Rezygnacja z zarządu

przedsiębiorstwo, spółki z o.o, strefa wspólnika

Problematyka rezygnacji z zarządu, a szerzej mówiąc – spółki bez zarządu bardzo często pojawia się na łamach naszego bloga. Mnogość problemów z tym związanych wynika przede wszystkim z ciężaru odpowiedzialności jaka spoczywa na członkach zarządu i woli zerwania wszelkich powiązań ze spółką w razie rozstania.

W pierwszej kolejności zachęcam wszystkich czytelników do zapoznania się z tym, co do tej pory pisaliśmy na temat składania rezygnacji z pełnienia funkcji członka zarządu. Tutaj pisaliśmy o rezygnacji składanej „samemu sobie”. Tutajtutaj z kolei pisaliśmy o tym, jakie problemy mogą wystąpić, jeżeli w spółce w ogóle zabraknie zarządu. Przedmiotem dzisiejszego wpisu będzie jednak pozycja samego członka zarządu, który składa lub zamierza złożyć rezygnację.

farewell-3258939_1920

Kodeks Spółek Handlowych przyznaje szczególną wartość prawu członka zarządu do złożenia rezygnacji. Również z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że prawo to może podlegać ograniczeniom jedynie w wyjątkowych przypadkach. Wszak jest ono wyrazem konstytucyjnej wolności i znajduje podstawy w zakazie pracy przymusowej. Stąd w art. 202 § 4 oraz 369 § 5 k.s.h. możemy wyczytać, że mandat członka zarządu wygasa w razie złożenia rezygnacji. Niemniej jednak przepisy kodeksu nakazują do rezygnacji stosować odpowiednio przepisy dotyczące wypowiedzenia stosunku zlecenia. Kluczowym z tej perspektywy przepisem jest art. 746 § 2 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym zleceniobiorca odpowiada za szkodę wywołaną wypowiedzeniem umowy zlecenia bez ważnego powodu. W efekcie, członek zarządu składający wypowiedzenie powinien zadbać o to, aby spółka nie doznała z tego tytułu uszczerbku. Powinien wobec tego zapewnić ciągłość spraw spółki oraz możliwie usprawnić powoływanie swojego następcy (np. przez powiadomienie odpowiednich osób władnych do powołania zarządu).

Rezygnacja z zarządu powinna oczywiście zostać zgłoszona do Krajowego Rejestru Sądowego. Jest to ważne zarówno z punktu widzenia interesu spółki, która jest odpowiedzialna za zgodność danych w KRS z rzeczywistością, jak i z punktu widzenia byłego członka zarządu, który nie chce być już kojarzony ze spółką. Niemniej jednak, były członek zarządu nie ma prawa złożyć stosownego wniosku do KRS. Z chwilą złożenia rezygnacji traci on uprawnienie do reprezentowania spółki, także w zakresie przedmiotowego wniosku. Stosowny wniosek powinni złożyć członkowie zarządu, którzy pozostali w spółce lub nowy zarząd jeśli doszło do wymiany całego składu. Cóż jednak w sytuacji, gdy rezygnujący członek zarządu był ostatnim „na polu bitwy”?

W takim wypadku, jeżeli zależy mu na wykreśleniu jego osoby z KRS – pozostaje mu jedynie możliwości zwrócenia się do sądu rejestrowego o dokonanie wykreślenia z urzędu. Sąd rejestrowy ma bowiem ku temu możliwości, aczkolwiek zależne są one od wielu czynników. W praktyce to, czy sąd rejestrowy przychyli się do prośby ex-członka zarządu najczęściej zależeć będzie od jakości argumentacji po stronie proszącego oraz dokumentów potwierdzających podjęte przez niego starania. Warto dopilnować, by korespondencja z KRS była przemyślana oraz poparta mocną argumentacją prawną.

Wyjście ze spółki

strefa wspólnika

Wyjście ze spółki jest zagadnieniem niezwykle istotnym i mogącym stanowić zarzewie potencjalnych sporów korporacyjnych. Jednocześni kwestia opuszczenia spółki bardzo rzadko bywa rozważana na etapie jej zakładania, kiedy wszystkich wspólników wiąże jeszcze entuzjazm i niepohamowana wola działania. Dzisiejszy wpis stanowi kontynuację ostatnio poruszonego tematu różnic między spółkami kapitałowymi i osobowym. Punktem wyjścia do porównania tych dwóch typów spółek będzie właśnie możliwość opuszczenia wspólnego przedsięwzięcia.

Żeby usystematyzować dyskusję, spółkę możemy opuścić zasadniczo na trzy sposoby. Po pierwsze możliwe jest zbycie (np. w drodze sprzedaży) przysługujących nam uprawnień korporacyjnych na rzecz osoby trzeciej albo na rzecz któregoś z pozostałych wspólników. Drugim rozwiązaniem jest wystąpienie ze spółki w drodze wypowiedzenia umowy spółki. Trzecią, hybrydową alternatywą jest umorzenie praw udziałowych. Taką systematykę postaram się zastosować w poniższej analizie.

Zbycie praw udziałowych

W spółkach osobowych takich jak spółka jawna, partnerska czy komandytowa zbywalność praw korporacyjnych jest dopuszczalna tylko, jeżeli umowa spółki tak stanowi. W efekcie można powiedzieć, że możliwość obrotu prawami udziałowymi jest raczej wyjątkiem niż regułą. Nieco inaczej wygląda sytuacja w spółce komandytowo-akcyjnej, która jest instytucją hybrydową i może emitować akcje podlegające wolnemu obrotowi. Umowa spółki osobowej może stosunkowo swobodnie kształtować zasady, wedle których dopuszczalny jest obrót prawami udziałowymi, przy czym zgodnie z k.s.h. – przedmiotem obrotu może być jedynie ogół praw i obowiązków. Takie brzmienie przepisów stawia pod dużym znakiem zapytania możliwość dzielenia praw udziałowych pomiędzy kilku nabywców. Z uwagi na często występujące powiązania osobiste między wspólnikami, popularnym rozwiązaniem jest uzależnienie możliwości zbycia ogółu praw i obowiązków od zgody pozostałych wspólników.

W spółkach kapitałowych z kolei zasadą jest zbywalność praw udziałowych. Tyczy się to zarówno obrotu udziałami w spółce z o.o. jak i akcjami w spółce akcyjnej. Wprowadzenie ewentualnych ograniczeń w możliwościach obrotu prawami udziałowym musi znajdować oparcie w umowie spółki bądź w statucie. Z uwagi na różnice w charakterze spółki z o.o. i spółki akcyjnej, dopuszczalny zakres ograniczeń jest szerszy w przypadku tego pierwszego rodzaju spółki kapitałowej. Warto pamiętać, że statut spółki akcyjnej może ograniczać obrót jedynie akcjami imiennymi, a nie akcjami na okaziciela. „Ograniczać” nie oznacza „zakazywać” – w przeciwieństwie do spółek osobowych, w spółkach kapitałowych nie można całkowicie wyłączyć zbywalności praw udziałowych.

arrow-blur-depth-of-field-134065

Wypowiedzenie umowy spółki

Instytucja wypowiedzenia umowy spółki została uregulowana wyłącznie w spółkach osobowych. Pozwala ona zasadniczo każdemu wspólnikowi (z wyjątkiem akcjonariuszy w spółkach komandytowo-akcyjnych) na złożenie pozostałym wspólnikom oświadczenia o wypowiedzeniu umowy spółki, którego skutkiem ma być rozwiązanie spółki. Modelowo, z upływem okresu wypowiedzenia spółka wchodzi w stanu likwidacji, co oznacza konieczność zakończenia jej bieżących interesów, upłynnienia majątku, spłaty wierzycieli i podzielenia się tym, co pozostanie. Na mocy postanowień umowy spółki lub decyzji pozostałych wspólników spółka może jednak pozostać na rynku. W takim wypadku wspólnik, który złożył wypowiedzenie opuszcza grono wspólników z prawem do uzyskania spłaty przypadającego nań udziału w majątku spółki.

Umorzenie praw udziałowych

Rozwiązaniem pośrednim pomiędzy sprzedażą praw udziałowych a wypowiedzeniem umowy spółki jest umorzenie praw udziałowych (umorzenie udziałów/umorzenie akcji), które występuje tylko w spółkach kapitałowych. Umorzenie polega na unicestwieniu praw udziałowych zwykle za wynagrodzeniem przysługującym wspólnikowi od spółki. Podstawą do umorzenia muszą być postanowienia umowy spółki lub statutu i w zależności od rodzaju umorzenia, następować ono będzie w drodze zakupu własnych praw udziałowych przez spółkę lub też na podstawie uchwał odpowiednich organów korporacyjnych. Umorzenie praw udziałowych jest instytucją dosyć skomplikowaną, której opis wykracza poza ramy dzisiejszego wpisu.

 

Jak widać, w spółkach osobowych i spółkach kapitałowych obowiązują zupełnie odmienne reguły wyjścia. Z jednej strony, w spółkach kapitałowych mamy zagwarantowaną relatywną swobodę handlu prawami udziałowymi, zaś z drugiej strony spółki osobowe mogą być zawsze opuszczone na mocy wypowiedzenia umowy spółki. W każdym jednak wypadku warto szczegółowo zapoznać się z treścią umowy spółki lub statutu, aby nie dać się zaskoczyć skutkom prawnym naszego działania.

 

Prawo pierwszeństwa czy pierwokupu udziałów?

strefa wspólnika

W umowach spółek z o.o. jak i w statutach spółek akcyjnych często można natrafić na pierwokup lub pierwszeństwo nabycia udziałów/akcji. Nierzadko pojęcia te stosowane są zamiennie bez większego przemyślenia. Wbrew pozorom obie te instytucje cechuje duża odrębność, a skutki prawne ich zastosowania mogą być diametralnie inne. W dzisiejszym wpisie postaram się nakreślić, czym różni się prawa pierwokupu praw udziałowych od prawa pierwszeństwa.

W pierwszej kolejności muszę przypomnieć, że prawu pierwokupu udziałów poświęciliśmy już jeden wpis na blogu, do którego przeczytania gorąco zachęcam. Tytułem krótkiego przypomnienia, pierwokup jest instytucją uregulowaną w przepisach kodeksu cywilnego i zgodnie z art. 596 k.c. polega na zastrzeżeniu pierwszeństwa kupna oznaczonej rzeczy na wypadek, gdyby właściciel chciał dokonać sprzedaży na rzecz osoby trzeciej. Przepisy kodeksu cywilnego zakładają z góry określony harmonogram w przypadku woli sprzedaży praw udziałowych obciążonych prawem pierwokupu. Zgodnie z k.c. właściciel praw udziałowych (udziałów lub akcji) obciążonych prawem pierwokupu, noszący się z zamiarem ich sprzedaży osobie trzeciej, powinien zawrzeć z tą osobą umowę sprzedaży pod warunkiem, że osoba uprawniona z prawa pierwokupu z niego nie skorzysta. Następnie, właściciel zawiadamia uprawnionego z prawa pierwokupu o zawartej umowie warunkowej oraz informuje go o możliwości wykonania prawa pierwokupu. W razie złożenia oświadczenia o wykonaniu prawa pierwokupu, między właścicielem a uprawnionym z prawa pierwokupu dochodzi do skutku umowa o takiej treści jak umowa warunkowa.

W przeciwieństwie do prawa pierwokupu, prawo pierwszeństwa nie zostało w żaden sposób uregulowane w przepisach prawa. Prawo pierwszeństwa jest możliwe do ustanowienia na zasadzie swobody umów i jego ramy oraz charakter również powinny być uregulowane umownie. Takie rozwiązanie z jednej strony zapewnia dużą elastyczność tej instytucji jednakże z drugiej strony uniemożliwia jej skuteczną realizację w przypadku skąpej regulacji umownej. Aby uniknąć problemów ze stosowaniem prawa pierwszeństwa, w umowie spółki/statucie powinno się szczegółowo uregulować procedurę wykonywania prawa pierwszeństwa, istotne warunki umowy sprzedaży, która ma dojść do skutku w rezultacie skorzystania z prawa pierwszeństwa, jak i sankcje na wypadek jego naruszenia. Bez unormowania tych wszystkich kwestii wpadamy w próżnię regulacyjną, która poddaje w wątpliwość rzeczywiste intencje stron co do tego, w jaki sposób obrót udziałami lub akcjami został ograniczony.

no-987087_1920

Niewątpliwą zaletą prawa pierwszeństwa nad prawem pierwokupu jest to, iż zabezpiecza ono przed wszelkimi sposobami transferu praw udziałowych. Podczas gdy pierwokup zastrzeżony jest stricte na wypadek chęci sprzedaży udziałów/akcji, prawo pierwszeństwa może zostać przyznane także na wypadek darowizny, aportu, zamiany lub innych nietypowych rozwiązań służących przeniesieniu praw udziałowych na osoby trzecie. Biorąc pod uwagę, mnogość sytuacji, w których prawo pierwszeństwa może zostać zastosowane, pojawia się konieczność przynajmniej ramowego uregulowania wszelkich istotnych postanowień umowy sprzedaży, która ma dojść do skutku w rezultacie skorzystania z prawa pierwszeństwa. Nie możemy tutaj bowiem poprzestać na rozwiązaniu analogicznym do pierwokupu, iż skorzystanie z prawa pierwszeństwa powoduje wstąpienie w prawa hipotetycznego nabywcy praw udziałowych. Jak bowiem zastosować takie rozwiązanie w przypadku, gdy udziały/akcje miałyby zostać wniesione aportem?

Niemniej ważną kwestią są sankcje przewidziane na wypadek naruszenia prawa pierwszeństwa. O sankcjach grożących w przypadku próby ominięcia prawa pierwokupu pisałem już wcześniej. W każdym razie wydaje się, że w przypadku prawa pierwszeństwa nie ma możliwości zastosowania nieważności względnej (ius ad rem). W związku z powyższym jedynym, rozsądnym sposobem zabezpieczenia prawa pierwszeństwa jest zastrzeżenie odpowiednio wysokiej kary umownej.

Podsumowując, w żadnym wypadku nie powinniśmy utożsamiać prawa pierwszeństwa z prawem pierwokupu. Wybranie odpowiedniej instytucji w umowie spółki/statucie powinno być działaniem przemyślanym i popartym dostatecznie wnikliwą regulacją. Zastrzegając prawo pierwszeństwa powinniśmy pamiętać o konieczności określenia tryb wykonywania tego prawa, ramowych warunków umowy sprzedaży, która ma dojść do skutku w rezultacie skorzystania z prawa pierwszeństwa oraz sankcji w przypadku próby jego ominięcia.

 

Wspólnik i Spółka pozwani równolegle

strefa wspólnika

Jakiś czas temu pisałem o zasadach odpowiedzialności tzw. spółek z o.o. komandytowych. Starałem się wówczas wyjaśnić w jaki sposób i od kogo wierzyciel tego typu spółki może dochodzić swoich roszczeń. W związku jednak z niedawno zapadłym postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Katowicach chciałbym rozszerzyć nieco temat, gdyż orzeczenie rzuca nowe światło na praktyczny problem dochodzenia roszczeń od jakiegokolwiek rodzaju spółek osobowych.

W sprawie rozpatrywanej przez SA w Katowicach wierzyciel spółki jawnej wystąpił o nadanie na prawomocny nakaz zapłaty wydany przeciwko spółce jawnej klauzuli wykonalności przeciwko jej dwóm wspólniczkom w trybie art. 7781 k.p.c. W toku postępowania okazało się, że osoby, względem których miała zostać nadana klauzula wykonalności, w chwili wytoczenia spółce powództwa nie były już wspólniczkami tejże spółki. Zbyły one bowiem swój ogół praw i obowiązków wspólnika jakiś czas przed wniesieniem pozwu, a nowi wspólnicy zaniedbali obowiązku ujawnienia tego faktu w KRS.

W takim staniem faktycznym SA w Katowicach przyjął, iż nie jest możliwe nadanie klauzuli wykonalności przeciwko byłyby wspólnikom spółki jawnej w trybie art. 7781 k.p.c. Sąd Apelacyjny powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 października 2017 r. o sygn. akt SK 31/15, w którym Trybunał Konstytucyjny przyjął, iż stosowanie uproszczonego trybu nadawania klauzuli wykonalności przeciwko byłym wspólnikom pozbawia ich prawa do sądu. Osoby te bowiem nie uczestniczą w żaden sposób w postępowaniu merytorycznym prowadzonym przeciwko spółce (wszak nie są jej wspólnikami). Nie mogą w ramach tego postępowania podnosić argumentów kwestionujących zasadność roszczenia.  Natomiast ich możliwości działania w postępowaniu o nadanie klauzuli wykonalności są bardzo ograniczone, gdyż postępowanie to ma charakter właściwie tylko formalny i nie pozwala na kontestowanie dochodzonej wierzytelności. Z powyższych względów stosowanie uproszczonej procedury z art. 7781 k.p.c. przeciwko byłym wspólnikom naruszałoby konstytucyjne prawo do sądu i przez to jest niedopuszczalne.

clause-67401_1280

Czy oznacza to, że zbycie ogółu praw i obowiązków wspólnika spółki osobowej pozwala uniknąć odpowiedzialności za jej długi? Oczywiście, że nie. Z art. 10 § 3 Kodeksu Spółek Handlowych jasno wynika, iż zbywca ogółu praw i obowiązków (stary wspólnik) oraz ich nabywca (nowy wspólnik) odpowiadają solidarnie za zobowiązania występującego wspólnika wobec spółki jak i zobowiązania samej spółki. Zbycie ogółu praw i obowiązków wspólnika spółki jawnej nie zwalnia wobec tego z odpowiedzialności osobistej za długi takiej spółki. Jakie wobec tego znaczenie ma wyrok SA w Katowicach? Interpretacja przedstawiona w wyroku (poparta argumentami natury konstytucyjnej) zakazuje jedynie korzystania z przywileju w nadawaniu klauzuli wykonalności względem byłych wspólników spółki osobowej. Innymi słowy, przeciwko byłym wspólnikom wierzyciel nie może skorzystać z drogi na skróty. Aby dochodzić odpowiedzialności byłych wspólników spółki osobowej trzeba ich pozwać. Wydaje się natomiast, że najlepiej zrobić to równolegle ze spółką, gdyż art. 31 § 2 Kodeksu Spółek Handlowych takie działanie dopuszcza.

Pozywanie spółki osobowej jednocześnie ze wspólnikiem zabezpiecza nas przed ewentualnym zbyciem ogółu praw i obowiązków wspólnika na osobę trzecią. Ponieważ nigdy nie możemy być pewni, czy wspólnik ujawniony w KRS nadal nim jest, równoległe pozywanie spółki i wspólnika może nam zaoszczędzić sporo czasu, a czasem nawet uchronić przed zarzutem przedawnienia.

Chętnych do zapoznania się z treścią orzeczeń zapraszam tutajtutaj.

Klauzula shotgun

strefa wspólnika

Wspólnie realizowanie projektu przez równych partnerów inwestycyjnych w naturalny sposób narażone jest na ryzyko pata decyzyjnego. Współinwestorzy mogą mieć różny pogląd na to, w jakim kierunku przedsięwzięcie ma się rozwijać i w jaki sposób ma być zarządzane. Generalnie nie ma w tym nic zdrożnego, o ile strony ostatecznie są w stanie się dogadać. Problem jednak w tym, że często nie ma widoków na kompromis, a przeciągający się spór sprawia, że obie strony są zablokowane w klinczu. Jednym z rozwiązań dla uniknięcia takiego konfliktu jest klauzula o wdzięcznej nazwie shotgun.

Na wstępie trzeba przyznać, że praktyka anglosaska ma talent w wypracowywaniu chwytliwych określeń dla pozornie nudnych rozwiązań prawnych. Klauzula shotgun (czasem zwana Texas Shootout) jest postanowieniem umownym, które można wdrożyć do umów inwestycyjnych lub innego rodzaju umów wspólniczych (shareholder agreements – nie mylić z umową spółki!). Klauzula shotgun wchodzi w grę w sytuacji pata decyzyjnego tj. przypadku, gdy współinwestorzy nie mogą dojść do porozumienia co do rozwiązania pewnej kwestii. Tego typu patem decyzyjnym jest w szczególności przypadek, gdy inwestorzy jako wspólnicy spółki nie są w stanie podjąć zgodnych uchwał na zgromadzeniu wspólników. W takim wypadku przychodzi pora na wyciągnięcie strzelby – shotguna.

Klauzula shotgun zakłada, że każdy ze wspólników ma prawo złożenia drugiemu wspólnikowi oferty odkupu jego udziałów za zaproponowaną stawkę. Drugi wspólnik natomiast musi albo przyjąć ofertę współinwestora, albo odkupić jego udziały za taką samą cenę. Tego typu konstrukcja powoduje, że stawka proponowana w ofercie składanej w ramach shotgun musi zostać poważnie przemyślana. Zaproponowanie zbyt niskiej ceny za udziały może skutkować tym, że to współinwestor wykupi nasze udziały poniżej ich wartości. Istnieje także wariant klauzuli shotgun, w którym składa się nie tyle ofertę odkupu udziałów wspólnika, tylko ofertę sprzedaży własnych udziałów wspólnikowi.

art-1295282_1280

Niewątpliwą zaletą klauzuli shotgun jest to, że trudno odmówić jej pewnej sprawiedliwości działania. Inwestor składający ofertę de facto wyważa interesy obu stron, gdyż niekorzystna oferta bardzo łatwo może obrócić się przeciwko niemu. Z klauzulą shotgun trudno również dyskutować – rozwiązanie jest stosunkowo proste w swojej konstrukcji i nie zawiera elementów ocennych. Klauzula shotgun pozwala także rozstrzygnąć spór w szybszy sposób, niż wynikałby z innych rozwiązań, które zapewnia nam kodeks spółek handlowych.

Do wad klauzuli shotgun należy jednak pewna jej losowość. Rezultat skorzystania z klauzuli jest trudny do przewidzenia z góry do tego stopnia, że nie tylko nie znamy ostatecznej ceny za udziały, ale także nie znamy kierunku transakcji (jak w rosyjskiej ruletce). Z uwagi na powyższą losowość często klauzula shotgun okazuje rozwiązaniem wyłącznie na piśmie, które służy jedynie za straszak dla drugiej strony. Klauzula shotgun przyznaje także przewagę stronie o bardziej zasobnym portfelu (lub łatwiejszym dostępie do finansowania dłużnego).

Decydując się na wprowadzenie klauzuli shotgun należy uważnie rozważyć sposób jej prawnego uregulowania. Zobowiązanie do zawarcia umowy sprzedaży jest przecież tak naprawdę umową przedwstępną, ze wszystkim tego konsekwencjami. Z tego też powodu prawidłowe i efektywne sporządzenie klauzuli shotgun w polskich warunkach może wymagać sporej gimnastyki prawniczej.

Klauzula shotgun jest jednym z instrumentów wyjścia ze wspólnego przedsięwzięcia. Jak pokazuje praktyka, nawet przy największych chęciach współpracy możliwość pokojowego rozstania się wspólników jest bardzo pożądanym rozwiązaniem. Niestety, polskie prawo nie przewiduje domyślnie sprawnych instytucji umożliwiających korporacyjny rozwód w spółkach kapitałowych. Stąd trudno się dziwić poszukiwaniu rozwiązań umownych i sięganiu do bardziej dojrzałej praktyki anglosaskiej. Czy wyciąganie strzelby będzie w Waszym przypadku optymalne? Nie wiem, ale na pewno warto sprawę przemyśleć.

Wyjście ze spółki przez umorzenie udziałów

strefa wspólnika

Dobrowolne umorzenie udziałów w spółce z o.o. często jest przedstawiane jako korzystny sposób wyjścia ze spółki i docelowa forma „scashowania się”. W oparciu o takie założenia nierzadko konstruowane są umowy inwestycyjne, które przewidują system i harmonogram umarzania udziałów w przyszłości. Niemniej jednak przy decydowaniu się na taki tryb występowania ze spółki należy pamiętać o pewnych dosyć istotnych ograniczeniach prawnych.

Uchwała Zgromadzenia Wspólników

Dobrowolne oraz przymusowe umorzenie udziałów wymaga podjęcia uchwały przez Zgromadzenie Wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Jedynym wariantem umorzenia udziałów, który nie wymaga każdorazowego podejmowania uchwały przez Zgromadzenie Wspólników jest tzw. umorzenie automatyczne, które jednak wiąże się z koniecznością bardzo precyzyjnego określenia sytuacji, w których do umorzenia ma dojść. W związku z powyższym, przyjmując, że docelową formą odpłatnego wyjścia ze spółki ma być umorzenie udziałów warto pamiętać, że przy umorzeniu dobrowolnym i przymusowym będziemy musieli zapewnić sobie współpracę wspólników spółki przy głosowaniu „za” uchwałą o umorzeniu, co niekoniecznie jest sytuacją pewną, w szczególności biorąc pod uwagę zmienny skład osobowy wspólników.

Postępowanie konwokacyjne i rejestracja w KRS

O ile wynagrodzenie za umorzenie udziałów nie jest w całości finansowe z czystego zysku spółki, umorzenie udziałów wiązać się będzie z koniecznością obniżenia kapitału zakładowego spółki. Z kolei obniżenie kapitału zakładowego spółki wymaga przeprowadzenia tzw. postępowania konwokacyjnego, polegającego na oficjalnym ogłoszeniu w Monitorze Sądowym i Gospodarczym o planowanym obniżeniu kapitału zakładowego i wezwaniu wszystkich wierzycieli do zgłaszania sprzeciwów. Wierzyciele, których wierzytelności są już wymagalne powinni zostać zaspokojeni, natomiast ci, których termin spłaty jeszcze nie nadszedł, mogą żądać udzielenia zabezpieczenia.

Po ogłoszeniu, spółka musi odczekać przynajmniej 3 miesiące zanim złoży wniosek do Krajowego Rejestru Sądowego o zarejestrowanie obniżenia kapitału zakładowego. Proces rejestracji zmiany kapitału zakładowego w KRS trwa około jednego miesiąca przy założeniu, że dołączymy do wniosku wszystkie wymagane dokumenty i sąd nie zażąda od nas żadnych dodatkowych załączników. Ponieważ wypłata wynagrodzenia umorzeniowego zazwyczaj odbywa się kosztem kapitału zakładowego – może ona nastąpić dopiero po rejestracji jego obniżenia. W związku z powyższym, przy planowaniu wyjścia ze spółki w drodze umorzenia udziałów trzeba brać pod uwagę konieczność dochowania ustawowych procedur, które wymagają odczekania odpowiedniej ilości czasu.

arrow-communication-direction-235975

Test bilansowy

Wypłata wynagrodzenia z tytułu umorzenia nie może prowadzić do sytuacji podbilansowej spółki tj. sytuacji, w której wartość wszystkich aktywów spółki po odjęciu zobowiązań nie pokrywa jej kapitału zakładowego (z uwzględnieniem jego obniżenia, które może nastąpić w związku z umarzaniem udziałów). W efekcie, strata z roku bieżącego jak i z lat ubiegłych spółki pomniejsza efektywną kwotą, która może zostać wypłacona tytułem umorzenia udziałów. Świadczenia, które zostaną wypłacone z naruszeniem powyższych zasad są świadczeniami nienależnymi. W związku z tym, nawet jeżeli wspólnik otrzyma takie świadczenia, nowy zarząd spółki (a w niektórych sytuacjach także i wspólnicy) może się upomnieć o ich zwrot w jakiś czas po transakcji.

Podsumowanie

Planując wyjście ze spółki w drodze umorzenia udziałów musimy pamiętać o tym, że:

  • Dobrowolne i przymusowe umorzenie udziałów wymaga uchwały Zgromadzenia Wspólników, którą może nam być trudno wyegzekwować na wspólnikach. Tylko automatyczne umorzenie udziałów może nastąpić bez uchwały.
  • Jeżeli wynagrodzenie z tytułu umorzenia udziałów ma być finansowane z innych środków niż tylko czysty zysk, wówczas jego wypłata musi zostać poprzedzona długotrwałą procedurą konwokacyjną i rejestrową w KRS
  • Wypłata wynagrodzenia z tytułu umorzenia udziałów nie może doprowadzić do sytuacji podbilansowej spółki.

Wystąpienie ze spółki osobowej za porozumieniem wspólników

strefa wspólnika

Wystąpienie ze spółki osobowej za porozumieniem wspólników wydaje się być najbardziej cywilizowanym sposobem przeprowadzenia tzw. „rozwodu korporacyjnego”. Nie ma się co bowiem oszukiwać – wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy swoje charaktery i trudno zagwarantować, że będziemy w stanie zgodnie funkcjonować w ramach jednej spółki do końca naszych dni. Czasem trzeba spakować torbę, powiedzieć „cześć” i pójść w swoją stronę.

Zasadniczo o koncepcji wystąpienia ze spółki za porozumieniem wspólników mówiło się tylko w odniesieniu do spółek osobowych tj. spółki jawnej, spółki partnerskiej i spółki komandytowej z wyłączeniem spółki komandytowo-akcyjnej*. Idea polegała na tym, że w przypadku woli polubownego rozstania się jednego ze wspólników z pozostałymi uczestnikami spółki osobowej, wszyscy wspólnicy zawierali porozumienie o zmianie umowy spółki poprzez: wykreślenie jednego ze wspólników, rozdysponowanie pozostałej po nim „wyrwy” w postaci udziału w zyskach itp. oraz określenia zasad spłaty takiego występującego wspólnika. Trudno szukać jakichkolwiek przepisów, które wyraźnie regulują wystąpienie ze spółki osobowej. Kodeks Spółek Handlowych milczy o takim trybie rozstania, natomiast praktyka wyprowadzała taką możliwość z zasady swobody umów. Przekładając to na język prawa, źródłem wspomnianego trybu wyjścia ze spółki był art. 3531 Kodeksu Cywilnego stosowany na zasadzie art. 2 Kodeksu Spółek Handlowych.

farewell-3258939_1920

Środowiskiem prawniczym trochę zatrzęsło orzeczenie Sądu Okręgowego w Łodzi z 3 czerwca 2016 r. (sygnatura akt XIII Ga 1120/15). Sprawa dotyczyła odmowy wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego zmiany składu osobowego wspólników spółki jawnej dokonanej właśnie w oparciu o porozumienie wspólników. Zdaniem Sądu Okręgowego w Łodzi taki tryb jest niedopuszczalny. W ocenie Sądu, Kodeks Spółek Handlowych w sposób zamknięty określa sposoby opuszczenia spółki osobowej przez wspólnika i przez to nie ma potrzeby ani przyzwolenia na sięganie do reguły swobody umów z Kodeksu Cywilnego. Jak pisze Sąd w uzasadnieniu postanowienia, wspólnik może opuścić spółkę tylko w następujących przypadkach:

  1. śmierć wspólnika (art. 60 k.s.h. w zw. z art. 64 § 1 k.s.h.),
  2. ogłoszenie upadłości wspólnika (art. 64 k.s.h.),
  3. wypowiedzenie umowy spółki przez wspólnika (art. 61 k.s.h.),
  4. wypowiedzenie umowy spółki przez wierzyciela wspólnika (art. 62 § 2 k.s.h.),
  5. przeniesienie ogółu praw i obowiązków wspólnika w spółce na inna osobę (art. 10 k.s.h.),
  6. wyłączenie wspólnika na mocy orzeczenia sądu (art. 63 § 2 k.s.h.).

Oprócz argumentu kompletności regulacji Kodeksu Spółek Handlowych Sąd stwierdził, iż natura spółki jawnej jako podmiotu odrębnego od samych wspólników przemawia przeciwko innym trybom opuszczania spółki.  Wystąpienie ze spółki osobowej ograniczałoby bowiem wypłacalność spółki wobec wierzycieli.

Osobiście nie zgadzam się ze stanowiskiem Sądu. Moim zdaniem zbyt daleko idące jest stwierdzenie, że przepisy kodeksu spółek handlowych dotyczące wyjścia ze spółki są regulacja zamkniętą i nie dopuszczają stosowania kodeksu cywilnego. Po pierwsze warto zauważyć, że w samym kodeksie cywilnym brak jest przepisu, który wyraźnie stanowiłby, iż umowy można rozwiązywać za porozumieniem stron (właściwie jest tylko przepis o formie takiego porozumienia). Natomiast nikt nie kwestionuje, że w taki sposób można postępować. Kodeks Spółek Handlowych również nie zawiera wprost zakazu tego typu formy rozstania wspólnika ze spółką. Kodeks Spółek Handlowych pozwala na wprowadzanie zmian w treści umowy spółki, a jednocześnie nie wskazuje na to, że zmiany te nie mogą dotyczyć składu osobowego spółki. Nadto, generalnie przyjmuje się, że wspólnicy spółki osobowej mają swobodę w układaniu stosunków, które dotyczą ich wzajemnej relacji, natomiast ograniczone są możliwości wpływania na sytuację osoby trzeciej. Skoro przepisy Kodeksu Spółek Handlowych pozwalają na opuszczenie spółki osobowej (choćby w drodze wypowiedzenia) i określają zasady odpowiedzialności ustępującego wspólnika, to dlaczego nie pozwolić wspólnikom na samodzielne określenie momentu, w którym wspólnik występuje? Argumenty na to, że stanowisko Sądu Okręgowego w Łodzi idzie zbyt daleko można by jeszcze mnożyć. Szkoda, że sprawą na przyszło zająć się Sądowi Najwyższemu, gdyż problem zasługuje na kompleksową analizę i stanowisko.

 

*w dalszej części artykułu pisząc o spółkach osobowych nie mam na myśli spółki komandytowo-akcyjnej, które jest jednak podmiotem dosyć specyficznym i ogólne zasady spółek osobowych można do niej stosować w ograniczonym zakresie.

Pierwokup akcji lub udziałów

biuro zarządu, spółki z o.o, strefa wspólnika

Pewnym standardem w statutach, umowach spółek jak i w różnego rodzaju umowach inwestycyjnych stały się klauzule ograniczające obrót udziałami/akcjami. Ich celem jest ochrona trwałości inwestycji w spółkę oraz zabezpieczenie się przed wrogim przejęciem. Jednym z najbardziej popularnych rozwiązań jest pierwokup. Nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę z jakich środków prawnych możemy skorzystać przy egzekwowaniu prawa pierwokupu.

Pierwokup, zgodnie z założeniami przyjętymi w art. 596 i następnych kodeksu cywilnego, polega na zastrzeżeniu pierwszeństwa kupna oznaczonej rzeczy na wypadek, gdyby właściciel chciał dokonać sprzedaży na rzecz osoby trzeciej. Przykładowo: prawo pierwokupu samochodu umożliwia odkupienie tego samochodu w przypadku, gdyby jego właściciel miał zamiar dokonać sprzedaży komu innemu. Wykonanie prawa pierwokupu wymaga zachowania pewnej kolejności działania. Właściciel rzeczy obciążonej prawem pierwokupu, noszący się z zamiarem jej sprzedaży osobie trzeciej, powinien zawrzeć z tą osobą umowę sprzedaży pod warunkiem, że osoba uprawniona z prawa pierwokupu z niego nie skorzysta. Następnie, właściciel zawiadamia uprawnionego z prawa pierwokupu o zawartej umowie warunkowej oraz informuje go o możliwości wykonania prawa pierwokupu. W razie złożenia oświadczenia o wykonaniu prawa pierwokupu, między właścicielem a uprawnionym z prawa pierwokupu dochodzi do skutku umowa o takiej treści jak umowa warunkowa. Innymi słowy można przyjąć, że uprawniony z prawa pierwokupu „przejmuje” umowę sprzedaży. Natomiast jeżeli osoba uprawniona nie skorzysta z prawa pierwokupu w ustalonym terminie, wówczas umowa dochodzi do skutku między właścicielem a pierwotnym nabywcą. W analogiczny sposób działa pierwokup zastrzeżony wobec akcji lub udziałów w spółce.

Co jednak jeżeli właściciel postąpi nielojalnie i zawrze umowę bezwarunkową? W pierwszej kolejności uprawnionemu z prawa pierwokupu przysługuje prawo do odszkodowania (art. 599 § 1 kodeksu cywilnego). Niemniej już samo udowodnienie wysokości szkody w przypadku naruszenia prawa pierwokupu może nastręczać trudności. Nadto, w doktrynie raczej przyjmuje się, iż zakres odszkodowania obejmuje jedynie tzw. ujemny interes umowny. Oznacza to, że odszkodowanie dotyczy wyłącznie rekompensaty strat poniesionych w związku z nie zawarciem pożądanej umowy. Do takich strat można zaliczyć koszty zawarcia umowy pierwokupu, a także w pewnym zakresie zbędne wydatki i nakłady poniesione w związku z tym, że liczyło się na nabycie przedmiotu pierwokupu. Z uwagi na powyższe ograniczenia, roszczenie odszkodowawcze zwykle nie będzie satysfakcjonujące. Alternatywnym rozwiązaniem jest zastrzeżenie kary umownej w określonej wysokości na wypadek, gdyby pierwokup został naruszony. Kara umowna jest swoistym środkiem dyscyplinującym, który umożliwia dochodzenie zapłaty z góry określonej sumy niezależnie od poniesionej szkody (nawet, gdy szkody w ogóle nie ma). Sęk w tym, że kara umowna musi zostać zastrzeżona w umowie ustanawiającej pierwokup, o czym nie zawsze się pamięta. Nie wspominam już o tym, że negocjowanie wysokości kar umownych zwykle jest procesem trudnym i budzącym wrogość po drugiej stronie stołu.

pexels-photo-70292

Istnieje jednak jeszcze trzecia, ciekawa droga do zabezpieczenia zastrzeżonego prawa pierwokupu. Kodeks cywilny przewiduje instytucję bezskuteczności względnej tzw. ius ad rem. Artykuł 59 kodeksu cywilnego stanowi, że w razie zawarcia umowy, której wykonanie czyni całkowicie lub częściowo niemożliwym zadośćuczynienie roszczeniu osoby trzeciej, osoba ta może żądać uznania umowy za bezskuteczną w stosunku do niej, jeżeli strony o jej roszczeniu wiedziały albo jeżeli umowa była nieodpłatna. Pozornie wydaje się, iż ten przepis nie będzie do końca pomocny przy naruszeniu prawa pierwokupu, bowiem nawet jeżeli sąd uzna nielojalną sprzedaż za bezskuteczną, to jaką korzyść z tego będzie miał uprawniony z pierwokupu? Otóż Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10 października 2008 r. (sygn. Akt II CSK 221/08) przyjął niezwykle ciekawą interpretację art. 59 kodeksu cywilnego w kontekście prawa pierwokupu. Sąd uznał, że umowa sprzedaży zawarta wbrew prawu pierwokupu jako umowa bezwarunkowa, może zostać w trybie art. 59 kodeksu cywilnego uznana za zawartą pod warunkiem, że uprawniony z prawa pierwokupu  nie skorzysta z niego w przewidzianym terminie. Innymi słowy, mimo iż właściciel rzeczy lub prawa obciążonego pierwokupem dokonał bezwarunkowej sprzedaży, na mocy wyroku sądu taka sprzedaż może zostać potraktowana jako warunkowa. W efekcie osoba uprawniona z prawa pierwokupu będzie mogła po uprawomocnieniu się wyroku złożyć oświadczenie o skorzystaniu z prawa pierwokupu i nabyć rzecz lub prawo obciążone prawem pierwokupu.

Cytowane orzeczenie Sądu Najwyższego co prawda dotyczyło sprzedaży nieruchomości i zostało skrytykowane przez glosatorów niemniej wydaje się, że można je potraktować jako ogólną wskazówkę co do sposobu rozumienia art. 59 kodeksu cywilnego w kontekście wszelkiego rodzaju klauzul pierwokupu. Powyższe rozwiązanie to poważna furtka umożliwiająca egzekwowanie prawa pierwokupu udziałów lub akcji w spółce nawet, jeżeli nie zabezpieczono się innymi środkami (np. karą umowną). Zachęcam do zapoznania się z orzeczeniem tutaj.

1 2 3 4 7