Spółki komandytowe nie odliczą ZUS’u

blog

Wspólnik spółki komandytowej nie odliczy składek ZUS od dochodu ze spółki – zdecydowała Krajowa Informacja Skarbowa w czerwcowej interpretacji podatkowej. Interpretacja potwierdza to, że w 2021 r. warunki opodatkowania spółek komandytowych zmieniły się diametralnie.

Wspólnicy spółek komandytowych odprowadzają składki na ubezpieczenia społeczne do ZUS. Przed reformą podatkową, wspólnicy mogli pomniejszyć swoje dochody z tytułu udziału w spółce o kwotę uiszczanych składek. Pozwalało to zredukować obciążenie podatkowe na zasadach analogicznych do jednoosobowej działalności gospodarczej. Objęcie spółek komandytowych podatkiem CIT spowodowało zmianę kwalifikacji podatkowej zysków wypłacanych wspólnikom. „Po nowemu” udział w zyskach spółki komandytowej traktowany jest jako przychód z kapitałów pieniężnych. Odprowadza się od niego 19-proc. Zryczałtowany podatek PIT, którego nie można pomniejszać o składki ZUS.

„…składki na ubezpieczenie społeczne zapłacone przez komplementariusza spółki komandytowej w okresie, gdy spółka będzie już podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych, nie będą mogły być odliczane od przychodów (dochodów) tego komplementariusza opodatkowanych jako przychody z kapitałów pieniężnych.”

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej, interpretacja z dnia 2 czerwca 2021, sygn. akt 0115-KDIT1.4011.227.2021.1.MT

Rok 2021 zostanie zapamiętany jako bardzo trudny i przełomowy dla spółek komandytowych. Ta niegdyś popularna forma prowadzenia działalności gospodarczej w ostatnim czasie zdecydowanie straciła na atrakcyjności. Stanowi to konsekwencję objęcia spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych. Czerwcowa interpretacja podatkowa pokazuje jednak, że sytuacja tych spółek jest gorsza, niż wielu się spodziewało.

Składki ubezpieczeniowe mogą zostać odliczone od innych przychodów opodatkowanych skalą podatkową lub podatkiem liniowym od prowadzonej działalności gospodarczej. Jeżeli wspólnik nie ma jednak takich przychodów, wówczas składki „przepadają” i nie możliwości ich wykorzystać podatkowo. Zmiana stanowi dodatkowe obciążenie w korzystaniu ze spółki komandytowej, które zapewne skutkować będzie ucieczką od tej formy prawnej.

Umorzona subwencja bez podatku

blog

Rządowe Centrum Legislacji zaprezentowało projekt przepisów dotyczących zaniechania poboru podatku od tej części dotacji z tarczy finansowej, która została umorzona. Co prawda przepisy jeszcze nie zostały przyjęte, ale na tym etapie zmiana obietnicy wydaje się mało prawdopodobna.

Subwencja do opodatkowania?

Rządzący długo trzymali przedsiębiorców w niepewności. Firmy które w ubiegłym roku otrzymały wsparcie z tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju żyły w niebezpieczeństwie konieczności zapłacenia olbrzymiego podatku. Subwencja pod kątem podatku dochodowego została potraktowana jak pożyczka. Oznaczało to, że umorzenie subwencji byłoby równoznaczne ze zwolnieniem z długu, co generuje przychód do opodatkowania. Dotychczasowe przepisy nie zawierały żadnych rozwiązań, które umożliwiałyby uniknięcie zapłaty podatku od takiego przychodu.

Subwencja jednak bez podatku

Opublikowany przez Ministerstwo Finansów projekt rozporządzenia zawiera postanowienia o zaniechaniu poboru podatku od umorzonych firmom kwot. Oznacza to, że fiskus nie będzie domagał się podatku od tej czynności subwencji, której przedsiębiorcy nie będą musieli zwracać. Łączna kwota środków, które zostaną w rękach podatników szacowana jest na 10 mld zł. Zaniechanie poboru znajdzie zastosowanie do dochodów (przychodów) uzyskanych od dnia 1 czerwca 2021 r. do dnia 31 grudnia 2022 r.

Ponadto, wiele wskazuje na to, że zaniechanie poboru podatku nie wpłynie na możliwość zakwalifikowania wydatków, które subwencja sfinansowała jako kosztów uzyskania przychodu. Poniekąd oznacza to dodatkową korzyść dla przedsiębiorców.

Czas ucieka…

Rozporządzenie w sprawie zaniechania poboru podatku ma wejść w życie dzień po jego ogłoszeniu. Miejmy nadzieję, że resort zdążyć dochować procedur przed terminem zapłaty zaliczki na podatek dochodowy. W przeciwnym razie ci przedsiębiorcy, którzy w czerwcu otrzymali decyzje o umorzeniu subwencji mogą znaleźć się w tarapatach.

Grupa VAT – znamy założenia

blog

Grupa VAT to rozwiązanie przewidziane już w przepisach unijnych umożliwiające łączne rozliczanie obowiązków VAT przez kilku podatników. Pomimo swojej popularności w innych krajach UE, Polska jeszcze nie doczekała się swojego wariantu. Ministerstwo Finansów opublikowało jednak projekt założeń przepisów wprowadzających do polskiego porządku Grupę VAT.

Rozliczanie Grupy VAT

Grupa VAT traktowana będzie jako odrębny, niejako zbiorowy podatnik. Dzięki temu dostawy towarów i świadczenie usług dokonywane między podmiotami należącymi do grupy VAT nie będą podlegały opodatkowaniu. Pozwoli to na ograniczenie wewnątrzgrupowej dokumentacji (brak konieczności wystawiania faktur) oraz sprawozdawczości (np. JPK). Brak konieczności rozliczania VAT przy transakcjach w ramach grupy może również pozytywnie wpłynąć na płynność finansową. Tyczy się to w szczególności podmiotów, które regularnie występują o zwrot VAT. Dopiero transakcje „na zewnątrz” grupy będą podlegały opodatkowaniu VAT jako czynności dokonywane przez całą grupę. Tyczy się to zarówno sprzedaży jak i zakupów.

Niestety obecne założenia nie pozwalają na pełne zrezygnowanie z formalności przy transakcjach w ramach grupy. Przepisy mają przewidywać obowiązek ewidencjonowania takich czynności dla celów kontrolnych. Wprawdzie ewidencja ma być uproszczona i składana fiskusowi tylko „na żądanie”, ale chyba marne to pocieszenie.

Dla kogo Grupa VAT?

Grupę VAT mogę stworzyć jedynie takie podmioty, które tworzą podatkową grupę kapitałową. Jest to dosyć duże utrudnienie, gdyż PGK nie cieszy się obecnie dużą popularnością. Z pewnością jest to konsekwencja rygorystycznych wymogów, jakie PGK muszą spełniać dotyczących np. minimum kapitałowego czy kształtu wzajemnych powiązań.

Co więcej, podmioty wchodzące w skład Grupy VAT będą musiały być ze sobą powiązane:

  • ekonomicznie – główna działalność członków grupy ma mieć taki sam charakter, względnie rodzaje działalności uzupełniają się nawzajem i są współzależne;
  • finansowo – chodzi o powiązania kapitałowe
  • organizacyjnie – warunek znajdowania się pod wspólnym kierownictwem.

Organizacja Grupy VAT

Grupa VAT działać będzie za pośrednictwem swojego przedstawiciela. Zapewne najczęściej funkcję tę pełnić będzie spółka matka. Podmioty z grupy będą musiały zawrzeć specjalną umowę, którą trzeba będzie złożyć do urzędu skarbowego w ramach procesu rejestracji grupy. Przystąpienie do grupy VAT będzie równoznaczne z wyrejestrowaniem danego podmiotu z rejestru podatników VAT. W efekcie, dla potrzeb podatku od towarów i usług, nie będzie on już działał samodzielnie. Grupę VAT tworzyć się będzie na czas określony, ale z możliwością przedłużenia. Warto także pamiętać, że podmioty wchodzące w skład grupy VAT mają odpowiadać solidarnie za zobowiązania grupy z tytułu podatku od towarów i usług.

Widmo podatku na tarczą finansową

blog

Widmo podatku od umorzonej części subwencji finansowej PFR w dalszym ciągu krąży nad polskimi przedsiębiorcami. Problem znany jest już od roku i póki co brak jest odpowiednich przepisów. Resort finansów nie mówi „nie”, ale rozwiązania nie proponuje.

W czym rzecz?

Tarcza finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju to uruchomiony w maju ubiegłego roku system wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych konsekwencjami pandemii wirusa Sars Cov 2. Do 75% finansowania może być bezzwrotne (podlegać umorzeniu). Poziom umorzenia zależy od kondycji przedsiębiorcy po upływie okresu rocznego okresu kontrolnego. Badaniu podlega skala strat lub spadków przychodów jaka miała miejsce w przedmiotowym okresie, a także to, czy firma utrzymała miejsca pracy. Okres rozliczania subwencji rozpoczął się niedawno.

Zgodnie z komunikatem PFR – samo udzielenie subwencji nie generowało przychodu podatkowe. Podobnie jego zwrot nie będzie stanowił kosztu uzyskania przychodu. Efektywnie subwencja podlega rozliczeniu na podobnych zasadach jak pożyczka. Nieco inaczej jest jednak z umorzeniem subwencji. Z uwagi na brak szczególnych przepisów, takie umorzenie traktować będzie trzeba jako przysporzenie dla przedsiębiorcy podlegające opodatkowaniu. W związku z powyższym skorzystanie z subwencji może wygenerować przychód podatkowy nawet do 75% wartości subwencji.

Co na to Resort?

Problem obciążenia podatkowego, jakie może powstać w związku z umorzeniem subwencji z tarczy finansowej 1.0 znany jest od ubiegłego roku. W maju 2020 r. PFR wskazywał, iż zamierza wspólnie z Ministerstwem Rozwoju analizować możliwość dokonania częściowego zwolnienia z podatku umorzonych subwencji. Na dzień dzisiejszy żadnych rozwiązań prawnych jednak nie ma.

Zaliczkę na podatek powstały w związku z umorzeniem subwencji trzeba będzie zapłacić do 20 dnia miesiąca następującego po umorzeniu. Obowiązek podatkowy zależy od daty wydania decyzji ws. umorzenia. Z komunikatów PFR wynika, że wydawanie pierwszy decyzji następować będzie w czerwcu, co odracza potencjalną zapłatę podatku na lipiec 2021 r. Jeżeli resort planuje zaniechać poboru podatku związanego z tą formą pomocy antycovidowej – działania powinny zostać podjęte szybko. Wygląda jednak na to, że przedsiębiorcy będą trzymani w niepewności do ostatniej chwili.

Polski Ład stymulatorem rozwoju?

blog

Ulga na ekspansję, IPO, inwestowanie i nowe regulacje akcjonariatu pracowniczego. To kilka pomysłów, którymi Polski Ład ma przekonać do siebie średniej wielkości firmy. Na razie znamy tylko parę haseł, ale czy to wystarczy by zainteresować przedsiębiorców?

Polski Ład to olbrzymi zbiór zapowiedzi. Dla przedsiębiorców część z nich jest wyczekiwana, inne zaś wręcz przeciwnie – budzą liczne obawy. Zwróćmy jednak tym razem uwagę na tę pierwszą kategorię. Być może znajdzie się coś całkiem atrakcyjnego, czemu warto będzie przyjrzeć się z bliska.

Podatkowe wsparcie ekspansji zagranicznej

Chociaż bezpośrednie wsparcie ekspansji nie jest możliwe, system podatkowy będzie uwzględniać wiele kosztów pośrednich po to, żeby firmy mogły się rozwijać na innych rynkach.

Ministerstwo Finansów zapowiada, że wydatki na badanie rynku, szukanie nowych klientów, dopuszczenie towarów do sprzedaży czy marketing zapracują dwa razy podatkowo. Najpierw zostaną uwzględnione jako koszty uzyskania przychodu, a następnie po raz drugi odliczone od dochodu (z limitem 1 mln zł rocznie). Haczykiem ma być to, że przychody ze sprzedaży produktów mają zwiększyć się o co najmniej 30 proc. w ciągu dwóch lat. Jeżeli sankcją za nie osiągnięcie wzrostu będzie konieczność zapłaty podatku to mamy do czynienia z pewnym hazardem. Nawet przy najlepszych planach i strategiach nie można zagwarantować sobie pewności wzrostu o 1/3 w dwa lata.

Ulga na IPO, czyli wejście na giełdę

Wejście na rynek publiczny pozwala na szybki rozwój przedsiębiorstw. Firmy na giełdzie papierów wartościowych stanowią trzon krajowej gospodarki. Ulga podatkowa ma wpłynąć na zmniejszenie kosztów wejścia na giełdę.

Ulga dla emitenta ma pozwolić rozliczyć podatkowo 150 proc. wydatków bezpośrednio związanych z wejściem na giełdę (np. przygotowanie prospektu emisyjnego czy opracowanie i publikację ogłoszeń), a także dodatkowych 50 proc. wydatków na usługi doradcze bezpośrednio związane z emisją. Z założenia ulga ma trochę złagodzić jednorazowy cios finansowy jakim jest wejście na giełdę. Pytanie jednak czy to ten „koszt wejścia” jest faktyczną barierą przed korzystaniem z finansowania za pośrednictwem giełdy? Hamulcem wydają się raczej przyszłe koszty i niefinansowe obciążenia związane ze statusem spółki publicznej. Tego Polski Ład nie zmieni.

Ulga dla inwestora indywidualnego

Przy osiągnięciu zysków kapitałowych każdy udziałowiec ma obowiązek zapłaty 19% tzw. podatku Belki. Propozycja polega na tym, aby każdy inwestor indywidualny, który kupi akcje spółki w ramach IPO i zachowa je przez 3 lata, nie zapłacił podatku od zysków z ich sprzedaży. Korzyści z takiego wsparcia odnosi bezpośrednio inwestor, ale pośrednio także firma, która weszła na giełdę.

To jest ciekawe rozwiązanie, które może wraz z poprzednią ulgą faktycznie zwiększyć atrakcyjność finansowania przez rynek kapitałowy. Możliwość uniknięcia podatku od sprzedaży akcji objętych w ramach IPO stanowi niebagatelną poprawę opłacalności takich inwestycji. Nabywanie akcji w ramach IPO nadal będzie grą wysokiego ryzyka i wysokiej nagrody, ale tym razem nagrody będą jeszcze wyższe. Być może rozwiązanie to ściągnie dodatkowy kapitał do emitentów.

Ustawowe uregulowanie akcjonariatu pracowniczego

W skali makro chodzi o stworzenie mechanizmu sprzyjającego budowie silnej klasy średniej. Natomiast w skali mikro – o zwiększenie możliwości inwestycyjnych i rozszerzenie źródeł pozyskania kapitału na cele rozwojowe spółek, polepszenie ich wyników ekonomicznych w rezultacie zwiększonej lojalności i motywacji do pracy zatrudnionych w nich współwłaścicieli, a także zabezpieczenie spółek przed wrogim przejęciem czy likwidacją zakładu pracy.

Programy akcyjne (tzw. ESOP’y) są bardzo ciekawym i popularnym za granicą rozwiązaniem nakierowanym na zwiększenie zaangażowania pracowników w spółkę. Powiązanie finansowe z zyskami i wartością spółki zwiększa ich dbałość o jej rozwój oraz wytwarza poczucie odpowiedzialności za „wspólny biznes”. Każda poprawa tego instrumentu będzie mile widziana. Niestety zapowiedzi rządzących nie podają żadnych konkretów na ten temat. Pozostaje trzymać rękę na pulsie i wstrzymać się z oceną.

Z planami zachęt w Polskim Ładzie można zapoznać się m.in. tutaj tutaj.

Nieodpłatny zarząd w spółce córce bez podatku

blog

Wykonywanie funkcji członka zarządu w spółce zależnej przez członka zarządu spółki dominującej nie generuje przychodu podatkowego – potwierdził Dyrektor KIS w marcowej interpretacji.

Grupy kapitałowe stanowią funkcjonalną metodę prowadzenia działalności gospodarczej, szczególnie przez międzynarodowe koncerny. Tworzenie rozbudowanej struktury spółek pozwala na dywersyfikację ryzyka oraz ułatwia rozszerzanie obszaru funkcjonowania na inne kraje. Nierzadko prościej jest założyć spółkę dedykowaną do funkcjonowania w obcym kraju niż „eksportowanie” swoich towarów i usług z podmiotu macierzystego.

Spójność wizji i struktury grupy kapitałowej utrzymuje się najczęściej poprzez jedność osobową zarządu. Te same osoby zasiadają w organach wielu spółek z grupy, pełniąc naczelne funkcje kierownicze. Dzięki temu spółka matka zachowuje kontrolę nad spółkami córkami i może sprawnie realizować jednolitą politykę. Członkowie zarządu spółki dominującej bardzo często nie uzyskują dodatkowego wynagrodzenia za pełnienie funkcji w podmiotach zależnych. Traktowane jest to bowiem jako element ich obowiązków wobec spółki-matki pokrywanych z otrzymywanego od niej honorarium.

Bezwynagrodzeniowe wykonywanie funkcji członka zarządu stanowi z perspektywy spółki córki niejako działalność pro-bono. Ponieważ formalnie jest ona podmiotem odrębnym od spółki dominującej, wątpliwości budziło to, czy tego typu sytuacja nie generuje po stronie spółki córki przychodu podatkowego. Potencjalnie możemy bowiem mówić o nieodpłatnym świadczeniu na jej rzecz .

Wszędzie tam, gdzie pojawiają się wątpliwości podatkowe, prędzej czy później ktoś wystąpi i interpretację indywidualną. Nie inaczej było w przypadku, który stanowił kanwę marcowej decyzji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Wnioskodawca przekonywał, że przychód w postaci nieodpłatnego świadczenia nie powstaje. Argumentował, że żaden przepis nie nakłada obowiązku wypłacania członkowi zarządu wynagrodzenia. Co więcej, członkowie „delegowani” ze spółek dominujących pełnią swoje funkcje głównie w interesie spółki matki. Trudno więc mówić o jakimś wymiernym przysporzeniu dla spółki córki.

Szczęśliwie dla wnioskodawcy – fiskus zgodził się zaprezentowanym stanowiskiem. Zgodził się na tyle mocno, że odstąpił od uzasadniania wydanej decyzji. Wydaje się wobec tego, że zjawisko pełnienia funkcji w wielu zarządach spółek z jednej grupy kapitałowej „za jednym wynagrodzeniem” jest nie tylko powszechne, ale również niekontrowersyjne.

Z całością interpretacji można zapoznać się tutaj.

Tarcza prawna w Polskim Ładzie

blog

Tarcza prawna jest jednym z punktów Polskiego Ładu. Nowe rozwiązania ustawowe mają zmniejszyć obciążenia regulacyjne niekorzystne z punktu widzenia funkcjonowania obywateli i prowadzenia działalności gospodarczej.

Tarcza prawna w propozycji Ministerstwa

Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii ocenia, że nadmiernie rozbudowany system prawny ma negatywny wpływ na konkurencyjność polskiej gospodarki. Cierpi również stosunek obywateli do państwa i stanowionego prawa. Ministerstwo wskazuje na potrzebę okresowego przeglądu regulacji prawnych i wyłapania nieuzasadnionych obciążeń. To ze wszech miar słuszne podejście ma prowadzić do systematycznego usuwania barier administracyjnych i prawnych tak, aby procedury stały się bardziej zrozumiałe.

Rząd planuje oprzeć tarcze prawną o pięć filarów:

  1. szerokie wykorzystanie postępowania uproszczonego i milczącego trybu załatwienia sprawy,
  2. ostrożnie wprowadzana jednoinstancyjność postępowań,
  3. elektronizacja procedur,
  4. innego rodzaju usprawnienia postępowań i procedur,
  5. przedłużenie w czasie terminu realizacji wybranych obowiązków regulacyjnych ze względu na epidemię Covid-19.

Resort liczy na to, że nowe rozwiązania skutkować będą zaoszczędzeniem czasu i kosztów nie tylko po stronie obywateli i przedsiębiorców, ale również i samej administracji. Zdecydowanie duży nacisk ma zostać położony na elektronizację procedur, wyjątkowo potrzebną w czasie epidemii COVID-19.

Konkrety?

Zapowiedzi Ministerstwa są równie zachęcające, co niekonkretne. Przede wszystkim nie wiadomo jakich obszarów mają dotyczyć zmiany. Co więcej, postulowany milczący tryb załatwiania spraw administracyjnych brzmi atrakcyjnie, ale czasem odnosi skutek odwrotny. Weźmy za przykład funkcjonującą w prawie budowlanym instytucję budowy domu jednorodzinnego „na zgłoszenie”. Wybór tego trybu często skutkuje asekuracyjnym wzywaniem do uzupełniania różnych braków wniosku. Paradoksalnie, przy zwykłym wniosku o pozwolenie na budowę urząd często nie miewa tylu wątpliwości.

Elektronizacja procedur jest generalnie bardzo dobrym kierunkiem. Niestety na gruncie obecnych doświadczeń można zauważyć, że nie w każdej sferze działa ona sprawnie. Wydaje się, że szczególny nacisk powinno się położyć na usprawnienie obecnie funkcjonujących narzędzi elektronicznych administracji publicznej. Trzeba dążyć do tego, aby działały one jednolicie oraz intuicyjnie.

Na chwilę obecną Tarcza Prawna jest bardziej pewnym zbiorem idei i kierunków niż pomysłem na usprawnienie administracji. Jak to niestety zwykle bywa, dopiero konkretne projekty ustaw albo opisy procedur dadzą jakiś pogląd na sprawę.

Z drugiej strony moje prywatne doświadczenie w czasie pandemii COVID-19 pokazuje, że powoli zmienia się to, czego żadne przepisy zmienić nie mogą. Odnoszę wrażenie, że poprawia się nastawienie aparatu administracyjnego, który już trochę przyzwyczaił się do pracy zdalnej i chętniej pozwala na załatwianie spraw bez konieczności osobistego wędrowania do okienka.

O innych zmianach planowanych w ramach Polskiego Ładu przeczytasz tutaj.

Fiskus powinien ocenić czy działalność jest innowacyjna

blog

Ulga IP BOX jest obszarem szczególnej batalii podatników z fiskusem. Ten instrument szczególnie upodobał sobie sektor IT, który próbuje przekonywać organy podatkowe do rozwojowego charakteru swoich działań. Urzędnicy dwoją się jednak i troją żeby nie udzielić jasnej odpowiedzi. Ostatnie orzeczenie WSA w Gdańsku próbuje trochę ukrócić takie działanie.

Opór Fiskusa

Jak pisaliśmy ostatnio składanie wniosku o interpretację podatkową w sprawie IP BOX wiąże się z nie lada wyzwaniem. Dla uzyskania pewności prawa, podatnik chciałby uzyskać odpowiedź na pytanie czy prowadzona przez niego działalność mieści się w kategorii działalności badawczo-rozwojowej. Wszak takie jest kryterium skorzystania z ulgi.

Wnioski sformułowane w ten sposób budzą jednak naturalny opór ze strony urzędników Krajowej Informacji Skarbowej. Wnioskodawca oczekuje bowiem, że fiskus zbada wnikliwie projekt planowany przez przedsiębiorcę i oceni go pod kątem innowacyjności i rozwoju rynku. Pytanie to trudne, nic więc dziwnego, że KIS ma opory przed udzielaniem odpowiedzi tym bardziej, że w postępowaniu interpretacyjnym z zasady nie prowadzi się postepowania dowodowego. Należy mieć na względzie, że udzielenie odpowiedzi co do charakteru działalności podatnika nierzadko wymagałoby zaangażowania biegłego – specjalisty z danej dziedziny, który oceni, czy konkretne przedsięwzięcie mieści się obszarze działalności badawczej lub rozwojowej.

Co na to sąd?

Na ratunek strapionym podatnikom przychodzi jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku. W swoim wyroku z 5 maja 2021 r. (I SA/Gd 203/21) wskazał, że organ podatkowy nie może poprzez swoje żądania uzupełnienia wniosku o interpretację przerzucać na podatnika ciężaru wykładni przepisów. Takie działanie zaprzeczałoby w ogóle sensowi instytucji jaką jest indywidualna interpretacja podatkowa. Wezwanie do sprecyzowania wniosku nie może prowadzić bowiem do żądania, aby to sam wnioskodawca przesądził kwestię o którą wprost zapytał.

Zdaniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku – wnioskodawca powinien opisać dokładnie na czym jego działalność polega i przedstawić swoje stanowisko co do zastosowania przepisów podatkowych (w tym wypadku ulgi IP BOX). Rolą organu podatkowego jest natomiast ocena tego, czy taka działalność może zostać uznana za badawczo-rozwojową. Nie ma znaczenia, że definicja działalności badawczo-rozwojowej wynika z ustawy pozapodatkowej ( w tym wypadku ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce). Skoro przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych odsyłają do innych ustawy, to fiskus powinien przedstawić również swoją interpretację tych ustaw.

Wyrok WSA nie jest jeszcze prawomocny. Biorąc pod uwagę jego potencjalnie precedensowy charakter – z dużym prawdopodobieństwem Krajowa Informacja Skarbowa go zaskarży. Niemniej jednak, gdyby to stanowisko się ostało, wówczas przedsiębiorcy zainteresowani ulgą IP BOX otrzymaliby silne narzędzie w swoich sporach z fiskusem.

1 2 3 4 6