BDO na firmówce

przedsiębiorstwo

KRS, NIP i REGON – przyzwyczailiśmy się do widoku tych numerów na papierze firmowym czy pieczątkach przedsiębiorstw. Nie każdy jednak wie, że do tej triady oznaczeń dodać trzeba także numer w Bazie Danych o Odpadowych tzw. BDO (oficjalnie: Baza danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami).

Baza Danych o Odpadach to specjalny rejestr prowadzony przez Marszałków Województw, do którego wpisuje się podmioty wprowadzające produkty (w tym produkty w opakowania) na rynek, a także prowadzące jednostki handlu detalicznego lub hurtowego, w których są oferowane torby na zakupy z tworzywa sztucznego, objęte opłatą recyklingową i podmioty gospodarujące odpadami. Podmiotom wpisanym do rejestru nadaje się specjalny numer (BDO), który będą musiały posługiwać się w różnych sytuacjach związanych z odpadami.

Kogo dotyczy obowiązek?

Ustawa o odpadach nakłada obowiązek umieszczania numeru rejestrowego na dokumentach sporządzanych w związku z prowadzoną działalnością. Obowiązek dotyczy podmiotów:

  1. wprowadzających sprzęt i autoryzowanych przedstawicieli,
  2. wprowadzających baterie lub akumulatory,
  3. wprowadzających pojazdy,
  4. producentów, importerów i wewnątrzwspólnotowych nabywców opakowań,
  5. wprowadzających na terytorium kraju produkty w opakowaniach,
  6. wprowadzających na terytorium kraju opony,
  7. wprowadzających na terytorium kraju oleje smarowe

bottles-container-daylight-802221

Gdzie należy umieszczać nr BDO?

Ustawa stanowi, że obowiązek umieszczania nr BDO dotyczy wszystkich dokumentów sporządzanych w związku z prowadzoną działalnością. Jak wynika z informacji opublikowanej na stronie Ministerstwa Środowiska – nr BDO trzeba umieszczać przede wszystkim na dokumentach związanych z działalnością w zakresie produktów i odpadów. Chodzi przykładowo o  faktury VAT, paragony fiskalne, umowy sprzedaży, sprawozdania, karty przekazania odpadów oraz ewidencje odpadów. Z uwagi na brak precyzji w przepisach ustawy, bezpieczniej jest ujawniać BDO wszędzie tam, gdzie zwykło się wskazywać pozostałe numery spółki – np. także w dokumentach handlowych.

Zdaniem Ministerstwa Środowiska numer BDO może on być wymieniony w stopce dokumentu obok danych podmiotu jak np. NIP lub umieszczony na pieczęci firmowej. Z uwagi na powszechnie przyjętą praktykę wpisywania numerów rejestrowych w stopkach maili, również i w tym miejscu warto wskazywać numer w bazie danych o odpadach.

Co grozi za nieujawnianie nr BDO?

Nieumieszczanie numeru rejestrowego na dokumentach sporządzanych w związku z prowadzoną działalnością, wbrew obowiązkowi ustawowemu grozi nałożeniem administracyjnej kary pieniężnej w wysokości między 5.000 zł a 1.000.000 zł. Wysokość kary została określona dla wielu rodzajów naruszeń ustawowych, więc wymierzenie kary w górnych granicach zagrożenia akurat za nieujawnienie nr BDO raczej nie jest wysoce prawdopodobne, aczkolwiek uporczywe naruszanie tego obowiązku może być piętnowane.

Postępowanie gospodarcze powraca

przedsiębiorstwo

Do 2012 r. w polskiej procedurze cywilnej funkcjonowało niesławne postępowanie gospodarcze. Tryb postępowania nie cieszył się przesadną sympatią, gdyż nierzadko przedkładał biurokratyzm nad rzeczywiste rozstrzyganie sporów. Wiele pułapek formalnych i ścisłe terminy mogły prowadzić do łatwej przegranej niezależnie od tego, czy się miało rację czy nie. Po siedmiu latach postępowanie gospodarcze powraca na nowo.

Dla kogo?

Postępowanie gospodarcze prowadzone będzie obligatoryjnie przede wszystkich w sprawach  stosunków cywilnych między przedsiębiorcami w zakresie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. Nowa forma postępowania będzie jednak fakultatywna dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, które mogą w swoim pierwszym piśmie złożyć wniosek o rozpoznanie sprawy w zwykłym trybie.

Dowody zgłaszaj szybko

Postępowanie gospodarcze przewiduje znacznie większy rygor w zakresie momentu powoływania dowodów. Mianowicie wszystkie wnioski dowodowe powinny zostać powołane w pierwszym piśmie, chyba że nie było to możliwe albo potrzeba ich powołania wystąpiła później. Oznacza to brak możliwość powołania dowodów w późniejszym czasie z uzasadnieniem, że ich przeprowadzenie nie spowoduje zwłoki w postępowaniu. Prekluzja dowodowa ma z założenia narzucić surową dyscyplinę w prowadzeniu procesu.

competition-dispute-fight-37323

Dokumenty to podstawa

Kolejną istotną zmianą jest absolutne pierwszeństwo dowodów z dokumentów. Zeznania świadków mają być dopuszczane tylko wyjątkowo, gdy po wyczerpaniu innych środków dowodowych pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. Co więcej, oświadczenia woli lub wiedzy istotne z perspektywy uprawnień stron mogą być wykazane tylko dokumentami, chyba że nie można ich przedstawić z przyczyn niezależnych. W efekcie, każda relacja gospodarcza powinna być odpowiednio dokumentowana, gdyż wszelkie ustalenia ustne mogą okazać się niemożliwe do wykorzystania w procesie. Jest to szczególnie istotne w branżach, które często opierają się na ustnych uzgodnieniach – np. w branży budowlanej.

 

Klauzula dowodowa

Nietypowym rozwiązaniem przewidzianym w znowelizowanym kodeksie postępowania cywilnego jest możliwość zawarcia umowy dowodowej między przedsiębiorcami. Taka umowa może przewidywać zakaz przeprowadzania określonych dowodów w postępowaniu prowadzonym przed stronami danego stosunku prawnego. Umowa dowodowa może wykluczać np. dowody z zeznań świadków lub dowody z opinii biegłego. Klauzula dowodowa będzie mogła być rzecz jasna wprowadzona do zwykłych umów komercyjnych w podobny sposób, jak klauzula właściwości sądu lub klauzula arbitrażowa. Czas pokaże, czy przedsiębiorcy zdecydują się korzystać z tych rozwiązań, gdyż z jednej strony pozwolą one uprościć i przyspieszyć proces, zaś z drugiej rodzą ryzyko niemożliwości przedstawienia swoich racji.

Podsumowanie

Dla funkcjonowania postępowania gospodarczego kluczowe będzie to, w jaki sposób sędziowie faktycznie wdrożą postanowienia znowelizowanego kodeksu. Surowe i formalistyczne podejście może oznaczać powrót starych zasad, w których szybkość procesu osiągana była kosztem jakości.

Przepisy o postępowaniu gospodarczym wchodzą w życie 7 listopada 2019 r. przy czym sprawy, które kwalifikowałoby się do tego trybu, a zostały wszczęte i niezakończone przed tym dniem prowadzone będą na dotychczasowych zasadach.

 

[EDIT:  W pierwotnym tekście wskazałem, że sąd może odstąpić od powoływania biegłego, jeżeli według swojego osądu jest w stanie sprawę rozstrzygnąć. Taki tryb działania dotyczy jednak tylko postępowania uproszczonego, a nie gospodarczego.]

Trochę przedsiębiorca, trochę konsument

przedsiębiorstwo

W przepisach prawa bardzo często występuje dychotomiczny podział na przedsiębiorców i konsumentów. Konsumenci, traktowani jako słabsza i mniej poinformowana strona, zwykle podlegają znacznie szerszej ochronie prawnej niż przedsiębiorcy. Z założenia przedsiębiorca powinien wykazywać się większą ostrożnością, a także dysponować większą siłą negocjacyjną. Ustawodawca postanowił jednak zerwać z powyższym podziałem i przyjąć, że można być trochę przedsiębiorcą, a trochę konsumentem.

Nowelizacja kodeksu cywilnego przewiduje, że przepisy gwarantujące szczególną ochronę konsumentów stosować się będzie także umów związanych bezpośrednio z działalnością gospodarczą osoby fizycznej, gdy z treści umowy wynika, że nie posiada ona dla osoby fizycznej charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarcze.

Przepisy nowelizacji nie są do końca jasne, aczkolwiek w zamyśle chodzi o zagwarantowanie dodatkowej ochrony drobnym przedsiębiorcom, którzy wprawdzie zawierają umowy celem prowadzenia swojej działalności, ale akurat ten rodzaj umowy nie wiąże się bardzo ściśle z rodzajem prowadzonej działalności gospodarczej. Wydaje się, że chodzi na przykład o sytuacje, w których przykładowo programista freelancer zamawia materiały budowlane do remontu biura. adult-beverage-black-and-white-1798949Nowelizacja ma dotyczyć trzech obszarów: klauzul abuzywnych, rękojmi za wady, a także prawa do odstąpienia od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa. Ten ostatni zakres może być szczególnie uciążliwy dla branży e-commerce. Dotychczas bowiem ustalanie, któremu nabywcy przysługuje prawo do zwrotu produktów zakupionych przez Internet następowało na podstawie prostego kryterium. Mianowicie zażądanie faktury i podanie firmowego numeru NIP oznaczało nabycie towaru dla działalności gospodarczej i wyłączało prawo do jego zwrotu. W myśl znowelizowanych przepisów sprzedawca musiałby zweryfikować czy zakres działalności kupującego ujawniony w jego PKD nie zbiega się przypadkiem z rodzajem sprzedawanych towarów. Dopiero taka weryfikacja pozwoli ustalić, czy prawo do odstąpienia przysługuje czy też nie. Trudno powiedzieć, czy będzie możliwe zautomatyzowanie procesu badania PKD tak, aby zakup przebiegał sprawnie. Z drugiej strony, być może dla sprzedawców gra nie będzie warta świeczki i dla swojego bezpieczeństwa prawo odstąpienia od umowy przyznają wszystkim osobom fizycznym.

Nowelizacja wchodzi w życie 1 czerwca 2020 r. na podstawie Ustawy z dnia 31 lipca 2019 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych (Dz.U.2019.1495)

Walka z zatorami płatniczymi czy walka z wiatrakami?

przedsiębiorstwo

Mówi się, że jedną z większych bolączek polskich przedsiębiorców są zatory płatnicze. Narzucanie bardzo długich terminów płatności oraz świadome opóźnianie płatności należności już wymagalnych uderza w płynność finansową, szczególnie małych i średnich przedsiębiorstw. To z kolei uniemożliwia im pokrywanie własnych zobowiązań, co działa lawinowo i tworzy swoisty karambol płatniczy. Mając świadomość rangi problemu, ustawodawca po raz kolejny próbuje walczyć z tą gospodarczą patologią.

Projekt ustawy przeciwdziałającej zatorom opracowany przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zakłada szereg instrumentów, które mają „udrożnić” płynność polskich przedsiębiorców:

action-bangkok-cars-1031698

  • Skrócenie terminów zapłaty – do 30 dni w przypadku płatności przez podmioty publiczne i do 60 dni w przypadku, gdy chodzi o transakcje asymetryczne (dłużnikiem jest duża firma, a wierzycielem mniejszy przedsiębiorca).
  • W przypadku ustalenia między równorzędnymi podmiotami terminu zapłaty dłuższego niż 60 dni – to dłużnik będzie musiał wykazać, iż dłuższy termin jest uzasadniony.
  • Możliwość odstąpienia przez wierzyciela od umowy, gdy w sposób nieuczciwy wydłużono termin płatności ponad 120 dni.
  • Obowiązek raportowania Ministrowi ds. gospodarki stosowanych terminów zapłaty przez największe podmioty na rynku (grupy kapitałowe i firmy, których dochód przekracza rocznie 50 mln euro). Dane z raportów będą publicznie dostępne.
  • Możliwość nakładania kar administracyjnych przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmy, które dopuszczają się nadmiernych opóźnień w płatnościach.
  • Wprowadzenie tzw. ulgi na złe długi do podatków dochodowych PIT i CIT, na wzór ulgi obowiązującej w VAT. Umożliwi to wierzycielowi odliczenie od podstawy opodatkowania kwoty wierzytelności, z którą dłużnik spóźnia się ponad 90 dni. Równolegle dłużnik będzie musiał podnieść swoją podstawę opodatkowania o przeterminowaną kwotę.
  • Wzrost odsetek ustawowych za opóźnienia w transakcjach handlowych do 11,50 procent
  • Wprowadzenie możliwości uzyskania zabezpieczenia sądowego w sprawach o roszczenia pieniężne z transakcji handlowych do kwoty 75.000 zł bez konieczności wykazywania specjalnego interesu prawnego w zabezpieczeniu
  • Wprowadzenie wyższych kwot zryczałtowanych rekompensat za dochodzenie należności w zależności od wysokości należności

Z założeniami projektu możemy zapoznać się tutaj.

Nakładanie dodatkowych praw w relacji mniejszy przedsiębiorca – duży przedsiębiorca nie wydaje się aby było rozwiązaniem skutecznie likwidującym zatory płatnicze. Już obecna ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych przewiduje wiele przywilejów po stronie wierzyciela zmagającego się z niesolidnym dłużnikiem. Problem leży w tym, że nawet prowadzenie egzekucji sądowej wobec dużego kontrahenta nie zawsze będzie czynnikiem motywującym do zapłaty, a jednocześnie utrudni to dalsze relacje stron. Mniejsi kontrahenci są często skazani na swoich większych odbiorców i rynek nie pozwala na pełne dochodzenie swoich praw.

Ciekawym rozwiązaniem może być natomiast wprowadzenie instytucji podatkowych i administracyjnych, które uczynią zwlekanie z płatnością nieopłacalnym. Ulgi i sankcje podatkowe połączone z możliwością interwencji Prezesa UOKiK w skrajne przypadku mogą stanowić skuteczny bat na niesolidnych dłużników. Z drugiej jednak strony, interwencja instrumentów administracyjnych wiąże się z wprowadzeniem urzędnika między biznes, co nie zawsze kończy się dobrze dla którejkolwiek strony.

Dopiero ostateczne brzmienie nowelizacji powoli nam ocenić efektywność proponowanych  zmian. Obawiam się jednak, że zatory jeszcze przez długi czas będą nękać polskich przedsiębiorców.

Sędziowie handlowi? Czy aby na pewno?

przedsiębiorstwo

Przedsiębiorcy zgłaszają zastrzeżenia co do merytorycznego przygotowania sędziów do spraw gospodarczych. Bolączką ma być nieznajomość subtelności i sposobu funkcjonowania biznesu w praktyce. W czasie II Kongresu Prawników Polskich zaproponowano nieszablonowe rozwiązanie tego problemu – obywatelskich sędziów handlowych.

Obywatelscy sędziowie handlowi mają z założenia pełnić w sądach gospodarczych funkcje podobne do ławników. Zasadniczą różnicą ma być jednak przygotowanie merytoryczne sędziów handlowych. W ocenie autorów projektu, stanowisko sędziego handlowego ma być obierane kadencyjnie i wprowadzić do sądów okręgowych branżowy czynnik profesjonalny. Sędzią handlowym mogłaby zostać osoba w wieku 29-70 lat, która w okresie ostatnich 5 lat przez co najmniej 2 lata prowadziła działalność gospodarczą, bądź uczestniczyła w zarządzaniu spółką lub innym podmiotem gospodarczym. Sędziowie handlowi nie muszą wobec tego wykazywać się wykształceniem prawniczym ani w żaden sposób być związani ze środowiskiem prawnym. Chodzi bowiem o to, aby sędziowie handlowi uzupełniali sędziego zawodowego wiedzą merytoryczną z dziedziny szeroko pojętego biznesu.

Ciekawym pomysłem jest dobrowolność udziału sędziów handlowych w rozprawach. Domyślnym składem sądu gospodarczego rozpoznającego sprawę w I instancji na szczeblu sądu okręgowego ma być skład 1 sędzia zawodowy + 2 obywatelskich sędziów handlowych. Niemniej jednak każda ze stron procesu na wstępnym jego etapie miałaby możliwość złożenia wniosku o rozstrzygnięcie sprawy w klasycznym, jednoosobowym składzie zawodowym. Nadto prezes sądu mógłby również zarządzić rozpoznanie sprawy w jednoosobowym składzie w razie braku możliwości wyznaczenia obywatelskich sędziów handlowych.

back-black-and-white-buildings-1435194

Projekt reformy od samego początku budzi liczne emocje. Z jednej strony podkreśla się, że sądy powinny próbować lepiej zrozumieć biznes. Z drugiej strony, przedsiębiorcy którzy specjalizują się w określonej branży gospodarczej niekoniecznie znają się na rozstrzyganiu sporów. Nadto bardzo często u podłoża sporu leży problem w odpowiednim zakwalifikowaniu skutków prawnych danego zdarzenia gospodarczego. Zupełnie osobną kwestią jest także to, czy znaleźliby się chętni do pełnienia funkcji obywatelskiego sędziego handlowego w sytuacji, gdy dieta nie będzie imponująca? Równie niechętne nowemu rozwiązaniu mogą być także same strony postępowania obawiające się problemów technicznych wynikających z samego faktu obsługiwania sprawy przez 3 sędziów (większa trudność w uzgodnieniu terminu, mniejsza dyspozycyjność składu itp.)

Cennym w projekcie jest przede wszystkim jednak to, że przyczynił się on do dyskusji nad specjalizacją sędziów w zakresie spraw gospodarczych. Być może łatwiej byłoby rozwiązać problem, kładąc większy nacisk na szkolenie sędziów w zakresie funkcjonowania biznesu. Specjalizacja sędziów w konkretnych typach spraw w ramach postępowań gospodarczych (np. sprawy budowlane, sprawy IT itp.) także przyczyniłaby się do wyższej jakości merytorycznej orzekania. Czas pokaże, czy za sprawą projektu Kongresu Prawników Polskich, rozmowa o kształcie sądownictwa gospodarczego przyniesie jakieś reformy prawa.

Prokurent i prokura

przedsiębiorstwo

Funkcjonowanie w biznesie wymaga ciągłego działania. Pozyskiwanie nabywców, zarządzanie kadrą, zapewnianie zaopatrzenia to zadania, za które odpowiedzialni są menadżerowie. Delegowanie kompetencji w ramach hierarchii przedsiębiorstwa zwykle odbywa się za pomocą odpowiednich pełnomocnictw. Bardzo jednak często w strukturze firmy obecni są prokurenci wymieniani niemal na równi z zarządem. W dzisiejszym wpisie chciałbym skupić się właśnie na roli, uprawnieniach i obowiązkach prokurenta.

Prokura jest szczególnym rodzajem pełnomocnictwa, które udzielić może tylko przedsiębiorca wpisany do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEiDG) albo do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS). Oznacza to, że prokury mogą udzielać przedsiębiorcy prowadzący tzw. jednoosobową działalność gospodarczą, jak i również spółki prawa handlowego, zarówno osobowe jak i kapitałowe. Ustanowienie prokurenta podlega wpisowi do jednego z powyższych rejestrów, a więc jest jawne dla wszystkich uczestników obrotu i nie wymaga każdorazowego potwierdzania samym aktem udzielania prokury.

Drugim, charakterystycznym aspektem prokury jest ustandaryzowany zakres umocowania. Prokura upoważnia do dokonywania wszystkich czynności sądowych i pozasądowych związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa za wyjątkiem: zbycia przedsiębiorstwa, oddania go do czasowego korzystania jak i do zbywania i obciążania nieruchomości. Prokurent jest uprawniony do dokonywania wszystkich pozostałych czynności i nie da się go w tym ograniczyć. Oczywiście w umowie, którą zawieramy z prokurentem możemy wprowadzić zasady korzystania z prokury, ale nawet ich naruszenie nie będzie skutkowało nieważnością czynności, której prokurent dokona. Taki ustandaryzowany zakres umocowania jest podstawową różnicą między prokurą, a klasycznym pełnomocnictwem.

office-2820890_1920

Prokura może występować w kilku wariantach. Mianowicie możemy wyróżnić

  1. Prokurę oddzielną (tzw. samoistną) – w której prokurent może działać zupełnie samodzielnie;
  2. Prokurę łączną – w której prokurent musi działać wspólnie z innym prokurentem;
  3. Prokurę mieszaną – w której prokurent musi działać wspólnie z członkiem zarządu spółki kapitałowej bądź wspólnikiem uprawnionym do reprezentowania spółki osobowej

przy czym prokurę łączną można także połączyć z prokurą mieszaną

Standardowo, prokura dotyczy całego przedsiębiorstwa. Jest natomiast możliwość ograniczenia uprawnień prokurenta do reprezentowania firmy w zakresie spraw związanych z jednym z jej oddziałów (tzw. prokura oddziałowa). W takim jednak wypadku konieczne jest ujawnienie oddziału w odpowiednim rejestrze.

Prokurent nie może udzielać dalszych prokur, natomiast nie ma przeszkód, aby ustanawiał pełnomocników do dokonania konkretnej czynności bądź czynności konkretnego rodzaju.

Warto pamiętać, że prokura w gruncie rzeczy jest odmianą pełnomocnictwa, a nie osobną funkcją pełnioną w przedsiębiorstwie. W przeciwieństwie do stanowiska w Zarządzie czy w Radzie Nadzorczej, z prokurą nie wiążą się żadne ustawowe obowiązki ani dodatkowa odpowiedzialność. W związku z powyższym, prokurenta powinna z firmą wiązać niezależna umowa, która określać będzie zasady działania prokurenta i wykonywania przysługujących mu uprawnień. Taką umową może być umowa o pracę, zatrudnienie w ramach zlecenia czy też umowa stałej współpracy B2B albo inna forma kontraktu menadżerskiego.

Zajęcie wierzytelności

przedsiębiorstwo

Mogłoby się wydawać, że długi nasze kontrahenta są jego prywatnym problemem. Oczywiście, jeżeli nasz kontrahent jest nam winny pieniądze to fakt jego zadłużenia stawia pod znakiem zapytania jego wypłacalność. W dzisiejszym jednak wpisie chciałbym zwrócić uwagę na nieco inną sytuację. Czy zadłużenie naszego dostawcy, któremu płacimy wynagrodzenie, może w jakiś negatywny sposób rzutować na naszą sytuację?

Wyobraźmy sobie, że nasz dostawca świadczący np. usługi transportowe popadł w kłopoty finansowe. Zasadniczo nie dotyka to bezpośrednio naszej sytuacji do czasu, kiedy do akcji wkroczy komornik. Zwykle pierwszą czynnością jakiej dokonuje komornik jest zajęcie wszystkich wierzytelności dłużnika egzekwowanego. W przypadku naszego dostawcy chodzić będzie o jego wierzytelności do wszystkich podmiotów, którym świadczył usługi transportowe.

Zajęcie wierzytelności składa się z dwóch elementów. Po pierwsze, komornik zawiadamia egzekwowanego dłużnika (naszego dostawcę) o tym, że nie wolno mu odbierać żadnego świadczenia ani rozporządzać wierzytelnością (nie może jej sprzedać, oddać w faktoring itp.). Równolegle komornik zawiadamia dłużnika tej wierzytelności (naszą firmę), aby ten nie uiszczał opłat na rzecz dostawcy, tylko na rachunek wskazany przez komornika. Z chwilą otrzymania takiego zawiadomienia stajemy się tzw. trzeciodłużnikiem, czyli dłużnikiem dłużnika egzekwowanego przez komornika.

Oczywistym skutkiem zajęcia wierzytelności jest to, że zmienia się nam adresat przelewów. Jak wspomniałem, nie płacimy dostawcy (naszemu wierzycielowi) tylko komornikowi. Oczywiście tego typu płatności zwalniają nas z zobowiązań wobec dostawcy tak, jak gdybyśmy je uiścili bezpośrednio na jego rzecz. Niemniej jednak, zajęcie wierzytelności rodzi jeszcze jeden bardzo istotny skutek, który może bezpośrednio dotykać naszych interesów -zajęcie wierzytelności drastycznie ogranicza możliwość stosowania potrącenia.

blur-close-up-fingers-462383

Potrącenie lub kompensata to instytucja umożliwiająca wzajemne umorzenie swoich wierzytelności. Jeżeli przysługują nam jakieś wierzytelności wobec dostawcy (np. z tytułu nadpłaty albo odszkodowania za mienie zniszczone w transporcie) zamiast realizować przelewy tam i z powrotem, możemy skrócić drogę i potrącić jedną wierzytelność z drugą. W przypadku, gdy wierzytelność naszego dostawcy została zajęta możemy ją potrącić z naszą wierzytelnością wzajemną właściwie tylko, gdy nasza wierzytelność powstała przed zajęciem i stała się wymagalna przed zajęciem albo wprawdzie stała się wymagalna po zajęciu, ale wcześniej niż wierzytelność dostawcy. W pozostałych przypadkach zajęcie wierzytelności uniemożliwia jej potrącenie.

Powyższa sytuacja rodzi wiele praktycznych problemów. Nierzadko przy stałej i bieżącej współpracy między dwoma firmami dochodzi do rozliczeń na zasadach kompensaty, które poniekąd zastępują umowy barterowe. Firmy świadczą sobie wzajemnie usługi albo wymieniają się towarem, bilansując swoje roszczenia tak, aby całość odbywała się z minimalnym przepływem pieniężnym. W momencie, kiedy komornik zajmuje którąś z wierzytelności, potrącenia stają się niemożliwe, a rozliczenia powinny dokonywać się gotówkowo. Staje się to szczególnie problematyczne, gdy nasz dostawca ma problemy z płynnością finansową.

Ograniczenia w możliwości potrącania zajętych wierzytelności są jednym z wielu argumentów przemawiających za koniecznością monitorowania sytuacji finansowej naszych kontrahentów. Pamiętajmy, że długi naszych kontrahentów mogą szybko stać się naszymi problemami.

Publiczny podpis elektroniczny

przedsiębiorstwo

Jednym z hamulców elektronicznego obiegu dokumentów (w szczególności tych urzędowych) był utrudniony dostęp do podpisu elektronicznego. Przez wiele lat usługi certyfikacji elektronicznej świadczyły wyłącznie podmioty komercyjne, z których korzystanie często postrzegane było jako niepotrzebny koszt. Z drugiej strony, sama sposobność urzędowego wykorzystywania dokumentów zaopatrzonych w podpis elektroniczny była dość ograniczona. W ostatnich latach sytuacja zaczęła się jednak korzystnie zmieniać wraz z rozwojem rządowego portalu https://www.gov.pl oraz wprowadzeniem możliwości elektronicznego podpisania dokumentów profilem zaufanym za pośrednictwem bankowości elektronicznej. Wygląda na to, że Ministerstwo Cyfryzacji wykonało kolejny krok w stronę większej dostępności certyfikacji elektronicznej.

Jakiś czas temu podpis elektroniczny stał się bardziej dostępny niż kiedykolwiek. We wspomnianym portalu gov.pl, w zakładce „Przedsiębiorca” pojawiła się bowiem opcja „Podpisz dokument elektronicznie” za której pomocą możemy:

  1. opatrzyć cyfrowy dokument (plik) podpisem elektronicznym (również taki, który już został przez kogoś podpisany),
  2. odczytać podpisany dokument oraz
  3. sprawdzić, czy podpisy złożone pod dokumentem są prawidłowe.

Korzystanie z rządowej „podpisywarki” wymaga posiadania profilu zaufanego (e-puap) lub e-dowodu. Jak wspominałem, najprostszym sposobem na uruchomienie profilu zaufanego jest aktywowanie go za pośrednictwem bankowości elektronicznej (taką opcję oferuje większość najbardziej popularnych banków na polskim rynku). Przy takim rozwiązaniu podpisywanie dokumentów odbywa się z zastosowaniem podobnej procedury autoryzacyjnej jak przy zlecaniu zwykłego przelewu.

internet-3484137_1920

Usługę podpisywania dokumentów możemy wykorzystać np. do podpisania sprawozdań finansowych w formie elektronicznej (o tym obowiązku pisaliśmy już tutaj). Natomiast sama platforma wydaje się nie czynić żadnych ograniczeń co do rodzaju dokumentu, na którym chcemy złożyć podpis elektroniczny. W praktyce, moglibyśmy ją wykorzystać dla potrzeb załatwiania różnych spraw urzędowych, a być może i finalizowania umów w formie elektronicznej jako równoważnej formie pisemnej. Warto dodać, że podpisywanie dokumentów profilem zaufanym jest bezpłatne.

Czas pokaże czy „podpisywarka” przyjmie się na stałe i będzie sprawnie realizować swoje funkcje. Moim zdaniem udostępnienie takiego narzędzia jest zdecydowanym krokiem we właściwym kierunku. Miejmy nadzieję, że również urzędy podążać będą w tę samą stronę i zaakceptują szerszą „elektronizację” obrotu. W praktyce, posługiwanie się dokumentami cyfrowym odciąża przecież nie tylko petentów (w tym przedsiębiorców), ale także i samych urzędników. Dokumenty i formularze w postaci elektronicznej znacznie łatwiej zabezpieczyć przed błędami, które system może sam wychwytywać. Pozwala to np. uniknąć czasochłonnego wzywania petenta do usunięcia braków przy zastosowaniu tradycyjnego obiegu pocztowego.

 

 

1 2 3 4 6