Klauzula shotgun

strefa wspólnika

Wspólnie realizowanie projektu przez równych partnerów inwestycyjnych w naturalny sposób narażone jest na ryzyko pata decyzyjnego. Współinwestorzy mogą mieć różny pogląd na to, w jakim kierunku przedsięwzięcie ma się rozwijać i w jaki sposób ma być zarządzane. Generalnie nie ma w tym nic zdrożnego, o ile strony ostatecznie są w stanie się dogadać. Problem jednak w tym, że często nie ma widoków na kompromis, a przeciągający się spór sprawia, że obie strony są zablokowane w klinczu. Jednym z rozwiązań dla uniknięcia takiego konfliktu jest klauzula o wdzięcznej nazwie shotgun.

Na wstępie trzeba przyznać, że praktyka anglosaska ma talent w wypracowywaniu chwytliwych określeń dla pozornie nudnych rozwiązań prawnych. Klauzula shotgun (czasem zwana Texas Shootout) jest postanowieniem umownym, które można wdrożyć do umów inwestycyjnych lub innego rodzaju umów wspólniczych (shareholder agreements – nie mylić z umową spółki!). Klauzula shotgun wchodzi w grę w sytuacji pata decyzyjnego tj. przypadku, gdy współinwestorzy nie mogą dojść do porozumienia co do rozwiązania pewnej kwestii. Tego typu patem decyzyjnym jest w szczególności przypadek, gdy inwestorzy jako wspólnicy spółki nie są w stanie podjąć zgodnych uchwał na zgromadzeniu wspólników. W takim wypadku przychodzi pora na wyciągnięcie strzelby – shotguna.

Klauzula shotgun zakłada, że każdy ze wspólników ma prawo złożenia drugiemu wspólnikowi oferty odkupu jego udziałów za zaproponowaną stawkę. Drugi wspólnik natomiast musi albo przyjąć ofertę współinwestora, albo odkupić jego udziały za taką samą cenę. Tego typu konstrukcja powoduje, że stawka proponowana w ofercie składanej w ramach shotgun musi zostać poważnie przemyślana. Zaproponowanie zbyt niskiej ceny za udziały może skutkować tym, że to współinwestor wykupi nasze udziały poniżej ich wartości. Istnieje także wariant klauzuli shotgun, w którym składa się nie tyle ofertę odkupu udziałów wspólnika, tylko ofertę sprzedaży własnych udziałów wspólnikowi.

art-1295282_1280

Niewątpliwą zaletą klauzuli shotgun jest to, że trudno odmówić jej pewnej sprawiedliwości działania. Inwestor składający ofertę de facto wyważa interesy obu stron, gdyż niekorzystna oferta bardzo łatwo może obrócić się przeciwko niemu. Z klauzulą shotgun trudno również dyskutować – rozwiązanie jest stosunkowo proste w swojej konstrukcji i nie zawiera elementów ocennych. Klauzula shotgun pozwala także rozstrzygnąć spór w szybszy sposób, niż wynikałby z innych rozwiązań, które zapewnia nam kodeks spółek handlowych.

Do wad klauzuli shotgun należy jednak pewna jej losowość. Rezultat skorzystania z klauzuli jest trudny do przewidzenia z góry do tego stopnia, że nie tylko nie znamy ostatecznej ceny za udziały, ale także nie znamy kierunku transakcji (jak w rosyjskiej ruletce). Z uwagi na powyższą losowość często klauzula shotgun okazuje rozwiązaniem wyłącznie na piśmie, które służy jedynie za straszak dla drugiej strony. Klauzula shotgun przyznaje także przewagę stronie o bardziej zasobnym portfelu (lub łatwiejszym dostępie do finansowania dłużnego).

Decydując się na wprowadzenie klauzuli shotgun należy uważnie rozważyć sposób jej prawnego uregulowania. Zobowiązanie do zawarcia umowy sprzedaży jest przecież tak naprawdę umową przedwstępną, ze wszystkim tego konsekwencjami. Z tego też powodu prawidłowe i efektywne sporządzenie klauzuli shotgun w polskich warunkach może wymagać sporej gimnastyki prawniczej.

Klauzula shotgun jest jednym z instrumentów wyjścia ze wspólnego przedsięwzięcia. Jak pokazuje praktyka, nawet przy największych chęciach współpracy możliwość pokojowego rozstania się wspólników jest bardzo pożądanym rozwiązaniem. Niestety, polskie prawo nie przewiduje domyślnie sprawnych instytucji umożliwiających korporacyjny rozwód w spółkach kapitałowych. Stąd trudno się dziwić poszukiwaniu rozwiązań umownych i sięganiu do bardziej dojrzałej praktyki anglosaskiej. Czy wyciąganie strzelby będzie w Waszym przypadku optymalne? Nie wiem, ale na pewno warto sprawę przemyśleć.