnościami finansowymi unika likwidacji bez pozyskania zewnętrznego zastrzyku kapitału. Niemniej jednak, pewnym sposobem na częściowe ratowanie tonącego przedsiębiorstwa jest likwidacja przygotowana czyli tzw. pre-pack.

Likwidacja przygotowana (z ang. pre-pack) pozwala na szybką sprzedaż aktywów niewypłacalnej spółki na rzecz nabywcy, który gotowy jest przejąć istotną część dotychczas prowadzonej działalności. Z technicznego punktu widzenia, skorzystanie z pre-packa wymaga dołączenia do wniosku o ogłoszenie upadłości wniosku o zatwierdzenie warunków sprzedaży. Przedmiotem sprzedaży zasadniczo powinno być przedsiębiorstwo spółki lub jego zorganizowana część – czyli taki zespół składników majątkowych, który umożliwia prowadzenie określonej działalności. Ustawa dopuszcza jednak również, aby wnioskiem objęty był niezorganizowany zespół składników majątkowych spółki – o ile stanowią one znaczną część przedsiębiorstwa.

We wniosku o zatwierdzenie warunków sprzedaży należy wskazać nabywcę oraz cenę sprzedaży, przy czym preferowane byłoby przedłożenie projektu umowy. Oznacza to, że skorzystanie z pre-packa wymaga osiągnięcia porozumienia z potencjalnym nabywcą aktywów jeszcze przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości. Wiąże się to z koniecznością stosunkowo szybkiego zorganizowania po stronie nabywcy finansowania dla nabycia majątku jak i również dopełnienia wszelkich wewnętrznie przewidzianych procedur.

Do wniosku o zatwierdzenie warunków sprzedaży należy dołączyć opis i oszacowanie majątku objętego wnioskiem sporządzone przez biegłego sądowego. Taki wymóg formalny niestety znacznie ogranicza możliwość korzystania z pre-packu. W praktyce, likwidację przygotowaną może zaproponować tylko spółka ogłaszająca upadłość – trudno bowiem oczekiwać, aby wierzyciele spółki wprowadzili do niej biegłego celem przeprowadzenia wyceny. Drugim problemem jest natomiast czas. Reprezentanci niewypłacalnej spółki maja 30 dni na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości – pod rygorem ponoszenia surowej odpowiedzialności finansowej. Zorganizowanie wyceny biegłego sądowego i uzyskanie akceptacji dla niej przez potencjalnego nabywcę w takim terminie może często okazać się niemożliwe do spełnienia –  szczególnie, gdy mówimy o dużych przedsiębiorstwach.

accomplishment-agreement-business-1249158

Wycena majątku oraz warunki ustalone z potencjalnym nabywcą nie są jednak nienaruszalne. Jeżeli sprzedaż ma nastąpić na rzecz podmiotów powiązanych z bankrutem wówczas sąd upadłościowy musi w toku postępowania zlecić sporządzenie kolejnej opinii przez biegłego*. Cena oszacowania określona przez nowego biegłego jest dla sądu wiążąca i wyznacza minimalny próg sprzedaży. Obowiązek pozyskania drugiej opinii biegłego tworzy rzecz jasna naturalny stan niepewności dla potencjalnego kupca, który dopiero w procedurze upadłościowej może dowiedzieć się o konieczności uzyskania finansowania w większym stopniu niż planował.

Jeżeli warunki sprzedaży zgadzają się z ceną oszacowania, a pozyskane środki są wyższe lub co najmniej równe kwotom możliwym do uzyskania w zwykłym postępowaniu upadłościowym (po uwzględnieniu wszelkich jego kosztów), wówczas sąd może zatwierdzić pre-pack. Niemniej jednak, syndyk sprzeda majątek upadłego dopiero w ciągu 30 dni od uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu sprzedaży, co poniekąd wydłuża proces. Zawarcie umowy sprzedaży warunkowane jest wpłatą z góry całej ceny sprzedaży.

Ustawodawca przewidział pewną możliwość przyśpieszenia końcowego etapu procedury pre-pack. Potencjalny nabywca może zdecydować się na wpłatę pełnej ceny na rachunek depozytowy już na etapie składania wniosku o ogłoszenie upadłości. W takim wypadku majątek dłużnika zostanie wydany nabywcy niezwłocznie po ogłoszeniu upadłości spółki tj. jeszcze przed zatwierdzeniem warunków sprzedaży. Nabywca będzie mógł tymczasowo zarządzać przedsiębiorstwem, ale czyni to na własne ryzyko. Dopiero bowiem zawarcie ostatecznej umowy sprzedaży (i uzupełnienie ewentualnej różnicy miedzy ceną z pierwszego oszacowania, a ceną z drugiego oszacowania) pozwoli mu nabyć własność majątku upadłego.

Jak widać pre-pack może być atrakcyjnym sposobem na pozyskanie funkcjonującego przedsiębiorstwa. Niemniej jednak surowe warunki formalnego dla skorzystania z niego wymuszają wzmożoną współpracę z niewypłacalną spółką oraz wysoką dyscyplinę po stronie nabywcy.

 

[*ERRATA: W pierwotnym wpisie napisałem, że konieczność pozyskania drugiej wyceny sprzedawanego przedsiębiorstwa występuje zawsze. W rzeczywistości, taki obowiązek występuje w przypadku, gdy kupcem będzie osoba powiązana z bankrutem (krewny, powinowaty itp.)]

Przekształcenie przedsiębiorcy

przedsiębiorstwo

Od jakiegoś czasu polskie prawo daje możliwość przekształcenia działalności gospodarczej prowadzonej jednoosobowo w spółkę kapitałową (spółkę z o.o. lub akcyjną). To ciekawe rozwiązanie pozwala w sposób możliwie bezbolesny dopasować szatę prawną prowadzonego biznesu do jego skali i ryzyka. W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się temu, jak taki proces przekształcenia przebiega i z jakimi konsekwencjami się wiąże.

Powodów dla przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę może być wiele. Najczęściej przedsiębiorcy decydują się podjąć takie kroki z uwagi na zaskakująco pozytywny rozwój prowadzonej działalności przy jednoczesnym wzroście ryzyka gospodarczego. Spółki kapitałowe, w przeciwieństwie do działalności prowadzonej osobiście, cechuje brak odpowiedzialności osobistej wspólnika za zaciągnięte długi. Niemniej równie sensownym powodem może być chęć dopuszczenia wspólników (inwestorów) do prowadzonego biznesu, czy przygotowanie się na sukcesję firmy przez nowe pokolenie. Przekształcenie w spółkę kapitałową może być także jednym z kroków zmierzających do osiągnięcia docelowo pożądanej formy prawnej np. spółki komandytowej.

Przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej przy zastosowaniu przepisów kodeksu spółek handlowych jest o tyle atrakcyjne, że gwarantuje stosunkowo bezproblemową sukcesję wszelkich praw i obowiązków przedsiębiorcy na spółkę. Oznacza to, że sytuacja prawna przedsiębiorcy w możliwie najpełniejszy sposób zostanie „odziedziczona” przez spółkę z chwilą zakończenia procedury przekształceniowej. Rzecz jasna prawo może w niektórych przypadkach przewidywać konieczność podjęcia dodatkowych działań celem zachowania pewnych uprawnień (np. licencji administracyjnych), ale jest to raczej wyjątek niż reguła. W zdecydowanej większości przypadków możemy przyjąć, że spółka powstała w wyniku przekształcenia przedsiębiorcy odzwierciedlać będzie sytuację przedsiębiorstwa prowadzonego jednoosobowego.

money-2724241_1920

Przeprowadzenie przekształcenia wymaga sporządzenia pewnych dokumentów prawnych oraz księgowych. Podstawą do rozpoczęcia procedury przekształcenia jest opracowanie sprawozdania finansowego przedsiębiorcy, wyceny aktywów i pasywów, projektu aktu założycielskiego nowopowstającej spółki oraz sporządzenie na ich podstawie planu przekształcenia. Plan przekształcenia podpisany w formie aktu notarialnego podlega badaniu przez biegłego rewidenta wyznaczonego przez sąd rejestrowy. Z uwagi właśnie na wymóg takiego badania, bardzo pomocne jest, gdy przedsiębiorca funkcjonuje w oparciu o tzw. pełną księgowość. Po uzyskaniu korzystnej opinii możliwe staje się podpisanie oświadczenia o przekształceniu oraz aktu założycielskiego spółki – także w formie aktu notarialnego. Potem pozostaje już tylko czekać na wpis spółki przekształconej do KRS. Ogółem cały proces trwa około trzech miesięcy, w zależności od sprawności służb księgowych, współpracy z biegłym rewidentem jak i obłożenia sądu rejestrowego.

Przy przekształcaniu przedsiębiorcy w spółkę należy pamiętać o jednej, bardzo istotnej kwestii. Wprawdzie spółka przejmuje wszelkie prawa i obowiązki przedsiębiorcy, niemniej przedsiębiorca (osoba fizyczna) pozostaje odpowiedzialny za zobowiązania istniejące w przededniu przekształcenia. Odpowiedzialność ta utrzymuje się przez okres 3 lat licząc od dnia przekształcenia tj. od dnia wpisu przekształconej spółki do KRS. Wedle stanowiska przyjętego przez Sąd Najwyższy w uchwale z 9 lutego 2017 r. (sygn. akt III CZP 98/16), aby dochodzić odpowiedzialności od przekształcanego przedsiębiorcy wystarczy wytoczyć przeciwko niemu powództwo we wspomnianym, 3-letnim okresie po zarejestrowaniu przekształcenia. W związku z powyższym przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej nie jest sposobem na uniknięcie osobistej odpowiedzialności za już istniejące zobowiązania. Natomiast w odniesieniu do nowych zobowiązań, powstających już po przekształceniu – jak najbardziej działa ochrona przed odpowiedzialnością osobistą jaką zapewnia konstrukcja spółki kapitałowej.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat przekształcenia (nie tylko przedsiębiorcy), zapraszam do poprzedniego wpisu.

Kto powołuje zarząd?

biuro zarządu, przedsiębiorstwo

Jak wiadomo, realną władzę w spółce kapitałowej ma ten, kto może powołać i zmienić zarząd. Domyślne zasady powoływania i odwoływania członków zarządu w spółce z o.o. oraz akcyjnej zostały uregulowane w kodeksie spółek handlowych. Niemniej k.s.h. przyznało pewne możliwości modyfikowania ogólnej zasady, które umożliwiają skrojenie spółki do bardziej skomplikowanych relacji inwestorskich.

adult-analyzing-brainstorming-1080865

W spółce z o.o. domyślnie członkowie zarządu powoływani i odwoływani są uchwałą wspólników. Oznacza to, że co do zasady o składzie zarządu decydować będzie zgromadzenie wspólników bezwzględną większością głosów. Rzecz jasna, jeżeli w spółce z o.o. ustanowimy radę nadzorczą (która jest organem fakultatywnym) umowa spółki może przekazać jej te uprawnienia. Z kolei w spółce akcyjnej domyślnie członków zarządu powołuje i odwołuje rada nadzorcza, przy czym walnemu zgromadzeniu także przysługuje kompetencja do odwołania bądź zawieszenia członka zarządu. Powyższe zasady są pewnym rozwiązaniem standardowym, które nie w każdej sytuacji musi się sprawdzać. Podstawowym problemem przy wariancie kodeksowym jest to, że właściwie pełnia praw do kontrolowania spółki przysługuje większościowemu udziałowcowi. W przypadku spółki z o.o. bowiem posiada on możliwość bezpośredniego kształtowania składu zarządu, natomiast w spółce akcyjnej może on istotnie wpływać na skład rady nadzorczej, która z kolei decydować będzie o członkostwie w zarządzie.

Wobec powyższych problemów w jaki sposób możemy nieco zrównoważyć tryb konstruowania zarządu tak, aby przyznać większe kompetencje udziałowcom mniejszościowym (np. inwestorowi strategicznemu)? Przede wszystkim możemy uprzywilejować konkretnego wspólnika przyznając mu osobiste prawo powoływania i odwoływania określonej liczby członków zarządu lub rady nadzorczej. Tego typu uprawnienie gwarantuje danemu udziałowcy wpływ na politykę spółki nawet, jeżeli nie dysponuje on potężnym pakietem głosów na zgromadzeniu wspólników/walnym zgromadzeniu. Jeżeli nie chcemy wiązać uprawnienia z konkretnym, indywidualnie oznaczonym wspólnikiem – wówczas przywilej powoływania i odwoływania członka zarządu może zostać „przykuty” do konkretnych udziałów lub akcji. Przy takim rozwiązaniu przywilej ten będzie podążał za udziałem/akcją.

Wszelkie modyfikacje zasad powoływania członków zarządu powinny znaleźć się w treści umowy spółki (w przypadku spółki z o.o.) lub statutu (w przypadku spółki akcyjnej). Postanowienia tych aktów korporacyjnych powinny w sposób precyzyjny wskazywać tryb podejmowania decyzji o składzie zarządu. Warto wspomnieć o tym, do czyjej wiadomości i w jakiej formie składane są oświadczenia o powołaniu bądź odwołaniu członków zarządu. Aby uniknąć paraliżu w spółce wywołanego brakiem zainteresowania jej losami ze strony uprzywilejowanego udziałowcy powinno się również określić zasady powoływania członka zarządu w przypadku bezczynności uprawnionego udziałowcy.

Odstępstwo od kodeksowej zasady powoływania członków zarządu w spółkach kapitałowych jest instrumentem, który może pozwolić na lepsze odzwierciedlenie układu właścicielskiego w strukturach menadżerskich. Szczególnie interesujące rezultaty możemy uzyskać przy jednoczesnej modyfikacji zasad reprezentacji spółki (np. poprzez nietypowe formy reprezentacji wieloosobowej). Planując tego typu rozwiązania należy jednak przemyśleć wszelkie możliwe konsekwencje oraz poświęcić odpowiednio dużo czasu i uwagi na skrupulatne zaprojektowanie zapisów umowy spółki bądź statutu. Przy tego typu decyzjach pośpiech bywa bardzo złym doradcą.

Dowóz pracowników do pracy tylko za zezwoleniem

przedsiębiorstwo

Dowóz pracowników do pracy tylko za zezwoleniem – tak w skrócie można podsumować wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu. Wielu przedsiębiorców decyduje się na zapewnienie zorganizowanego transportu dla swoich pracowników. Jest to szczególnie popularne w dużych zakładach pracy, w których zharmonizowany transport pozwala na dochowanie rygorów pracy zmianowej. Przy organizowaniu tego typu dowozów, jak i przy zlecaniu takiej usługi na zewnątrz warto pamiętać o rygorach prawnych, które się z tym wiążą.

Zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy o transporcie drogowym wykonywanie przewozów regularnych oraz przewozów regularnych specjalnych wymaga zezwolenia. Przewóz regularny (zwykły) to publiczny przewóz osób i ich bagażu w określonych odstępach czasu i określonymi trasami na zasadach określonych w ustawie prawo przewozowe (art. 4 pkt 7) ustawy o transporcie drogowym). Przewóz pracowników do zakładu pracy tej definicji z założenia nie spełnia, gdyż nie ma on charakteru publicznego – nie jest dostępny dla wszystkich chętnych pasażerów. Pytanie natomiast, czy dowóz pracowników do pracy nie spełnia definicji przewozów regularnych specjalnych? Zgodnie z art. 4 pkt 9 ustawy o transporcie drogowym przewóz regularny specjalny to niepubliczny przewóz regularny określonej grupy osób, z wyłączeniem innych osób. Innymi słowy chodzi o taki przewóz, w którym nie może wziąć udziału każdy pasażer.

action-adult-bus-977237

W sprawie kwalifikacji dowozów do pracy niedawno zapadło dosyć istotne orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu. W uzasadnieniu wyroku WSA z dnia 29 listopada 2017 r. (III SA/Po 680/17) wyczytać możemy, że przewóz regularny specjalny nie musi się odbywać na trasie z klasycznym oznaczeniem przystanków, jak również na takich przystankach nie musi być zamieszczony rozkład jazdy kursującego środka transportu. Nie musi też występować klasyczna opłata za bilet. Wystarczy bowiem, że przewóz ten będzie się odbywał zgodnie z harmonogramem znanym pasażerom (tu: pracownikom dowożonym do pracy i z powrotem). Jak dalej argumentuje WSA – jeżeli przewóz organizowany jest na stałej trasie w sposób cykliczny-powtarzalny, według zasad podanych do określonej grupy pracowników, wówczas przewóz ten wypełnia dwie charakterystyczne dla przewozu regularnego specjalnego cechy: regularność i przewożenie określonej kategorii pasażerów, z wyłączeniem innych osób. Bez znaczenia pozostaje natomiast fakt, iż harmonogram przewozów ulegałby zmianie z uwagi na dostosowywanie transportu do indywidualnych potrzeb pracodawcy. Przy ustaleniu, czy zachodzi „regularność przewozów” należy mieć na względzie pewną ich cykliczność, powtarzalność, z i do określonych miejsc, wprowadzone stałe zasady przewozu w zakresie jego częstotliwości, podane do wiadomości pasażerów. Jeżeli natomiast schemat ten zakłada element zmienności, elastyczności co do godzin przejazdu oraz tras (przystanków) uwarunkowanych pewnymi czynnikami, to samo w sobie nie wyklucza to regularnego charakteru przewozu.

Przy powyższych założeniach WSA w Poznaniu w badanym przez siebie przypadku ustalił, że dowóz pracowników do pracy spełnia przesłanki przewozu regularnego specjalnego, a w związku z tym przewoźnik powinien legitymować się stosownym zezwoleniem. Mając świadomość wspomnianego orzeczenia wojewódzkiego sądu administracyjnego warto dbać o to by podmioty, które świadczą usługi transportowe dla potrzeb zakładu pracy posiadały odpowiednie zezwolenia administracyjne.

Zakaz handlu w niedzielę – interpretacja PIP

przedsiębiorstwo

Zakaz handlu budzi emocje od czasu przedstawienia pierwszych propozycji projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Liczne, nieostre pojęcia występujące w ustawie w połączeniu z właściwą Polakom pomysłowością skutkowały tym, że od wielu tygodni media huczą o wyszukanych sposobach obchodzenia postanowień ustawy jakie ponoć stosować mają sprytni przedsiębiorcy :). Przy tego typu zabiegach niezwykle istotna jest możliwość przewidzenia, jak na dane zachowanie zareagują organy państwowe. Niedawna publikacja Państwowej Inspekcji Pracy powinna rzucić nieco światła na to, czego PIP będzie oczekiwał od przedsiębiorców przy kontrolowaniu zakazu handlu.

Przede wszystkim przypomnijmy, czego dotyczy ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Jak sama nazwa wskazuje, prawo przewiduje postępujące ograniczanie liczby niedziel, w których handel i wykonywanie czynności związanych z handlem są zakazane. Zakaz handlu będzie jednak wchodzić w życie stopniowo wedle poniższej zasady:

  1. Od 1 marca do 31 grudnia 2018 r. – zakaz handlu nie będzie obowiązywać w pierwszą i ostatnią niedzielę każdego miesiąca kalendarzowego (o ile w ten dzień nie będzie przypadać święto), a także dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz niedzielę poprzedzającą Wielkanoc;
  2. Od 1 stycznia do 31 grudnia 2019 r. – zakaz handlu nie będzie obowiązywać w ostatnią niedzielę każdego miesiąca kalendarzowego (o ile w ten dzień nie będzie przypadać święto), a także dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz niedzielę poprzedzającą Wielkanoc;
  3. Od 1 stycznia 2020 r. – zakaz handlu nie będzie obowiązywał w ostatnią niedzielę przypadającą w styczniu, kwietniu, czerwcu i sierpniu (o ile w ten dzień nie będzie przypadać święto), a także dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz niedzielę poprzedzającą Wielkanoc

paris-3188480_1920

Zakaz dotyczy handlu tj. prowadzenia procesu sprzedaży polegającego na wymianie towaru lub wyrobu na środki pieniężne oraz wykonywania czynności związanych z handlem tj. wykonywania w placówce handlowej czynności bezpośrednio związanych z handlem przez pracownika lub zatrudnionego, a także wykonywanie w takiej placówce przez pracownika lub zatrudnionego czynności związanych z magazynowaniem towarów lub ich inwentaryzacją. Zakaz odnosi się także do powierzania pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania pracy w handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem.

Skoro już mamy powyższy wstęp za sobą, zachęcam do zapoznania się z wyjaśnieniami wątpliwości interpretacyjnych, które przedstawiła Państwowa Inspekcja Pracy w uzgodnieniu z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej: https://www.pip.gov.pl/pl/prawo-pracy/86983,ustawa-o-ograniczeniu-handlu-w-niedziele-i-swieta.html#

Być może wyjaśnienia ułatwią poruszanie w gąszczu przepisów, a przynajmniej pozwolą przewidzieć zachowanie organów kontrolujących stosowanie ustawy.

Nowe zasady przechowywania akt pracowniczych

przedsiębiorstwo

Większość spółek dla skutecznego prowadzenia działalności gospodarczej musi zatrudniać odpowiednią kadrę pracowniczą. Każdy dyrektor ds. personalnych zapewne zdaje sobie sprawę z tego, jak dużo obowiązków biurokratycznych nakłada na nas prawo w związku z zatrudnianiem pracowników. Podstawowym obowiązkiem w tym zakresie jest prowadzenie i przechowywanie akt pracowniczych. Nie każdy jednak wie, że od 1 stycznia 2019 r. zakres tychże obowiązków ulegnie złagodzeniu.

Ustawa z dnia 10 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze skróceniem okresu przechowywania akt pracowniczych oraz ich elektronizacją ma z założenia służyć zmniejszeniu zakresu obowiązków jakie ciążą na pracodawcach. Podstawową zmianą jest aż pięciokrotne skrócenie okresu, w którym akta pracownicze należy przechowywać z obecnych 50 lat do lat 10, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym stosunek pracy uległ rozwiązaniu lub wygasł. Wedle znowelizowanych przepisów, pracodawca w świadectwie pracy poinformuje pracownika o okresie przechowywania dokumentacji pracowniczej i możliwości jej osobistego odbioru w ciągu roku od upływu tego okresu. W przypadku, gdyby pracownik nie odebrał wspomnianej dokumentacji w wyznaczonym czasie, pracodawca zniszczy dokumentację w sposób uniemożliwiający odtworzenie jej treści.

Drugą istotną zmianą dotyczącą akt pracowniczych jest możliwość ich prowadzenia w formie elektronicznej. Sama zmiana postaci dokumentacji z papierowej na elektroniczną wymagać będzie zeskanowania całej dokumentacji papierowej i opatrzenia takiego dokumentu cyfrowego kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub kwalifikowaną pieczęcią elektroniczną pracodawcy lub kwalifikowanym podpisem elektronicznym upoważnionej przez pracodawcę osoby, potwierdzającym zgodność odwzorowania cyfrowego z dokumentem papierowym. Zmiana zaś w druga stronę polegać będzie na wydrukowaniu akt elektronicznych i opatrzeniu wydruków podpisem pracodawcy lub osoby upoważnionej, potwierdzającym zgodność wydruku z dokumentem elektronicznym. Szczegółowe warunki prowadzenia akt pracowniczych w formie elektronicznej zostaną wprowadzone na mocy odpowiedniego rozporządzenia, którego obecnie jeszcze nie znamy. Niemniej z obecnego brzmienia przepisów można odnieść wrażenie, że po zdigitalizowaniu akt papierowych, dodawanie kolejnych dokumentów wiązać się będzie każdorazowo ze sporządzaniem wersji pisemnej, która następnie będzie skanowana i opatrywana podpisem elektronicznym. Wydaje się, że takie rozwiązanie jest stosunkowo toporne i nie przystaje do idei nowelizacji. Być może rozporządzenie przedstawi sprawniejszy system prowadzenia akt elektronicznych.

files-1614223_1920

Istotną zmianą w zakresie obowiązków pracodawców jest poszerzenie obowiązków raportowych wobec ZUS. Nowelizacja przewiduje bowiem obowiązek przekazywania do organu rentowego w ramach imiennych raportów miesięcznych informacji niezbędnych do przyznania, ustalenia wysokości i wypłaty świadczeń z ubezpieczeń społecznych (rozszerzony formularz ZUS RCA). Celem udostępniania tych informacji ZUS’owi za okres przed wejściem w życie nowelizacji (tj. między 31 grudnia 1998 r. a 1 stycznia 2019 r.), pracodawcy będą przekazywali organowi rentowemu zbiorcze raporty informacyjne odnoszące się do pracowników i zleceniobiorców, których zatrudniali w tym okresie. Przekazanie raportów informacyjnych za wszystkich pracowników i zleceniobiorców zatrudnionych we wspomnianym okresie warunkuje możliwość skorzystania ze skróconego okresu przechowywania akt pracowniczych.

Oprócz powyższych zmian, nowelizacja wprowadza także zasadę wypłacania wynagrodzenia pracownikom przelewem na rachunek bankowy. Wynagrodzenie płatne będzie gotówką tylko, jeżeli pracownik złoży w tej sprawie wniosek. Jest to właściwie odwrócenie obecnie obowiązującej zasady płatności gotówkowej, która w dobie XXI w. wydaje się być archaiczna.

Nowelizacja wchodzi w życie zasadniczo z dniem 1 stycznia 2019 r.

1 2 3 4 5