Tag: zarząd

  • Kilka słów o pełnomocnictwie do udziału w zgromadzeniu wspólników

    Kilka słów o pełnomocnictwie do udziału w zgromadzeniu wspólników

    Prawo spółek bywa postrzegane jako skomplikowane i hermetyczne, ale wiele jego rozwiązań powstało z myślą o zwykłych, bardzo praktycznych sytuacjach. Jedną z nich jest brak możliwości osobistego udziału wspólnika w zgromadzeniu wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Co wtedy? Z pomocą przychodzi pełnomocnictwo.

    Forma pełnomocnictwa

    Zasadą jest, że pełnomocnictwo do udziału w zgromadzeniu wspólników oraz wykonywania prawa głosu musi być udzielone na piśmie – w przeciwnym razie będzie nieważne.

    Co ważne, zwykła forma pisemna jest co do zasady wystarczająca, nawet wtedy, gdy same uchwały (np. dotyczące zmiany umowy spółki) wymagają przykładowo formy aktu notarialnego.

    Istnieje jednak istotny wyjątek w przypadku, gdy pełnomocnik:

    1. ma uczestniczyć w zgromadzeniu wspólników, na którym podejmowana jest uchwała o podwyższeniu kapitału zakładowego poprzez zmianę umowy spółki, oraz
    2. ma złożyć w imieniu wspólnika oświadczenie o objęciu udziałów w podwyższonym kapitale zakładowym,

    wówczas pełnomocnictwo również musi zostać sporządzone w formie aktu notarialnego.

    Warto również pamiętać, że umowa spółki z ograniczoną odpowiedzialnością może wprowadzać surowsze wymagania co do formy pełnomocnictwa – przykładowo wprowadzać wymóg, że pełnomocnictwo musi być sporządzone w formie pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi (wówczas zwykła forma pisemna pełnomocnictwa nie będzie wystarczająca).

    Ograniczenia podmiotowe

    Kodeks spółek handlowych przewiduje również ograniczenia osobowe dotyczące ustanawiania pełnomocników. Zgodnie z art. 243 § 3 Kodeksu spółek handlowych, pełnomocnikiem wspólnika na zgromadzeniu wspólników nie może być ani członek zarządu spółki, ani jej pracownik, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Takie rozwiązanie ma na celu ochronę spółki oraz samych wspólników przed potencjalnym konfliktem interesów, ponieważ trudno byłoby oczekiwać pełnej niezależności i obiektywizmu od osób, które są zawodowo lub organizacyjnie związane z bieżącym funkcjonowaniem spółki.

    Powyższy zakaz nie może być uchylony w umowie spółki, nawet za jednomyślną zgodą wszystkich wspólników.

  • Przełom w odpowiedzialności zarządu za długi podatkowe

    Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydaje przełomowy wyrok w kwestii odpowiedzialności zarządu za długi podatkowe spółki. TSUE zgodził się z funkcjonującym w Polsce mechanizmem odpowiedzialności solidarnej menadżerów za zaległości podatkowe spółki. Co jednak ważniejsze, Trybunał wskazał, że menadżer musi mieć zapewnione prawo obrony swoich praw.

    WSA pyta, TSUE odpowiada

    Wyrok jest odpowiedzią na pytanie polskiego WSA we Wrocławiu dotyczące zasad odpowiedzialności członka zarządu za zobowiązania Spółki. Polskie przepisy ordynacji podatkowej przewidują dwustopniowy mechanizm odpowiedzialności menadżerów. Najpierw prowadzone jest postępowanie podatkowe przeciwko spółce. W ramach tego postępowanie organy ustalają wszelkie kwestie faktyczne i prawne istotne z perspektywy zaległości podatkowej. Po finalnym zakończeniu takiego postępowania, fiskus może skierować swoje oczy w stronę do majątku prywatnego członków zarządu.

    WSA zauważył, że polskie przepisy przewidują ograniczone możliwości obrony członka zarządu w postępowaniu prowadzonym przeciwko nie mu. Nie ma on zasadniczo możliwości kwestionowania wysokości zobowiązania podatkowe określonego przeciwko spółce. Jednocześnie członek zarządu sam nie bierze udziału w postępowaniu przeciwko spółce. Sąd powziął wątpliwości, czy taka regulacja nie stoi czasem w sprzeczności z prawem do obrony.

    Członek zarządu musi mieć prawo obrony

    TSUE przyznał, że sam mechanizm odpowiedzialności solidarnej członków zarządu za długi podatkowe spółki nie jest sprzeczny z prawem unijnym. Postępowanie podatkowe może toczyć się wobec spółki, bez udziału członków zarządu, którzy mogą potencjalnie ponieść odpowiedzialność. Co jednak szczególnie ważne, jeżeli później postępowanie zostanie wszczęte przeciwko menadżerowi, musi mieć on zapewnione prawo obrony.

    Postępowanie Członek Zarządu musi mieć możliwość skutecznego podważania ustaleń faktycznych oraz kwalifikacji prawnej dotyczących zaległości podatkowej. Innymi słowy, menadżer nie może być ograniczany w katalogu zarzutów, które może podnosić w obronie przez długami podatkowymi spółki.

    Orzeczenie TSUE to rewolucja z perspektywy polskiej praktyki odpowiedzialności menadżerów. Stanowisko Trybunału zdecydowanie poszerza możliwości obrony członków organów przed fiskusem. Choć wyrok formalnie dotyczy tylko kwestii VAT, jego istota odnosi się do zasad odpowiedzialności związanych z wszystkimi rodzajami podatków.

  • Umowa między spółką a członkiem zarządu

    Umowa między spółką a członkiem jej zarządu wymaga zachowania szczególnych rygorów formalnych. Przepisy kodeksu spółek handlowych uniemożliwiają proste podpisanie umowy przez członka zarządu z samym sobą. Sprawy nie rozwiązuje nawet zarząd wieloosobowy. Dla skuteczności takiej umowy konieczne jest szczególne pełnomocnictwo od właścicieli.

    Pełnomocnik w umowie między spółką a członkiem zarządu

    Zawieranie umów między spółkami a członkiem zarządu nie jest rzadkim zjawiskiem. Z reguły umowy te dotyczą jakiejś formy zatrudnienia (umowa o pracę czy kontrakt menadżerski) bądź świadczenia usług profesjonalnych, nie związanych z zarządzaniem (np. usługi programistyczne, czy lekarskie). W firmach rodzinnych często w grę  wchodzi wchodzić także odpłatne udostępnianie spółce nieruchomości np. w ramach umowy najmu czy dzierżawy.

    Tego typu relacje nie są niczym dziwnym i mają swoje uzasadnienie gospodarcze. Należy jednak pamiętać, że mogą one wiązać się ze szczególnymi wymogami formalnymi. Transakcje między spółką, a osobami należącymi do jej zarządu są z natury rzeczy transakcjami podwyższonego ryzyka. Zarząd działa w naturalnym konflikcie interesów między interesem prywatnym a interesem spółki (jej wierzycieli, pracowników itp.). Stąd przepisy dot. spółek kapitałowych przewidują odrębne zasady podpisywania takich umów.

    Zasadą jest, że członek zarządu nie może reprezentować spółki w umowie zawieranej z nim. Zamiast tego, spółka powinna być reprezentowana przez radę nadzorczą lub pełnomocnika powołanego uchwałą organu właścicielskiego. Szczególnym przypadkiem jest sytuacja, gdy mamy do czynienia z jednym członkiem zarządu, który jest jednocześnie jedynym wspólnikiem spółki. W takim wypadku umowa musi obowiązkowo przyjąć postać aktu notarialnego, który dodatkowo notariusz zgłasza do krajowego rejestru sądowego.

    Trudna rola pełnomocnika

    Niestety, jak to często bywa, kłopotliwe staje się określenie kto może być pełnomocnikiem wspólników do zawarcia umowy z członkiem zarządu. Wątpliwości nie budzi zaangażowanie pełnomocnika zupełnie spoza grona zarządu. Taka sytuacja jest czysta i najbardziej bezpieczna. Zdarzają się jednak przypadki, w których trudno włączyć w proces kogoś z zewnątrz gdyż wszystkie osoby wdrożone w sprawę są członkami zarządu. Czy w takim wypadku pełnomocnictwo może być udzielone innemu członkowi zarządu?

    Pozytywną odpowiedź daje stosunkowo świeży wyrok Sądu Najwyższego z lutego ubiegłego roku. Na gruncie przepisów o spółce z o.o. (które są analogiczne do przepisów o spółce akcyjnej) SN stwierdził, że pełnomocnikiem spółki może być także inny członek zarządu. Powołanie pełnomocnika należy do kompetencji zgromadzenia wspólników. Jeżeli ustawa nie ogranicza wprost tej kompetencji, to zasadą powinno być przyznanie zgromadzeniu wspólników możliwości wyboru osoby pełnomocnika w ramach autonomicznej decyzji tego organu.

    Orzeczenie to spotkało się jednak z krytyczną reakcją doktryny. W starszych wyrokach, sądy niższej instancji również miewały tendencje do prezentowania bardziej restrykcyjnego podejścia. Przykładowo, zdaniem Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, udzielenie pełnomocnictwa członkowi zarządu prowadziłoby do obejścia przepisów. Biorąc pod uwagę to, że sytuacja reprezentacji spółki w umowie z członkiem zarządu cały czas jest niepewna, bezpieczniej jest powołać na pełnomocnika osobę spoza grona  członków zarządu.

  • ­­­Zarząd odpowiada niezależnie od przyczyn niewypłacalności

    Zarząd ponosi odpowiedzialność za zobowiązania spółki niezależnie od przyczyn niewypłacalności. Nie ma znaczenia, czy problemy finansowe powstały z przyczyn obiektywnych, czy też w obszarze, którym dany członek zarządu się nie zajmuje.

    Zasadą odpowiedzialność Zarządu

    Członkowie Zarządu spółek kapitałowych (spółki z o.o., akcyjnej i prostej akcyjnej) z zasady ponoszą odpowiedzialność za zobowiązania spółek, które nie regulują swoich długów. W zakresie odpowiedzialności za długi prywatnoprawne (wobec kontrahentów, pracowników itp.) taką odpowiedzialność przewidują przepisy kodeksu spółek handlowych oraz prawa upadłościowego. Wbrew popularnemu, mylnemu przeświadczeniu, zarząd spółki akcyjnej od 2016 r. nie ma żadnych przywilejów w tym zakresie.

    Odpowiedzialność członków zarządu dotyczy także zobowiązań publicznoprawnych. Mowa tutaj o długach podatkowych wobec fiskusa czy składkowych wobec ZUS. Podstawa takiej odpowiedzialności wynika jednakże z przepisów ordynacji podatkowej.

    Zwolnienie z odpowiedzialności

    Wszystkie przepisy regulujące odpowiedzialność członków zarządu przewidują możliwość jej uniknięcia w przypadku należytego wykonania obowiązków z obszaru prawa upadłościowego:

    Słynny art. 299 Kodeksu spółek handlowych zwalnia członka zarządu z odpowiedzialności jeżeli wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu, albo że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy, albo że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

    Odpowiedzialność wobec wierzycieli wynikająca z prawa upadłościowego również uruchamia się dopiero w przypadku niezłożenia wniosku upadłościowego (względnie otwarcia likwidacji) w terminie bądź gdy niezłożenie nastąpiło bez winy członka zarządu. Zbliżonymi zapisami posługuje się ordynacja podatkowa pozwalająca uniknąć odpowiedzialności jeżeli we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym czasie zostało otwarte postępowanie restrukturyzacyjne albo zatwierdzono układ. Odpowiedzialności nie poniesie także członek zarządu, które nie zgłosił wniosku o ogłoszenie upadłości bez swojej winy.

    Należy jednak pamiętać, że obowiązek monitorowania stanu finansów spółki i „pilnowania” ewentualnej niewypłacalności jest przez ustawodawcę traktowany bardzo „na serio”. Oznacza to, że członkowie zarządu nie mogą szukać ochrony przed odpowiedzialnością powołując się na to, że faktycznie wykonywali funkcji członka zarządu. W ostatnim rozstrzygnięciu Sąd Najwyższego podkreślono, że tylko obiektywne okoliczności uniemożliwiające wykonywanie obowiązków zarządu mogą być brane pod uwagę z perspektywy winy menadżera.

    Wydzielenie wśród członków zarządu funkcji odrębnego dyrektora finansowego (CFO) nie zwolni pozostałych członków z odpowiedzialności za stan finansów spółki. Jak się okazuje nawet przyczyny zdrowotne mogą nie przekonać sądów. W konsekwencji wszystkim menadżerom zalecam szczególną dbałość o pilnowanie sytuacji finansowej zarządzanej spółki

  • Delegowanie z Rady Nadzorczej do Zarządu

    Delegowanie z rady nadzorczej do zarządu to mechanizm pozwalający na szybkie reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Organ kontrolny tymczasowo wchodzi w buty menadżera po to, aby spółka mogła sprawnie funkcjonować. Warto o tym rozwiązaniu pamiętać.

    Kiedy można delegować członka rady nadzorczej do zarządu?

    Przepisy kodeksu spółek handlowych przewidują wprost mechanizm delegowania członka rady nadzorczej do czasowego wykonywania czynności członków zarządu w odniesieniu do spółek akcyjnych. Delegowanie można wykorzystać w przypadku członków zarządu, którzy zostali odwołani, złożyli rezygnację albo z innych przyczyn nie mogą sprawować swoich czynność. Delegowanie z założenia ma charakter przejściowy i nie powinno przekroczyć okresu 3 miesięcy. W tym czasie rada nadzorcza ma obowiązek podjąć odpowiednie działania w celu dokonania trwałych zmian w składzie zarządu. Do takich działań może należeć przede wszystkim ogłoszenie konkursu na stanowisko, czy uruchomienie mniej sformalizowanego procesu headhunterskiego.

    Warto zwrócić uwagę na to, że jedną z podstaw do delegowania członka rady nadzorczej jest zawieszenie członka zarządu. Przepisy kompetencję do zawieszania członków zarządu również przyznają radzie nadzorczej. Jest to kolejny instrument sprawowania nadzoru jaki przysługuje organowi kontrolnemu. Warunkiem jest jednak to, aby rada nadzorcza wykazała ważne powody dla tak istotnej ingerencji w organ menadżerski. Do ważnych powodów może np. należeć podejrzenie o zajmowanie się interesami konkurencyjnym czy w inny sposób działanie na niekorzyść spółki.

    Należy pamiętać, że mechanizm delegowania (jak i również prawo zawieszania członka zarządu) przepisy przewidują tylko w spółce akcyjnej. Jeżeli w spółce z o.o. funkcjonuje rada nadzorcza – przyznanie jej takich uprawnień wymaga odpowiednich zapisów w umowie spółki. Bez tych postanowień, rada nadzorcza nie będzie mogła skorzystać z instytucji delegowania.

    Status delegowanego członka rady nadzorczej

    Przepisy kodeksu spółek handlowych nie wypowiadają się jasno na temat statusu członka rady nadzorczej delegowanego do zarządu. Przyjmuje się raczej, że taka osoba nie staje się członkiem zarządu, a raczej nabywa tymczasowego uprawnienia do sprawowania funkcji menadżerskich. Stąd w takim charakterze powinna zostać zgłoszona do KRS. Delegowanie najczęściej wiąże się także ze wzrostem honorarium delegata do poziomu, jaki otrzymują „normalni” członkowie zarządu.

    Z drugiej strony delegowany członek formalnie dalej należy do składu rady nadzorczej. Niemniej z uwagi na zakaz łączenia funkcji zarządczych i kontrolnych delegowany członek powinien jednak wstrzymać się od aktywnego uczestniczenia w jej pracach. W każdym razie, nie powinno się w takim wypadku mówić o niepełnym (kadłubowym) składzie rady nadzorczej. Celem instytucji delegowania jest zapewnienie ciągłości pracy organów spółki. Dlatego wydaje się, że pozostali członkowie rady powinni kontynuować swoje prace, zaś delegowanego członka nie należy wliczać do kworum. Dzięki takiemu podejściu instytucja delegowania umożliwia funkcjonowanie organów spółki w trudnym okresie przejściowym.

    Podsumowując, mechanizm delegowania może ochronić spółkę przed  paraliżem organów. Pracując nad postanowieniami statutu czy umowy spółki warto pamiętać o klauzulach dotyczących instytucji delegowania. Jest to szczególnie istotne w spółkach z o.o. w których brak jest regulacji na poziomie KSH.

  • Chory członek zarządu też odpowiada

    Przepisy ordynacji podatkowej przewidują bardzo surowe zasady odpowiedzialności członków zarządu za zaległości podatkowe spółki. Z odpowiedzialności nie zwalnia ani choroba, ani fakt zajmowania się innymi sprawami w spółce czy też niewykonywania wcale swoich funkcji.

    Surowa odpowiedzialność zarządu

    Odpowiedzialność członków zarządu spółki jest częstym tematem postępowań sądowych. Nic dziwnego, menadżerowi ścigany przez aparat skarbowy bronią się jak mogą przed zaległościami spółki. Niestety kolejne wyroki sądów administracyjnych podkreślają jak surowa jest odpowiedzialność zarządu za sferę fiskalną.

    Sądy przede wszystkim podkreślają, że odpowiedzialność członków zarządu wynikająca z ordynacja podatkowej obowiązuje bez względu na zakres obowiązków, jakie zostały im powierzone, oraz jakie faktycznie czynności podejmowali czy nadzorowali. Przepisy odwołują się do przesłanki pełnienia obowiązków członka zarządu” rozumianej formalnie, tj. posiadania formalnych uprawnień członka zarządu za konkretny okres, niezależnie od tego, czy obciążony odpowiedzialnością członek zarządu faktycznie zajmował się interesami podmiotu, w którym był członkiem zarządu. Także podział obowiązków i wewnętrzne uzgodnienia podejmowane w spółce w tym zakresie nie mają wpływu na orzeczenie o odpowiedzialności członka zarządu za zaległości spółki.

    Zdaniem NSA okoliczności związane z faktycznym wykonywaniem lub niewykonywaniem obowiązków zarządu co do zasady nie mają znaczenia dla tej oceny odpowiedzialności. Wyłącznie wykazanie faktycznych i obiektywnych przyczyn uniemożliwiających wykonywanie funkcji członka zarządu spółki mogłoby skutkować wyłączeniem jego odpowiedzialności (np. długotrwała obłożna choroba, długotrwałe pozbawienie wolności). Jak się jednak okazuje, nawet powołanie się na przeszkody zdrowotne nie jest takie łatwe. WSA w Lublinie zwraca uwagę, że stan chorobowy powinien być wykazany i dotyczyć momentu, w którym wystąpiła podstawa do zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości Spółki. Zasadniczo członek zarządu, który odczuwa przeszkody zdrowotne do pełnienia funkcji – powinien z niej zrezygnować

    Spółka nie ma? idź do zarządu

    Mechanizm odpowiedzialności członków zarządu za zaległości podatkowe spółki jest bezwzględny w swojej prostocie. Do jego zastosowania muszą ziścić się tylko poniższe przesłanki

    1. istnienie zaległości podatkowych spółki;
    2. pełnienie funkcji członka zarządu w spółce w czasie upływu terminu płatności zobowiązań;
    3. bezskuteczność egzekucji skierowanej do majątku spółki.

    Członek zarządu może się bronić jeżeli wykaże, że

    1. we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym czasie zostało otwarte postępowanie restrukturyzacyjne
    2. brak winy w niezgłoszeniu wniosku o ogłoszenie upadłości;
    3. spółka posiada mienie, z którego egzekucja umożliwi zaspokojenie zaległości podatkowych spółki w znacznej części.

    Jak jednak pokazuje orzecznictwo, powoływanie się przesłanki zwalniające z odpowiedzialności nie jest takie proste.

    Podobne mechanizmy odpowiedzialności dotyczą także zobowiązań handlowych spółki.

  • Problematyczne fakturowanie spółki przez prezesa

    Problematyczne fakturowanie spółki przez prezesa

    Fakturowanie spółki przez prezesa jej zarządu budzi wątpliwości fiskusa. Menadżer zamierzał świadczyć usługi specjalistyczne, marketingowe i administracyjne w ramach swojej działalności gospodarczej. Dyrektor KIS odmówił wydania interpretacji podatkowej, z czym zgodził się sąd administracyjny.

    Usługi prezesa na rzecz spółki

    Sprawa dotyczyła wniosku o wydanie interpretacji podatkowej członkowi zarządu, który planował świadczyć usługi na rzecz spółki, w której pełnił swoją funkcję. Menadżer wskazał, że nie będzie pobierał żadnego wynagrodzenia z tytułu piastowania funkcji członka zarządu. Jednocześnie jednak, planował on świadczyć na jej rzecz usługi specjalistyczne w zakresie np. pozyskiwania klientów, prowadzenia szkoleń czy działania marketingowe i administracyjne. Świadczenie tych usług odbywałoby się w ramach prowadzonej przez prezesa jednoosobowej działalności gospodarczej.

    Z perspektywy podatkowej, zdaniem menadżera świadczone przez niego usługi byłyby opodatkowane podatkiem ryczałtowym ze stawkami 8,5 proc i 15 proc (w zależności od rodzaju usług). Koszty ponoszone przez spółkę z tego tytułu pomniejszałyby jej dochód do opodatkowania.

    KIS doszukuje się niedozwolonej optymalizacji

    Dyrektor Krajowej informacji Skarbowej powziął przypuszczenie, że celem działania menadżera jest osiągnięcie korzyści podatkowej sprzecznej z celem ustawy poprzez sztuczne działanie. Przypuszczenie KIS znalazło potwierdzenie w opinii Szefa KAS. Zdaniem fiskusa, w przedstawionym stanie faktycznym menadżer może zyskać niedozwolone korzyści podatkowe. Przede wszystkim świadczenia otrzymywane ze spółki opodatkowane byłyby niższą stawką ryczałtu niż skala podatkowa, którą należy stosować dla wynagrodzenia członka zarządu.

    W swojej opinii Szef KAS stwierdził, że istnieją obiektywne podstawy do domniemania, że dojdzie do unikania opodatkowania. Zdaniem organu, menadżer działa w sposób sztuczny, w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, sprzecznej z przedmiotem lub celem ustawy podatkowej. W konsekwencji fiskus odmówił wydania interpretacji podatkowej.

    Wnioskodawca stanowisko organu podatkowego zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który stanął po stronie fiskusa. Zdaniem sądu organ przedstawił przekonującą argumentację na poparcie swoich wątpliwości. W takim wypadku sprawa powinna być rozpatrywana w trybie dedykowanym dla rozstrzygania o tym, czy planowane działania stanowią nadużycie prawa. Takim trybem jest postępowanie o wydanie opinii zabezpieczającej, a nie o wydanie interpretacji podatkowej. Wyrok nie jest prawomocny

    Co z fakturowaniem własnej spółki?

    Wyrok WSA nie przesądza o tym, czy fakturowanie spółki, przez członka jej zarządu za usługi profesjonalne (inne niż zarządzanie) jest nadużyciem prawa czy też nie. Stanowczego stanowiska w tym zakresie nie wyraził ani KIS ani sąd. Obie te instytucje wyraziły natomiast swoje wątpliwości co do tego, czy taki tryb działania objęty jest klauzulą generalną. Jest to wyraz pewnej tendencji jaką ostatnio można zaobserwować w kontekście fakturowania własnych spółek.

    Tendencja ta jest niepokojąca. Na szczęście nie jest ona jeszcze zupełnie powszechna. Trzeba też pamiętać o tym, że nie ma przepisu, który wprost zakazywałby świadczenia usług profesjonalnych na rzecz spółki, w której pełni się funkcje menadżerskie albo właścicielskie. Biorąc jednak pod uwagę rosnącą czujność fiskusa na te kwestie, warto zwracać uwagę na to, aby omawiana praktyka obejmowała usługi niezależne od zarządzania, których fakt wykonywania można udowodnić.

  • Niekonstytucyjne ograniczenia obrony byłego członka zarządu

    Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy ograniczające zakres obrony byłego członka zarządu pozwanego za długi spółki są niekonstytucyjne. Zdaniem TK byłemu członkowi zarządu należy zapewnić możliwość pełnej obrony przed wierzycielami spółki. W konsekwencji sąd nie może być związany rozstrzygnięciem, które zapadło wobec spółki.

    Odpowiedzialność byłego członka zarządu

    Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczyło sytuacji byłego członka zarządu pociągniętego do odpowiedzialności za długi nieuregulowane przez spółkę. Kanwą dla postępowania był art. 299 kodeksu spółek handlowych, który przewiduje, że członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za zobowiązania spółki, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna. Odpowiedzialność dotyczy długów istniejących w czasie, gdy dana osoba pełniła funkcję w zarządzie. W efekcie, postępowanie może dosięgnąć członka zarządu po tym, jak już przestanie pełnić swoją funkcję.

    Kolejność działania przewidziana w tym przepisie zakłada, że najpierw pozywana jest spółka, a dopiero po zakończeniu sprawy przed sądem i komornikiem, roszczenia kierowane są do zarządu. Żeby nie dublować postępowania o to samo, przepisy ograniczają możliwość obrony pozwanego członka zarządu. Sprawa nie toczy się już bowiem o zasadność długu spółki a jedynie o okoliczności dotyczące członka zarządu, które mogłyby uwolnić go od odpowiedzialności. Okoliczności te sprowadzają się zasadniczo do wykazania, że:

    1. spółka we właściwym czasie złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości lub otwarła postępowanie upadłościowe, albo
    2. niezłożenie ww. wniosków nastąpiło bez winy członka zarządu albo
    3. pomimo niezłożenia ww. wniosków wierzyciel nie poniósł szkody

    Ograniczenia w obronie są niekonstytucyjne

    Trybunał Konstytucyjny skupił się na sytuacji byłego członka zarządu. Konkretnie takiego, który utracił swoją funkcję jeszcze przed datą wszczęcia postępowania przeciwko spółce. Taki członek zarządu nie tylko nie ma możliwości w żaden sposób uczestniczyć w postępowaniu prowadzonym przeciwko spółce, ale wręcz nie wie o tym, że się ono toczy. Nawet gdyby posiadał on dowody przemawiające za tym, że dług spółki w ogóle nie istnieje – nie miałby okazji ich przytoczyć. W późniejszym postępowaniu przeciwko niemu byłoby z kolei za późno, aby o tych aspektach dyskutować.

    Wyrok Trybunału Konstytucyjne zmierza ku otwarciu drogi obrony takiemu byłemu członkowi zarządu. Sentencja wyroku TK wskazuje na to, że przepisów kodeksu spółek handlowych i procedury cywilnej nie można stosować w sposób pozbawiający byłego członka zarządu prawa podnoszenia zarzutów dotyczących nieistnienia długu spółki. W efekcie były członek zarządu będzie mógł podjąć raz jeszcze polemikę z ustaleniami sądu, który rozpatrywał sprawę przeciwko spółce. Po orzeczeniu TK taki sąd będzie mógł wydać inne rozstrzygnięcie niż zapadło przeciwko spółce.

    Wyrok będzie miał bardzo duże znaczenie dla praktyki postępowań dotyczących odpowiedzialności członków zarządu. Potencjalnie może on również wpłynąć na interpretowanie przepisów dotyczących długów podatkowych, za które zarząd także może ponieść odpowiedzialność. Niemniej istotna od samego orzeczenia będzie za to reakcja ustawodawcy na nie. Na to, w jaki sposób przepisy zostaną znowelizowane przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać.

  • Prezes na zleceniu

    Prezes zarządu na zleceniu sposobem na skorzystanie nowych ulg podatkowych? Przy okazji zmian wprowadzonych przez Polski Ład powraca stary temat wynagrodzenia Prezesów Zarządu. Próba zmiany zasad rozliczania ze spółką może jednak okazać się podatkową pułapką. Czasem nawet interpretacja ogólna nie pomoże.

    Pomysłowy Prezes Zarządu

    Nowe przepisy wprowadziły zwolnienia z PIT dla rodziców co najmniej czwórki dzieci, seniorów czy osób wracających z emigracji. Ulgi przysługują jednak tylko osobom osiągającym przychody kwalifikowane jako przychody z umowy o pracę, zlecenia czy działalności gospodarczej. Przy okazji wprowadzenia przez Polski Ład nowych ulg powrócił więc stary problem wynagradzania prezesów zarządu.

    W niedawnej interpretacji podatkowej pojawił się temat tego, czy z ww. ulg może skorzystać Prezes Zarządu? Przychody członków zarządu są bowiem generalnie kwalifikowane jako przychody z działalności wykonywanej osobiście, które do ulgi nie uprawniają. KIS stwierdził, że jeżeli prezes zawrze ze spółką osobną umowę zlecenia, to wynagrodzenie z tej umowy będzie kwalifikowało się pod ulgę. Problem rozwiązany? Nie do końca.

    Kontrakt menadżerski problematyczny

    Dyrektor Krajowej informacji Skarbowej poczynił jedno istotne zastrzeżenie. Prezes będzie mógł rozliczyć ulgę o ile umowa zlecenia nie jest umową o zarządzanie przedsiębiorstwem, kontraktem menedżerskim lub umową o podobnym charakterze. Przychody z takich umów są bowiem zawsze kwalifikowane jako działalność wykonywana osobiście. Nie ma tu znaczenia, czy Prezes pobiera wynagrodzenie z samego powołania, zawrze ze spółką umowę zlecenia, umowę o pracę czy umowę B2B.

    W praktyce, trzeba bardzo uważać z tym, czego kontrakt z Zarządem ma dotyczyć. Jeżeli rzeczywistym przedmiotem umowy jest zarządzanie spółką, przychody trzeba w ten sposób rozliczać. Prezesi powinni być szczególnie ostrożni, jeżeli jako usługi chcą wskazywać konsulting czy doradztwo. Tutaj może się pojawić trudność w udowodnieniu czym takie usługi się różnią od zarządzania spółką?

    Łatwiejszą sytuację mają ci członkowie zarządu, którzy przy okazji świadczą spółce usługi niezwiązane z managementem. Mogą to być np. usługi programistyczne, księgowe, audytorskie czy lecznicze. W tym obszarze znacznie łatwiej udowodnić, że przedmiot współpracy nie polega na zarządzaniu. Rzecz jasna usług muszą być rzeczywiście świadczone.

    Stary nowy problem

    Problem opisywany w przytaczanej interpretacji nie jest nowy. Prezesi od dawna toczą dyskusje z fiskusem co do zasad ich opodatkowania. Wynika to z faktu, że przychody z działalności wykonywanej osobiście objęte są skalą podatkową. W zestawieniu np. z podatkiem liniowym, skala może być poważnym obciążeniem. Stąd można spodziewać się, że organy skarbowe będą szczególnie wyczulone na tym punkcie.

  • Członek Zarządu bez VAT

    Członek Zarządu nie musi płacić VAT – zdecydował Naczelny Sad Administracyjny. Kwestie opodatkowania i oskładkowania usług zarzadzania budzą wiele emocji. Świeży wyrok NSA może pomóc tym menadżerom, którzy VAT-u płacić nie chcą.

    Menadżer kontra Fiskus

    W sprawie, którą przyszło rozpatrywać Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu, członek zarządu spółki z o.o. wystąpił o interpretację dotyczącą opodatkowania VAT. Wnioskodawczyni wskazała, że zawarła ze spółką kontrakt menadżerski. Nie prowadzi jednak zarejestrowanej działalności gospodarczej. Jej pytanie dotyczyło potwierdzenia braku konieczności opłacania podatku od towarów i usług.

    Fiskusa wyraził jednak negatywne stanowisko. Krajowa Informacja Skarbowa przypomniała, że w przypadku umowy zlecenia, wyłączenie spod VAT-u wymaga, aby umowa regulowała trzy kwestie: warunki jej wykonywania, wynagrodzenie oraz odpowiedzialność zlecającego wobec osób trzecich. KIS dopatrzył się problemów z trzecim warunkiem. Kontrakt menadżerski zawierał bowiem postanowienie o odpowiedzialności menadżera wobec osób trzecich za naruszenie praw autorskich.

    Sądy w obronie menadżerki

    Wnioskodawczyni zaskarżyła stanowisko fiskusa do sądów administracyjnych. Sądownictwo stanęło po stronie podatniczki przypominając, że działalność gospodarcza przestaje być samodzielna, gdy:

    • jest wykonywana przy wykorzystaniu infrastruktury i organizacji wewnętrznej tego, na którego rzecz jest prowadzona,
    • nie powoduje ryzyka ekonomicznego usługodawcy,
    • nie powoduje odpowiedzialności usługodawcy wobec osób trzecich.

    Sądy nie miały wątpliwości, że całości odpowiedzialności w stosunku do osób trzecich za usługi zarządzania spoczywa na spółce. Zapisy o odpowiedzialności zarządzającego za kwestie prawnoautorskie miały zupełnie akcesoryjny charakter. Uboczny aspekt odpowiedzialności menadżera nie może decydować o zakwalifikowaniu go jako osoby samodzielnie wykonującej działalność gospodarczą.

    NSA przypomniał, że należy kierować się zasadą proporcjonalności, współmierności i adekwatności. W gruncie rzeczy zarządzająca funkcjonuje na zbliżonych warunkach do pracownika spółki. Pracownik też przecież w niektórych sprawach może ponosić odpowiedzialność wobec osób trzecich. Nie stanowi to jednak podstawy do pozbawienia go statusu pracownika. Pracownik nie staje się podatnikiem VAT z powodu samej potencjalnej odpowiedzialności za jakiś wąski wycinek swoich działań.

    Członek Zarządu bez VAT-u

    Stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazuje na to, że w standardowym przypadku kontrakt menadżerski nie podlega opodatkowaniu VAT. Menadżera zwykle nie można bowiem uznać za osobę prowadzącą samodzielną działalność gospodarczą. Praca menadżera opiera się o strukturę spółki. Ryzyko ekonomiczne jego działań również leży po stronie Spółki. Nadto z zasady menadżer nie odpowiada za swoje działania wobec osób trzecich. Zakreślenie takiej odpowiedzialności w wąskim zakresie (np. prawnoautorskim) nie zmienia tej oceny.

    Wyrok zapadł pod sygnaturą akt: I FSK 2066/18