Tag: porozumienie

  • Porozumienie Polska-Niemcy o home office

    Nowe porozumienie Polska-Niemcy rozwieje wątpliwości dotyczące opodatkowania pracowników na pracy zdalnej. Stan pandemii COVID-19 zmusił wielu pracodawców do szerszego wdrożenia zasad home-office. W przypadku pracowników na co dzień mieszkających w innym kraju – takie rozwiązania mogą mieć potencjalny wpływ na opodatkowanie wynagrodzenia.

    Listopadowe porozumienie zawarte pomiędzy rządami Polski i Niemiec dotyczy sposobu stosowania niektórych przepisów wiążącej te państwa umowy w sprawie unikania podwójnego opodatkowania. Porozumienie wprowadza fikcję prawną na potrzeby stosowania art. 15 ust. 1 umowy. Przyjmuje się, że ze względu na działania podjęte przez Polskę i Niemcy mające przeciwdziałać pandemii COVID-19 pracę wykonywaną w domu (tj. w państwie rezydencji) przez pracownika na rzecz pracodawcy z drugiego państwa, można uznać za pracę wykonywaną w państwie, w którym pracownik wykonywałby tę pracę gdyby nie podjęto działań antykryzysowych. Przykładowo, pracownik będący niemieckim rezydentem, który normalnie wykonywałby pracę na terenie Polski, objęty zostanie opodatkowaniem polskimi podatkami pomimo świadczenia swojej pracy zdalnie z terenu z Niemiec.

    Porozumienie jest adresowane wyłącznie do tych pracowników transgranicznych, którzy w związku COVID–19 zostali skierowani przez pracodawcę do pracy zdalnej, tj. wykonywanej z domu w kraju rezydencji. Rozwiązania wynikające z porozumienia stosuje się tylko w takim zakresie jakim odpowiednie wynagrodzenie za dni spędzone podczas pracy zdalnej w domu byłoby faktycznie opodatkowane przez państwo w którym pracownik transgraniczny wykonywałby pracę gdyby nie podjęto działań podjętych w celu zwalczania pandemii COVID-19. W efekcie rozwiązania nie stosuje się do takich pracowników na home-office, którzy świadczyliby pracę w ten sposób niezależnie od kryzysu związanego z pandemią.

    Wedle wyjaśnień Ministerstwa Finansów pracownicy transgraniczni, którzy skorzystają z rozwiązania, są zobowiązani do jego konsekwentnego stosowania w obu państwach oraz do prowadzenia odpowiedniej dokumentacji. Porozumienie obowiązuje jedynie czasowo i odnosi się do okresu między 11 marca 2020 r. a grudniem 2020 r. Z założenia ma ono jednak ulegać automatycznemu przedłużeniu, chyba że zostanie wypowiedziane przez którekolwiek z państw.

    Z oficjalną informacją na temat porozumienia można zapoznać się tutaj.

  • Menadżer odpowie przed UOKIK za zmowę cenową

    Jednym z zadań Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest zwalczanie porozumień ograniczających konkurencję. Nie każdy jednak wie, że sankcje za stosowanie takich porozumień mogą uderzyć nie tylko w firmę, ale także i w jej kadrę zarządzającą, która jest odpowiedzialna za tego typu praktyki. W niedawnym wpisie UOKiK opublikował wyjaśnienia co do tego, jakimi zasadami będzie się kierował przy karaniu menadżerów.

    Co to jest porozumienie ograniczające konkurencję?

    Porozumieniem ograniczającym konkurencję jest dowolne uzgodnienie między przedsiębiorcami (także ustne czy dorozumiane), którego celem lub skutkiem jest wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie w inny sposób konkurencji. Najbardziej klasycznym rodzajem takiego porozumienia jest tzw. zmowa cenowa, w ramach której dwóch konkurentów dogaduje się, że nie będą sprzedawać swoich towarów poniżej określonej ceny. Innym, nierzadko spotykanym wariantem jest podział rynku. Porozumienia antykokurencyjne mogą występować zarówno w układzie poziomym – horyzontalnym (między konkurentami) jak i układzie pionowym – wertykalnym (między producentem a dystrybutorem). Tego typu uzgodnienia są co do zasady zakazane, gdyż finalnie prowadzą do tego, że konsument otrzymuje droższy towar lub usługę niż powinien.

    pexels-savvas-stavrinos-814544

    Co grozi menadżerom?

    Osoba zarządzająca (kadra menadżerska, zarząd) może zostać ukarana karą pieniężną w wysokości nawet do 2 mln zł jeżeli umyślnie doprowadziła do zawarcia porozumienia ograniczającego konkurencję. Jak wyjaśnia Prezes UOKiK – w procesie ustalania wysokości kary mają zostać uwzględnione wszystkie ważne czynniki tak, aby kara była sprawiedliwa. Dlatego ustalanie kary ma przebiegać w kilku etapach. Na początku brany będzie pod uwagę charakter naruszenia – jego waga, skutki, a także skala. Na tej podstawie ustala się kwotę bazową, która będzie służyła dalszemu określeniu wysokości kary. Najdotkliwiej karane będzie dokonywanie ustaleń między konkurentami. Niemniej Prezes UOKiK ma zamiar traktować w sposób surowy również niektóre kategorie porozumień dotyczących relacji między przedsiębiorcami działającymi na różnych szczeblach obrotu (np. producent-hurtownik, hurtownik-detalista).

    Następny etap polegał będzie na ustaleniu wpływu menadżera na dane naruszenie tj. czy był on wysoki, średni czy umiarkowany. Na tym poziomie uwzględnia się także okoliczności obciążające i łagodzące. Wśród tych pierwszych są np. rola organizatora, znaczne korzyści uzyskane przez menedżera, wywieranie presji na inne osoby w celu dokonania naruszenia, a także dokonanie już wcześniej podobnego naruszenia. W dalszej kolejności badaniu podlega okres naruszenia, za który odpowiada dana osoba zarządzająca, a także historia jej dotychczasowego poczynania. Chodzi o weryfikację, czy menadżer już wcześniej nie dopuszczał się naruszeń innego rodzaju niż to, za które obecnie ma ponieść odpowiedzialność. W ostatnim kroku Prezes UOKiK zbada czy sankcja jest adekwatna w stosunku do przychodów menedżera i czy będzie mieć charakter odstraszający.

    Program łagodzenia kar

    Warto także pamiętać o funkcjonującym programie łagodzenia kar tzw. leniency. Działa on na podobnych zasadach jak status świadka koronnego i pozwala na uniknięcie kary pieniężnej lub jej obniżenie. Warunkiem skorzystania z programu jest podjęcie współpracy z UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących niedozwolonego porozumienia.

     

    Z całością wytycznych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów można zapoznać się tutaj.

  • Wystąpienie ze spółki osobowej za porozumieniem wspólników

    Wystąpienie ze spółki osobowej za porozumieniem wspólników wydaje się być najbardziej cywilizowanym sposobem przeprowadzenia tzw. „rozwodu korporacyjnego”. Nie ma się co bowiem oszukiwać – wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy swoje charaktery i trudno zagwarantować, że będziemy w stanie zgodnie funkcjonować w ramach jednej spółki do końca naszych dni. Czasem trzeba spakować torbę, powiedzieć „cześć” i pójść w swoją stronę.

    Zasadniczo o koncepcji wystąpienia ze spółki za porozumieniem wspólników mówiło się tylko w odniesieniu do spółek osobowych tj. spółki jawnej, spółki partnerskiej i spółki komandytowej z wyłączeniem spółki komandytowo-akcyjnej*. Idea polegała na tym, że w przypadku woli polubownego rozstania się jednego ze wspólników z pozostałymi uczestnikami spółki osobowej, wszyscy wspólnicy zawierali porozumienie o zmianie umowy spółki poprzez: wykreślenie jednego ze wspólników, rozdysponowanie pozostałej po nim „wyrwy” w postaci udziału w zyskach itp. oraz określenia zasad spłaty takiego występującego wspólnika. Trudno szukać jakichkolwiek przepisów, które wyraźnie regulują wystąpienie ze spółki osobowej. Kodeks Spółek Handlowych milczy o takim trybie rozstania, natomiast praktyka wyprowadzała taką możliwość z zasady swobody umów. Przekładając to na język prawa, źródłem wspomnianego trybu wyjścia ze spółki był art. 3531 Kodeksu Cywilnego stosowany na zasadzie art. 2 Kodeksu Spółek Handlowych.

    farewell-3258939_1920

    Środowiskiem prawniczym trochę zatrzęsło orzeczenie Sądu Okręgowego w Łodzi z 3 czerwca 2016 r. (sygnatura akt XIII Ga 1120/15). Sprawa dotyczyła odmowy wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego zmiany składu osobowego wspólników spółki jawnej dokonanej właśnie w oparciu o porozumienie wspólników. Zdaniem Sądu Okręgowego w Łodzi taki tryb jest niedopuszczalny. W ocenie Sądu, Kodeks Spółek Handlowych w sposób zamknięty określa sposoby opuszczenia spółki osobowej przez wspólnika i przez to nie ma potrzeby ani przyzwolenia na sięganie do reguły swobody umów z Kodeksu Cywilnego. Jak pisze Sąd w uzasadnieniu postanowienia, wspólnik może opuścić spółkę tylko w następujących przypadkach:

    1. śmierć wspólnika (art. 60 k.s.h. w zw. z art. 64 § 1 k.s.h.),
    2. ogłoszenie upadłości wspólnika (art. 64 k.s.h.),
    3. wypowiedzenie umowy spółki przez wspólnika (art. 61 k.s.h.),
    4. wypowiedzenie umowy spółki przez wierzyciela wspólnika (art. 62 § 2 k.s.h.),
    5. przeniesienie ogółu praw i obowiązków wspólnika w spółce na inna osobę (art. 10 k.s.h.),
    6. wyłączenie wspólnika na mocy orzeczenia sądu (art. 63 § 2 k.s.h.).

    Oprócz argumentu kompletności regulacji Kodeksu Spółek Handlowych Sąd stwierdził, iż natura spółki jawnej jako podmiotu odrębnego od samych wspólników przemawia przeciwko innym trybom opuszczania spółki.  Wystąpienie ze spółki osobowej ograniczałoby bowiem wypłacalność spółki wobec wierzycieli.

    Osobiście nie zgadzam się ze stanowiskiem Sądu. Moim zdaniem zbyt daleko idące jest stwierdzenie, że przepisy kodeksu spółek handlowych dotyczące wyjścia ze spółki są regulacja zamkniętą i nie dopuszczają stosowania kodeksu cywilnego. Po pierwsze warto zauważyć, że w samym kodeksie cywilnym brak jest przepisu, który wyraźnie stanowiłby, iż umowy można rozwiązywać za porozumieniem stron (właściwie jest tylko przepis o formie takiego porozumienia). Natomiast nikt nie kwestionuje, że w taki sposób można postępować. Kodeks Spółek Handlowych również nie zawiera wprost zakazu tego typu formy rozstania wspólnika ze spółką. Kodeks Spółek Handlowych pozwala na wprowadzanie zmian w treści umowy spółki, a jednocześnie nie wskazuje na to, że zmiany te nie mogą dotyczyć składu osobowego spółki. Nadto, generalnie przyjmuje się, że wspólnicy spółki osobowej mają swobodę w układaniu stosunków, które dotyczą ich wzajemnej relacji, natomiast ograniczone są możliwości wpływania na sytuację osoby trzeciej. Skoro przepisy Kodeksu Spółek Handlowych pozwalają na opuszczenie spółki osobowej (choćby w drodze wypowiedzenia) i określają zasady odpowiedzialności ustępującego wspólnika, to dlaczego nie pozwolić wspólnikom na samodzielne określenie momentu, w którym wspólnik występuje? Argumenty na to, że stanowisko Sądu Okręgowego w Łodzi idzie zbyt daleko można by jeszcze mnożyć. Szkoda, że sprawą na przyszło zająć się Sądowi Najwyższemu, gdyż problem zasługuje na kompleksową analizę i stanowisko.

     

    *w dalszej części artykułu pisząc o spółkach osobowych nie mam na myśli spółki komandytowo-akcyjnej, które jest jednak podmiotem dosyć specyficznym i ogólne zasady spółek osobowych można do niej stosować w ograniczonym zakresie.