Sędziowie handlowi? Czy aby na pewno?

przedsiębiorstwo

Przedsiębiorcy zgłaszają zastrzeżenia co do merytorycznego przygotowania sędziów do spraw gospodarczych. Bolączką ma być nieznajomość subtelności i sposobu funkcjonowania biznesu w praktyce. W czasie II Kongresu Prawników Polskich zaproponowano nieszablonowe rozwiązanie tego problemu – obywatelskich sędziów handlowych.

Obywatelscy sędziowie handlowi mają z założenia pełnić w sądach gospodarczych funkcje podobne do ławników. Zasadniczą różnicą ma być jednak przygotowanie merytoryczne sędziów handlowych. W ocenie autorów projektu, stanowisko sędziego handlowego ma być obierane kadencyjnie i wprowadzić do sądów okręgowych branżowy czynnik profesjonalny. Sędzią handlowym mogłaby zostać osoba w wieku 29-70 lat, która w okresie ostatnich 5 lat przez co najmniej 2 lata prowadziła działalność gospodarczą, bądź uczestniczyła w zarządzaniu spółką lub innym podmiotem gospodarczym. Sędziowie handlowi nie muszą wobec tego wykazywać się wykształceniem prawniczym ani w żaden sposób być związani ze środowiskiem prawnym. Chodzi bowiem o to, aby sędziowie handlowi uzupełniali sędziego zawodowego wiedzą merytoryczną z dziedziny szeroko pojętego biznesu.

Ciekawym pomysłem jest dobrowolność udziału sędziów handlowych w rozprawach. Domyślnym składem sądu gospodarczego rozpoznającego sprawę w I instancji na szczeblu sądu okręgowego ma być skład 1 sędzia zawodowy + 2 obywatelskich sędziów handlowych. Niemniej jednak każda ze stron procesu na wstępnym jego etapie miałaby możliwość złożenia wniosku o rozstrzygnięcie sprawy w klasycznym, jednoosobowym składzie zawodowym. Nadto prezes sądu mógłby również zarządzić rozpoznanie sprawy w jednoosobowym składzie w razie braku możliwości wyznaczenia obywatelskich sędziów handlowych.

back-black-and-white-buildings-1435194

Projekt reformy od samego początku budzi liczne emocje. Z jednej strony podkreśla się, że sądy powinny próbować lepiej zrozumieć biznes. Z drugiej strony, przedsiębiorcy którzy specjalizują się w określonej branży gospodarczej niekoniecznie znają się na rozstrzyganiu sporów. Nadto bardzo często u podłoża sporu leży problem w odpowiednim zakwalifikowaniu skutków prawnych danego zdarzenia gospodarczego. Zupełnie osobną kwestią jest także to, czy znaleźliby się chętni do pełnienia funkcji obywatelskiego sędziego handlowego w sytuacji, gdy dieta nie będzie imponująca? Równie niechętne nowemu rozwiązaniu mogą być także same strony postępowania obawiające się problemów technicznych wynikających z samego faktu obsługiwania sprawy przez 3 sędziów (większa trudność w uzgodnieniu terminu, mniejsza dyspozycyjność składu itp.)

Cennym w projekcie jest przede wszystkim jednak to, że przyczynił się on do dyskusji nad specjalizacją sędziów w zakresie spraw gospodarczych. Być może łatwiej byłoby rozwiązać problem, kładąc większy nacisk na szkolenie sędziów w zakresie funkcjonowania biznesu. Specjalizacja sędziów w konkretnych typach spraw w ramach postępowań gospodarczych (np. sprawy budowlane, sprawy IT itp.) także przyczyniłaby się do wyższej jakości merytorycznej orzekania. Czas pokaże, czy za sprawą projektu Kongresu Prawników Polskich, rozmowa o kształcie sądownictwa gospodarczego przyniesie jakieś reformy prawa.

Prokurent i prokura

przedsiębiorstwo

Funkcjonowanie w biznesie wymaga ciągłego działania. Pozyskiwanie nabywców, zarządzanie kadrą, zapewnianie zaopatrzenia to zadania, za które odpowiedzialni są menadżerowie. Delegowanie kompetencji w ramach hierarchii przedsiębiorstwa zwykle odbywa się za pomocą odpowiednich pełnomocnictw. Bardzo jednak często w strukturze firmy obecni są prokurenci wymieniani niemal na równi z zarządem. W dzisiejszym wpisie chciałbym skupić się właśnie na roli, uprawnieniach i obowiązkach prokurenta.

Prokura jest szczególnym rodzajem pełnomocnictwa, które udzielić może tylko przedsiębiorca wpisany do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEiDG) albo do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS). Oznacza to, że prokury mogą udzielać przedsiębiorcy prowadzący tzw. jednoosobową działalność gospodarczą, jak i również spółki prawa handlowego, zarówno osobowe jak i kapitałowe. Ustanowienie prokurenta podlega wpisowi do jednego z powyższych rejestrów, a więc jest jawne dla wszystkich uczestników obrotu i nie wymaga każdorazowego potwierdzania samym aktem udzielania prokury.

Drugim, charakterystycznym aspektem prokury jest ustandaryzowany zakres umocowania. Prokura upoważnia do dokonywania wszystkich czynności sądowych i pozasądowych związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa za wyjątkiem: zbycia przedsiębiorstwa, oddania go do czasowego korzystania jak i do zbywania i obciążania nieruchomości. Prokurent jest uprawniony do dokonywania wszystkich pozostałych czynności i nie da się go w tym ograniczyć. Oczywiście w umowie, którą zawieramy z prokurentem możemy wprowadzić zasady korzystania z prokury, ale nawet ich naruszenie nie będzie skutkowało nieważnością czynności, której prokurent dokona. Taki ustandaryzowany zakres umocowania jest podstawową różnicą między prokurą, a klasycznym pełnomocnictwem.

office-2820890_1920

Prokura może występować w kilku wariantach. Mianowicie możemy wyróżnić

  1. Prokurę oddzielną (tzw. samoistną) – w której prokurent może działać zupełnie samodzielnie;
  2. Prokurę łączną – w której prokurent musi działać wspólnie z innym prokurentem;
  3. Prokurę mieszaną – w której prokurent musi działać wspólnie z członkiem zarządu spółki kapitałowej bądź wspólnikiem uprawnionym do reprezentowania spółki osobowej

przy czym prokurę łączną można także połączyć z prokurą mieszaną

Standardowo, prokura dotyczy całego przedsiębiorstwa. Jest natomiast możliwość ograniczenia uprawnień prokurenta do reprezentowania firmy w zakresie spraw związanych z jednym z jej oddziałów (tzw. prokura oddziałowa). W takim jednak wypadku konieczne jest ujawnienie oddziału w odpowiednim rejestrze.

Prokurent nie może udzielać dalszych prokur, natomiast nie ma przeszkód, aby ustanawiał pełnomocników do dokonania konkretnej czynności bądź czynności konkretnego rodzaju.

Warto pamiętać, że prokura w gruncie rzeczy jest odmianą pełnomocnictwa, a nie osobną funkcją pełnioną w przedsiębiorstwie. W przeciwieństwie do stanowiska w Zarządzie czy w Radzie Nadzorczej, z prokurą nie wiążą się żadne ustawowe obowiązki ani dodatkowa odpowiedzialność. W związku z powyższym, prokurenta powinna z firmą wiązać niezależna umowa, która określać będzie zasady działania prokurenta i wykonywania przysługujących mu uprawnień. Taką umową może być umowa o pracę, zatrudnienie w ramach zlecenia czy też umowa stałej współpracy B2B albo inna forma kontraktu menadżerskiego.

Zajęcie wierzytelności

przedsiębiorstwo

Mogłoby się wydawać, że długi nasze kontrahenta są jego prywatnym problemem. Oczywiście, jeżeli nasz kontrahent jest nam winny pieniądze to fakt jego zadłużenia stawia pod znakiem zapytania jego wypłacalność. W dzisiejszym jednak wpisie chciałbym zwrócić uwagę na nieco inną sytuację. Czy zadłużenie naszego dostawcy, któremu płacimy wynagrodzenie, może w jakiś negatywny sposób rzutować na naszą sytuację?

Wyobraźmy sobie, że nasz dostawca świadczący np. usługi transportowe popadł w kłopoty finansowe. Zasadniczo nie dotyka to bezpośrednio naszej sytuacji do czasu, kiedy do akcji wkroczy komornik. Zwykle pierwszą czynnością jakiej dokonuje komornik jest zajęcie wszystkich wierzytelności dłużnika egzekwowanego. W przypadku naszego dostawcy chodzić będzie o jego wierzytelności do wszystkich podmiotów, którym świadczył usługi transportowe.

Zajęcie wierzytelności składa się z dwóch elementów. Po pierwsze, komornik zawiadamia egzekwowanego dłużnika (naszego dostawcę) o tym, że nie wolno mu odbierać żadnego świadczenia ani rozporządzać wierzytelnością (nie może jej sprzedać, oddać w faktoring itp.). Równolegle komornik zawiadamia dłużnika tej wierzytelności (naszą firmę), aby ten nie uiszczał opłat na rzecz dostawcy, tylko na rachunek wskazany przez komornika. Z chwilą otrzymania takiego zawiadomienia stajemy się tzw. trzeciodłużnikiem, czyli dłużnikiem dłużnika egzekwowanego przez komornika.

Oczywistym skutkiem zajęcia wierzytelności jest to, że zmienia się nam adresat przelewów. Jak wspomniałem, nie płacimy dostawcy (naszemu wierzycielowi) tylko komornikowi. Oczywiście tego typu płatności zwalniają nas z zobowiązań wobec dostawcy tak, jak gdybyśmy je uiścili bezpośrednio na jego rzecz. Niemniej jednak, zajęcie wierzytelności rodzi jeszcze jeden bardzo istotny skutek, który może bezpośrednio dotykać naszych interesów -zajęcie wierzytelności drastycznie ogranicza możliwość stosowania potrącenia.

blur-close-up-fingers-462383

Potrącenie lub kompensata to instytucja umożliwiająca wzajemne umorzenie swoich wierzytelności. Jeżeli przysługują nam jakieś wierzytelności wobec dostawcy (np. z tytułu nadpłaty albo odszkodowania za mienie zniszczone w transporcie) zamiast realizować przelewy tam i z powrotem, możemy skrócić drogę i potrącić jedną wierzytelność z drugą. W przypadku, gdy wierzytelność naszego dostawcy została zajęta możemy ją potrącić z naszą wierzytelnością wzajemną właściwie tylko, gdy nasza wierzytelność powstała przed zajęciem i stała się wymagalna przed zajęciem albo wprawdzie stała się wymagalna po zajęciu, ale wcześniej niż wierzytelność dostawcy. W pozostałych przypadkach zajęcie wierzytelności uniemożliwia jej potrącenie.

Powyższa sytuacja rodzi wiele praktycznych problemów. Nierzadko przy stałej i bieżącej współpracy między dwoma firmami dochodzi do rozliczeń na zasadach kompensaty, które poniekąd zastępują umowy barterowe. Firmy świadczą sobie wzajemnie usługi albo wymieniają się towarem, bilansując swoje roszczenia tak, aby całość odbywała się z minimalnym przepływem pieniężnym. W momencie, kiedy komornik zajmuje którąś z wierzytelności, potrącenia stają się niemożliwe, a rozliczenia powinny dokonywać się gotówkowo. Staje się to szczególnie problematyczne, gdy nasz dostawca ma problemy z płynnością finansową.

Ograniczenia w możliwości potrącania zajętych wierzytelności są jednym z wielu argumentów przemawiających za koniecznością monitorowania sytuacji finansowej naszych kontrahentów. Pamiętajmy, że długi naszych kontrahentów mogą szybko stać się naszymi problemami.

Publiczny podpis elektroniczny

przedsiębiorstwo

Jednym z hamulców elektronicznego obiegu dokumentów (w szczególności tych urzędowych) był utrudniony dostęp do podpisu elektronicznego. Przez wiele lat usługi certyfikacji elektronicznej świadczyły wyłącznie podmioty komercyjne, z których korzystanie często postrzegane było jako niepotrzebny koszt. Z drugiej strony, sama sposobność urzędowego wykorzystywania dokumentów zaopatrzonych w podpis elektroniczny była dość ograniczona. W ostatnich latach sytuacja zaczęła się jednak korzystnie zmieniać wraz z rozwojem rządowego portalu https://www.gov.pl oraz wprowadzeniem możliwości elektronicznego podpisania dokumentów profilem zaufanym za pośrednictwem bankowości elektronicznej. Wygląda na to, że Ministerstwo Cyfryzacji wykonało kolejny krok w stronę większej dostępności certyfikacji elektronicznej.

Jakiś czas temu podpis elektroniczny stał się bardziej dostępny niż kiedykolwiek. We wspomnianym portalu gov.pl, w zakładce „Przedsiębiorca” pojawiła się bowiem opcja „Podpisz dokument elektronicznie” za której pomocą możemy:

  1. opatrzyć cyfrowy dokument (plik) podpisem elektronicznym (również taki, który już został przez kogoś podpisany),
  2. odczytać podpisany dokument oraz
  3. sprawdzić, czy podpisy złożone pod dokumentem są prawidłowe.

Korzystanie z rządowej „podpisywarki” wymaga posiadania profilu zaufanego (e-puap) lub e-dowodu. Jak wspominałem, najprostszym sposobem na uruchomienie profilu zaufanego jest aktywowanie go za pośrednictwem bankowości elektronicznej (taką opcję oferuje większość najbardziej popularnych banków na polskim rynku). Przy takim rozwiązaniu podpisywanie dokumentów odbywa się z zastosowaniem podobnej procedury autoryzacyjnej jak przy zlecaniu zwykłego przelewu.

internet-3484137_1920

Usługę podpisywania dokumentów możemy wykorzystać np. do podpisania sprawozdań finansowych w formie elektronicznej (o tym obowiązku pisaliśmy już tutaj). Natomiast sama platforma wydaje się nie czynić żadnych ograniczeń co do rodzaju dokumentu, na którym chcemy złożyć podpis elektroniczny. W praktyce, moglibyśmy ją wykorzystać dla potrzeb załatwiania różnych spraw urzędowych, a być może i finalizowania umów w formie elektronicznej jako równoważnej formie pisemnej. Warto dodać, że podpisywanie dokumentów profilem zaufanym jest bezpłatne.

Czas pokaże czy „podpisywarka” przyjmie się na stałe i będzie sprawnie realizować swoje funkcje. Moim zdaniem udostępnienie takiego narzędzia jest zdecydowanym krokiem we właściwym kierunku. Miejmy nadzieję, że również urzędy podążać będą w tę samą stronę i zaakceptują szerszą „elektronizację” obrotu. W praktyce, posługiwanie się dokumentami cyfrowym odciąża przecież nie tylko petentów (w tym przedsiębiorców), ale także i samych urzędników. Dokumenty i formularze w postaci elektronicznej znacznie łatwiej zabezpieczyć przed błędami, które system może sam wychwytywać. Pozwala to np. uniknąć czasochłonnego wzywania petenta do usunięcia braków przy zastosowaniu tradycyjnego obiegu pocztowego.

 

 

Rezygnacja z zarządu

przedsiębiorstwo, spółki z o.o, strefa wspólnika

Problematyka rezygnacji z zarządu, a szerzej mówiąc – spółki bez zarządu bardzo często pojawia się na łamach naszego bloga. Mnogość problemów z tym związanych wynika przede wszystkim z ciężaru odpowiedzialności jaka spoczywa na członkach zarządu i woli zerwania wszelkich powiązań ze spółką w razie rozstania.

W pierwszej kolejności zachęcam wszystkich czytelników do zapoznania się z tym, co do tej pory pisaliśmy na temat składania rezygnacji z pełnienia funkcji członka zarządu. Tutaj pisaliśmy o rezygnacji składanej „samemu sobie”. Tutajtutaj z kolei pisaliśmy o tym, jakie problemy mogą wystąpić, jeżeli w spółce w ogóle zabraknie zarządu. Przedmiotem dzisiejszego wpisu będzie jednak pozycja samego członka zarządu, który składa lub zamierza złożyć rezygnację.

farewell-3258939_1920

Kodeks Spółek Handlowych przyznaje szczególną wartość prawu członka zarządu do złożenia rezygnacji. Również z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że prawo to może podlegać ograniczeniom jedynie w wyjątkowych przypadkach. Wszak jest ono wyrazem konstytucyjnej wolności i znajduje podstawy w zakazie pracy przymusowej. Stąd w art. 202 § 4 oraz 369 § 5 k.s.h. możemy wyczytać, że mandat członka zarządu wygasa w razie złożenia rezygnacji. Niemniej jednak przepisy kodeksu nakazują do rezygnacji stosować odpowiednio przepisy dotyczące wypowiedzenia stosunku zlecenia. Kluczowym z tej perspektywy przepisem jest art. 746 § 2 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym zleceniobiorca odpowiada za szkodę wywołaną wypowiedzeniem umowy zlecenia bez ważnego powodu. W efekcie, członek zarządu składający wypowiedzenie powinien zadbać o to, aby spółka nie doznała z tego tytułu uszczerbku. Powinien wobec tego zapewnić ciągłość spraw spółki oraz możliwie usprawnić powoływanie swojego następcy (np. przez powiadomienie odpowiednich osób władnych do powołania zarządu).

Rezygnacja z zarządu powinna oczywiście zostać zgłoszona do Krajowego Rejestru Sądowego. Jest to ważne zarówno z punktu widzenia interesu spółki, która jest odpowiedzialna za zgodność danych w KRS z rzeczywistością, jak i z punktu widzenia byłego członka zarządu, który nie chce być już kojarzony ze spółką. Niemniej jednak, były członek zarządu nie ma prawa złożyć stosownego wniosku do KRS. Z chwilą złożenia rezygnacji traci on uprawnienie do reprezentowania spółki, także w zakresie przedmiotowego wniosku. Stosowny wniosek powinni złożyć członkowie zarządu, którzy pozostali w spółce lub nowy zarząd jeśli doszło do wymiany całego składu. Cóż jednak w sytuacji, gdy rezygnujący członek zarządu był ostatnim „na polu bitwy”?

W takim wypadku, jeżeli zależy mu na wykreśleniu jego osoby z KRS – pozostaje mu jedynie możliwości zwrócenia się do sądu rejestrowego o dokonanie wykreślenia z urzędu. Sąd rejestrowy ma bowiem ku temu możliwości, aczkolwiek zależne są one od wielu czynników. W praktyce to, czy sąd rejestrowy przychyli się do prośby ex-członka zarządu najczęściej zależeć będzie od jakości argumentacji po stronie proszącego oraz dokumentów potwierdzających podjęte przez niego starania. Warto dopilnować, by korespondencja z KRS była przemyślana oraz poparta mocną argumentacją prawną.

Pre-pack czyli likwidacja przygotowana w upadłości

przedsiębiorstwo

Upadłość to słowo nierzadko budzące grozę wśród przedsiębiorców. Trudno się dziwić – do rzadkości bowiem należą sytuacje, w których spółka borykająca się z istotnymi trudnościami finansowymi unika likwidacji bez pozyskania zewnętrznego zastrzyku kapitału. Niemniej jednak, pewnym sposobem na częściowe ratowanie tonącego przedsiębiorstwa jest likwidacja przygotowana czyli tzw. pre-pack.

Likwidacja przygotowana (z ang. pre-pack) pozwala na szybką sprzedaż aktywów niewypłacalnej spółki na rzecz nabywcy, który gotowy jest przejąć istotną część dotychczas prowadzonej działalności. Z technicznego punktu widzenia, skorzystanie z pre-packa wymaga dołączenia do wniosku o ogłoszenie upadłości wniosku o zatwierdzenie warunków sprzedaży. Przedmiotem sprzedaży zasadniczo powinno być przedsiębiorstwo spółki lub jego zorganizowana część – czyli taki zespół składników majątkowych, który umożliwia prowadzenie określonej działalności. Ustawa dopuszcza jednak również, aby wnioskiem objęty był niezorganizowany zespół składników majątkowych spółki – o ile stanowią one znaczną część przedsiębiorstwa.

We wniosku o zatwierdzenie warunków sprzedaży należy wskazać nabywcę oraz cenę sprzedaży, przy czym preferowane byłoby przedłożenie projektu umowy. Oznacza to, że skorzystanie z pre-packa wymaga osiągnięcia porozumienia z potencjalnym nabywcą aktywów jeszcze przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości. Wiąże się to z koniecznością stosunkowo szybkiego zorganizowania po stronie nabywcy finansowania dla nabycia majątku jak i również dopełnienia wszelkich wewnętrznie przewidzianych procedur.

Do wniosku o zatwierdzenie warunków sprzedaży należy dołączyć opis i oszacowanie majątku objętego wnioskiem sporządzone przez biegłego sądowego. Taki wymóg formalny niestety znacznie ogranicza możliwość korzystania z pre-packu. W praktyce, likwidację przygotowaną może zaproponować tylko spółka ogłaszająca upadłość – trudno bowiem oczekiwać, aby wierzyciele spółki wprowadzili do niej biegłego celem przeprowadzenia wyceny. Drugim problemem jest natomiast czas. Reprezentanci niewypłacalnej spółki maja 30 dni na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości – pod rygorem ponoszenia surowej odpowiedzialności finansowej. Zorganizowanie wyceny biegłego sądowego i uzyskanie akceptacji dla niej przez potencjalnego nabywcę w takim terminie może często okazać się niemożliwe do spełnienia –  szczególnie, gdy mówimy o dużych przedsiębiorstwach.

accomplishment-agreement-business-1249158

Wycena majątku oraz warunki ustalone z potencjalnym nabywcą nie są jednak nienaruszalne. Jeżeli sprzedaż ma nastąpić na rzecz podmiotów powiązanych z bankrutem wówczas sąd upadłościowy musi w toku postępowania zlecić sporządzenie kolejnej opinii przez biegłego*. Cena oszacowania określona przez nowego biegłego jest dla sądu wiążąca i wyznacza minimalny próg sprzedaży. Obowiązek pozyskania drugiej opinii biegłego tworzy rzecz jasna naturalny stan niepewności dla potencjalnego kupca, który dopiero w procedurze upadłościowej może dowiedzieć się o konieczności uzyskania finansowania w większym stopniu niż planował.

Jeżeli warunki sprzedaży zgadzają się z ceną oszacowania, a pozyskane środki są wyższe lub co najmniej równe kwotom możliwym do uzyskania w zwykłym postępowaniu upadłościowym (po uwzględnieniu wszelkich jego kosztów), wówczas sąd może zatwierdzić pre-pack. Niemniej jednak, syndyk sprzeda majątek upadłego dopiero w ciągu 30 dni od uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu sprzedaży, co poniekąd wydłuża proces. Zawarcie umowy sprzedaży warunkowane jest wpłatą z góry całej ceny sprzedaży.

Ustawodawca przewidział pewną możliwość przyśpieszenia końcowego etapu procedury pre-pack. Potencjalny nabywca może zdecydować się na wpłatę pełnej ceny na rachunek depozytowy już na etapie składania wniosku o ogłoszenie upadłości. W takim wypadku majątek dłużnika zostanie wydany nabywcy niezwłocznie po ogłoszeniu upadłości spółki tj. jeszcze przed zatwierdzeniem warunków sprzedaży. Nabywca będzie mógł tymczasowo zarządzać przedsiębiorstwem, ale czyni to na własne ryzyko. Dopiero bowiem zawarcie ostatecznej umowy sprzedaży (i uzupełnienie ewentualnej różnicy miedzy ceną z pierwszego oszacowania, a ceną z drugiego oszacowania) pozwoli mu nabyć własność majątku upadłego.

Jak widać pre-pack może być atrakcyjnym sposobem na pozyskanie funkcjonującego przedsiębiorstwa. Niemniej jednak surowe warunki formalnego dla skorzystania z niego wymuszają wzmożoną współpracę z niewypłacalną spółką oraz wysoką dyscyplinę po stronie nabywcy.

 

[*ERRATA: W pierwotnym wpisie napisałem, że konieczność pozyskania drugiej wyceny sprzedawanego przedsiębiorstwa występuje zawsze. W rzeczywistości, taki obowiązek występuje w przypadku, gdy kupcem będzie osoba powiązana z bankrutem (krewny, powinowaty itp.)]

Przekształcenie przedsiębiorcy

przedsiębiorstwo

Od jakiegoś czasu polskie prawo daje możliwość przekształcenia działalności gospodarczej prowadzonej jednoosobowo w spółkę kapitałową (spółkę z o.o. lub akcyjną). To ciekawe rozwiązanie pozwala w sposób możliwie bezbolesny dopasować szatę prawną prowadzonego biznesu do jego skali i ryzyka. W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się temu, jak taki proces przekształcenia przebiega i z jakimi konsekwencjami się wiąże.

Powodów dla przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę może być wiele. Najczęściej przedsiębiorcy decydują się podjąć takie kroki z uwagi na zaskakująco pozytywny rozwój prowadzonej działalności przy jednoczesnym wzroście ryzyka gospodarczego. Spółki kapitałowe, w przeciwieństwie do działalności prowadzonej osobiście, cechuje brak odpowiedzialności osobistej wspólnika za zaciągnięte długi. Niemniej równie sensownym powodem może być chęć dopuszczenia wspólników (inwestorów) do prowadzonego biznesu, czy przygotowanie się na sukcesję firmy przez nowe pokolenie. Przekształcenie w spółkę kapitałową może być także jednym z kroków zmierzających do osiągnięcia docelowo pożądanej formy prawnej np. spółki komandytowej.

Przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej przy zastosowaniu przepisów kodeksu spółek handlowych jest o tyle atrakcyjne, że gwarantuje stosunkowo bezproblemową sukcesję wszelkich praw i obowiązków przedsiębiorcy na spółkę. Oznacza to, że sytuacja prawna przedsiębiorcy w możliwie najpełniejszy sposób zostanie „odziedziczona” przez spółkę z chwilą zakończenia procedury przekształceniowej. Rzecz jasna prawo może w niektórych przypadkach przewidywać konieczność podjęcia dodatkowych działań celem zachowania pewnych uprawnień (np. licencji administracyjnych), ale jest to raczej wyjątek niż reguła. W zdecydowanej większości przypadków możemy przyjąć, że spółka powstała w wyniku przekształcenia przedsiębiorcy odzwierciedlać będzie sytuację przedsiębiorstwa prowadzonego jednoosobowego.

money-2724241_1920

Przeprowadzenie przekształcenia wymaga sporządzenia pewnych dokumentów prawnych oraz księgowych. Podstawą do rozpoczęcia procedury przekształcenia jest opracowanie sprawozdania finansowego przedsiębiorcy, wyceny aktywów i pasywów, projektu aktu założycielskiego nowopowstającej spółki oraz sporządzenie na ich podstawie planu przekształcenia. Plan przekształcenia podpisany w formie aktu notarialnego podlega badaniu przez biegłego rewidenta wyznaczonego przez sąd rejestrowy. Z uwagi właśnie na wymóg takiego badania, bardzo pomocne jest, gdy przedsiębiorca funkcjonuje w oparciu o tzw. pełną księgowość. Po uzyskaniu korzystnej opinii możliwe staje się podpisanie oświadczenia o przekształceniu oraz aktu założycielskiego spółki – także w formie aktu notarialnego. Potem pozostaje już tylko czekać na wpis spółki przekształconej do KRS. Ogółem cały proces trwa około trzech miesięcy, w zależności od sprawności służb księgowych, współpracy z biegłym rewidentem jak i obłożenia sądu rejestrowego.

Przy przekształcaniu przedsiębiorcy w spółkę należy pamiętać o jednej, bardzo istotnej kwestii. Wprawdzie spółka przejmuje wszelkie prawa i obowiązki przedsiębiorcy, niemniej przedsiębiorca (osoba fizyczna) pozostaje odpowiedzialny za zobowiązania istniejące w przededniu przekształcenia. Odpowiedzialność ta utrzymuje się przez okres 3 lat licząc od dnia przekształcenia tj. od dnia wpisu przekształconej spółki do KRS. Wedle stanowiska przyjętego przez Sąd Najwyższy w uchwale z 9 lutego 2017 r. (sygn. akt III CZP 98/16), aby dochodzić odpowiedzialności od przekształcanego przedsiębiorcy wystarczy wytoczyć przeciwko niemu powództwo we wspomnianym, 3-letnim okresie po zarejestrowaniu przekształcenia. W związku z powyższym przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej nie jest sposobem na uniknięcie osobistej odpowiedzialności za już istniejące zobowiązania. Natomiast w odniesieniu do nowych zobowiązań, powstających już po przekształceniu – jak najbardziej działa ochrona przed odpowiedzialnością osobistą jaką zapewnia konstrukcja spółki kapitałowej.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat przekształcenia (nie tylko przedsiębiorcy), zapraszam do poprzedniego wpisu.

Kto powołuje zarząd?

biuro zarządu, przedsiębiorstwo

Jak wiadomo, realną władzę w spółce kapitałowej ma ten, kto może powołać i zmienić zarząd. Domyślne zasady powoływania i odwoływania członków zarządu w spółce z o.o. oraz akcyjnej zostały uregulowane w kodeksie spółek handlowych. Niemniej k.s.h. przyznało pewne możliwości modyfikowania ogólnej zasady, które umożliwiają skrojenie spółki do bardziej skomplikowanych relacji inwestorskich.

adult-analyzing-brainstorming-1080865

W spółce z o.o. domyślnie członkowie zarządu powoływani i odwoływani są uchwałą wspólników. Oznacza to, że co do zasady o składzie zarządu decydować będzie zgromadzenie wspólników bezwzględną większością głosów. Rzecz jasna, jeżeli w spółce z o.o. ustanowimy radę nadzorczą (która jest organem fakultatywnym) umowa spółki może przekazać jej te uprawnienia. Z kolei w spółce akcyjnej domyślnie członków zarządu powołuje i odwołuje rada nadzorcza, przy czym walnemu zgromadzeniu także przysługuje kompetencja do odwołania bądź zawieszenia członka zarządu. Powyższe zasady są pewnym rozwiązaniem standardowym, które nie w każdej sytuacji musi się sprawdzać. Podstawowym problemem przy wariancie kodeksowym jest to, że właściwie pełnia praw do kontrolowania spółki przysługuje większościowemu udziałowcowi. W przypadku spółki z o.o. bowiem posiada on możliwość bezpośredniego kształtowania składu zarządu, natomiast w spółce akcyjnej może on istotnie wpływać na skład rady nadzorczej, która z kolei decydować będzie o członkostwie w zarządzie.

Wobec powyższych problemów w jaki sposób możemy nieco zrównoważyć tryb konstruowania zarządu tak, aby przyznać większe kompetencje udziałowcom mniejszościowym (np. inwestorowi strategicznemu)? Przede wszystkim możemy uprzywilejować konkretnego wspólnika przyznając mu osobiste prawo powoływania i odwoływania określonej liczby członków zarządu lub rady nadzorczej. Tego typu uprawnienie gwarantuje danemu udziałowcy wpływ na politykę spółki nawet, jeżeli nie dysponuje on potężnym pakietem głosów na zgromadzeniu wspólników/walnym zgromadzeniu. Jeżeli nie chcemy wiązać uprawnienia z konkretnym, indywidualnie oznaczonym wspólnikiem – wówczas przywilej powoływania i odwoływania członka zarządu może zostać „przykuty” do konkretnych udziałów lub akcji. Przy takim rozwiązaniu przywilej ten będzie podążał za udziałem/akcją.

Wszelkie modyfikacje zasad powoływania członków zarządu powinny znaleźć się w treści umowy spółki (w przypadku spółki z o.o.) lub statutu (w przypadku spółki akcyjnej). Postanowienia tych aktów korporacyjnych powinny w sposób precyzyjny wskazywać tryb podejmowania decyzji o składzie zarządu. Warto wspomnieć o tym, do czyjej wiadomości i w jakiej formie składane są oświadczenia o powołaniu bądź odwołaniu członków zarządu. Aby uniknąć paraliżu w spółce wywołanego brakiem zainteresowania jej losami ze strony uprzywilejowanego udziałowcy powinno się również określić zasady powoływania członka zarządu w przypadku bezczynności uprawnionego udziałowcy.

Odstępstwo od kodeksowej zasady powoływania członków zarządu w spółkach kapitałowych jest instrumentem, który może pozwolić na lepsze odzwierciedlenie układu właścicielskiego w strukturach menadżerskich. Szczególnie interesujące rezultaty możemy uzyskać przy jednoczesnej modyfikacji zasad reprezentacji spółki (np. poprzez nietypowe formy reprezentacji wieloosobowej). Planując tego typu rozwiązania należy jednak przemyśleć wszelkie możliwe konsekwencje oraz poświęcić odpowiednio dużo czasu i uwagi na skrupulatne zaprojektowanie zapisów umowy spółki bądź statutu. Przy tego typu decyzjach pośpiech bywa bardzo złym doradcą.

1 2 3 4 5