Autor: Bartosz Olszewski

  • Dla odważnych – jacht w kosztach spółki. Czyli o pozornych interpretacjach podatkowych

    Dla odważnych – jacht w kosztach spółki. Czyli o pozornych interpretacjach podatkowych

    Fiskus pozwala na „wrzucenie w koszty” nabycia jachtu. Pozornie taki wniosek można byłoby wyciągnąć z czerwcowej interpretacji podatkowej KIS. Jeżeli jednak wejdziemy nieco głębiej w szczegóły to zobaczymy, że rozliczanie jachtu w firmie będzie raczej sportem dla odważnych.

    Jacht deweloperowi niezbędny

    Kanwą dla dzisiejszych rozważań będzie wniosek o wydanie interpretacji podatkowej złożony w marcu tego roku. Z wnioskiem wystąpiła spółka, która zajmuje się działalnością deweloperską. Realizuje ona projekty polegające na budowie oraz sprzedaży apartamentów na terenie Polski.

    Z uwagi na planowaną inwestycję (prawdopodobnie w nadmorskiej miejscowości, choć tego dokładnie nie wiemy) firma planuje zakup jachtu, który dla jej działalności jest niezbędny. Jachtem bowiem pływaliby wspólnicy po okolicy i reklamowali spółkę za pomocą banerów i napisów umieszczonych na burcie statku. Jak dodaje spółka – Jacht będzie wykorzystywany wyłącznie dla celów działalności gospodarczej zarówno jako forma mobilnej reklamy jak i odpłatne udostępnianie osobom trzecim w formie najmu.

    Dalej wnioskodawca tłumaczy, że jacht zapewnia najbardziej skuteczną formę reklamy ponieważ najlepiej komunikuję się z odbiorcą i umożliwia kreowanie oczekiwanych zachowań z jego strony.

    Fiskus odpowiada niczym Salomon

    Przedstawiciele Krajowej Informacji Skarbowej mogliby wejść z podatnikiem w ostry spór i wydać negatywną interpretację. Można przede wszystkim podważać racjonalność reklamowania dewelopera przez wspólników pływających jachtem u podnóża budowanych apartamentów. Niemniej fiskus przyjął znacznie bardziej cwane podejście do sprawy i wydał interpretację pozytywną (pozornie).

    Dyrektor KIS po pierwsze zastrzegł, że interpretacja dotyczy konkretnego stanu faktycznego i tylko do niego się odnosi. Następni zwrócił uwagę na to, jacht ma być udostępniany odpłatnie w formie najmu. Skoro więc będzie generował konkretne przychody, to można rozliczać związane z nim koszty. Jednocześnie Dyrektor KIS wyraźnie podkreślił, że sam fakt iż, jacht miałby umieszczone duże logo Spółki i dużą nazwę Spółki (oznaczenie znajdowałoby się na głównym żaglu) oraz na burcie jachtu znajdowałby się adres strony internetowej Spółki oraz logo i nazwa Spółki – nie jest wystarczającą przesłanką przesądzającą, że jacht ten jest wykorzystywany na potrzeby zw. z działalnością gospodarczą.

    Osoba, która nie wczyta się głębiej w interpretację podatkową może dojść do wniosku, że zakup jachtu można bez problemu w spółce rozliczać podatkowo. Jest to w końcu „najbardziej skuteczna forma reklamy”. Wchodząc jednak głębię w interpretację widzimy, że fiskus jednoznacznie pozytywnie wypowiada się tylko do jachtu, który ma być wynajmowany w celach zarobkowych. Kreatywne wykorzystywanie łodzi do reklamy wymaga udowodnienia ponad wszelką wątpliwość, że wydatek na zakup jachtu jest celowy i racjonalnie uzasadniony. Czy ta sztuka się powiedzie? Czas (i kontrola) pokażą.

    To nie pierwszy wniosek o interpretację dot. „wrzucania w koszty” nietypowych zakupów. Rok temu pisaliśmy o rozliczaniu czworonogów.

  • Zagraniczne fundusze inwestycyjne dostaną zwolnienie z CIT

    Zagraniczne fundusze inwestycyjne dostaną zwolnienie z CIT

    Zagraniczne fundusze inwestycyjne dostaną zwolnienie z CIT nawet, jeżeli są zarządzane wewnętrznie tj. przez własny zarząd. Po niekorzystnym wyroku TSUE, polskie władze postanowiły znowelizować ustawę o podatku dochodowym od osób prawnych. Ulgę dostaną także fundusze spoza EOG.

    Zagraniczne fundusze skorzystają z polskiego zwolnienia z CIT

    Ministerstwo Finansów rozpoczęło prace nad projektem nowelizacji ustawy podatkowej, który ma wyrównać szanse zagranicznych funduszy inwestycyjnej operujących w Polsce. Aktualnie obowiązujące przepisy przewidują zwolnienie podatkowe tylko dla funduszy zarządzanych zewnętrznie. Tymczasem wiele krajów zagranicznych umożliwia funkcjonowania funduszy zarządzanych wewnętrznie tj. przez własny zarząd. Na dzień dzisiejszy takie fundusze nie będą w Polsce korzystały z ulgi podatkowej.

    Takie rozwiązanie nie spodobało się Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który uznał, że zakłóca ona swobodę przepływu kapitału. W wyroku z lutego br. uznał polskie przepisy za sprzeczne z prawem unijnym . W konsekwencji, polski ustawodawca musiał się ugiąć i zliberalizować warunki ulgi podatkowej. Ministerstwo Finansów proponuje zniesienie wymogu zewnętrznego zarządzania, pod warunkiem, że kraj siedziby funduszu tego nie wymaga.

    Przy okazji, Ministerstwo Finansów planuje przyznanie zwolnienia także funduszom inwestycyjnym spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Dotychczas takie podmioty były wykluczone spod ulgi co wzbudzało sprzeciw TSUE już 10 lat temu.

    Uderz w stół a nożyce się odezwą

    Szybka reakcja resortu finansów na stanowisko TSUE świadczy pozytywnie o nastawieniu władz do instytucji unijnych. Z reguły, jak publikuję artykuł o wyrokach unijnych – nie spodziewam się zmian szybciej niż za parę lat. Miło czasem pozytywnie się zaskoczyć. Myślę, że zaskoczeni są również przedstawiciele funduszy spoza unii, którzy doczekają się otwarcia prawa raptem po 10 latach od wyroku TSUE w ich sprawie. Lepiej późno, niż wcale…

    Planowany termin przyjęcia projektu to III kwartał 2025 r. Jest szansa, że nowela wejdzie w życie w przyszłym roku.

  • Nieprędko pożegnamy podatek Belki

    Nieprędko pożegnamy podatek Belki

    Komunikat resortu finansów wskazuje, że nieprędko pożegnamy podatek Belki. Ograniczenie podatku od zysków kapitałowych niesione była na sztandarach wyborczych aktualnej koalicji. Inicjatywa Rafała Brzoski SprawdzaMY proponowała mechanizm zwolnienia z tego podatku. Również prezydent elekt zapowiadał całkowitą likwidację tego podatku. Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak, jak jest.

    Podatek Belki pod ostrzałem

    Podatek Belki, czyli tak naprawdę podatek od zysków kapitałowych od dłuższego czasu znajduje się pod ostrzałem różnych opcji politycznych. Centralne natarcie zapowiadała Koalicja Obywatelska, która ograniczenie tego podatku powiesiła na swoich sztandarach wyborczych. Atak z prawej flanki przypuściła Konfederacja, która zaproponowała własny projekt kwoty wolnej w zakresie podatku Belki. W sukurs przyszła im Inicjatywa SprawdzaMY Rafała Brzoski sugerująca zwolnienie dla inwestycji długoterminowych. Wreszcie, zdecydowany atak na „Belkę” od tyłu przypuścił Prezydent Elekt Karol Nawrocki, który w wywiadzie zapowiedział złożenie projektu likwidującego podatek już w pierwszym dniu sprawowania urzędu.

    Pomimo natarcia w zasadzie z każdego kierunku, podatek od zysków kapitałowych pozostaje bez szwanku. Doskonałym sprawozdaniem wojennym ze starć z „Belką” jest ostatnia odpowiedź przedstawiciela resortu finansów na interpelację poselską .

    Ze względu na złożoność tych regulacji, koncepcje co do ich kształtu i zakresu wymagają analiz z uwzględnieniem wielu aspektów. W związku z powyższym przedstawienie finalnych rozwiązań będzie możliwe dopiero po ich ostatecznym opracowaniu i uzgodnieniu. Obecnie nie można określić dokładnego terminu, w jakim założenia te będą mogły zostać przedstawione przez Ministerstwo Finansów do publicznej wiadomości.

    wiceminister finansów Jarosław Neneman

    Pancerna Belka

    Niestety, atak tyralierą nie wykazuje specjalnej skuteczności przeciwko podatkowi od zysków kapitałowych. Podatek ten, jest bodaj najbardziej pancernym rozwiązaniem tymczasowym, jakie było nam dane ujrzeć w historii polskiego fiskalizmu. Trwa sobie niestrudzenie już od 2002 r. i nie chce ustąpić. Ściga się z nim tylko „przejściowa” podwyżka podatku VAT wprowadzona raptem w 2011 r.

    W całej tej pożodze natarcia na podatek od zysków kapitałowych odnoszę wrażenie, że strzela się ślepakami. Dym i huk ważniejszy jest od pomysłu na realną zmianę. A szkoda, bo czego, jak czego, ale Polska potrzebuje motywacji dla inwestowania oraz oszczędzania nie tylko dla najbardziej zamożnych.

  • Koniec zaskakiwania podatkami?

    Koniec zaskakiwania podatkami?

    Rząd obiecuje – koniec zaskakiwania podatkami. Projekt nowelizacji ordynacji podatkowej przewiduje co najmniej 6-miesięczne vacatio legis. Oznaczałoby to, że zmiany podatkowe można byłoby ogłaszać najpóźniej do 30 czerwca. Niestety, jak to zwykle bywa, ustawa przewiduje wyjątki.

    Co najmniej 6 miesięcy vacatio legis

    Do prac Sejmu trafił krótki, ale bardzo treściwy projekt nowelizacji Ordynacji Podatkowej. Na dosłownie jednej kartce A4, autorzy zapisali zasadę, którą określiłbym zwykłą przyzwoitością. Nowela przewiduje, że projekty ustaw podatkowych, które zawierają rozwiązania niekorzystne dla obywateli powinny wchodzić w życie co najmniej po 6 miesiącach od ogłoszenia. Chodzi np. o zwiększenie obciążeń, ograniczenie uprawnień czy zmiany obowiązujących zasad opodatkowania.

    Propozycję powinniśmy odczytywać łącznie z zasadami zmian podatkowych przyjętymi w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. W szeregu wyroków, TK stwierdził, że zmiany podatkowe powinny być ogłaszane przynajmniej na miesiąc przed rozpoczęciem nowego roku podatkowego. Z jednej strony chodzi o zapewnienie podatnikom możliwości przygotowania się do nowej rzeczywistości. Z drugiej, zmiany przepisów nie powinny zaskakiwać w trakcie roku podatkowego. Trzymają się tej logiki, w myśl nowej ordynacji podatkowej niekorzystne zmiany w podatkach będą musiały być ogłoszone najpóźniej do 30 czerwca. Brzmi bardzo rozsądnie prawda?

    Nowela jak szwajcarski ser

    Niestety szkopuł całej nowelizacji tkwi w jej wyjątkach. Vacatio legis będzie można skrócić w dwóch przypadkach. Po pierwsze wtedy, gdy przemawia za tym ważny interes publiczny. Po drugie, gdy wynika to z konieczności implementacji lub wykonania przepisów prawa Unii Europejskiej.

    Szczególnie niepokojący jest pierwszy wyjątek. Jakież to ważne interesy publiczne mogą przemawiać z ekspresowym podniesieniem podatku? Czy deficyt w ZUS w konieczność dotacji państwowej jest takim interesem? A może realizowanie polityki socjalnej, które wymaga dodatkowych wpływów? Obawiam się, że ten wyjątek może być używany dosyć swobodnie jako wytrych.

    Drugi wyjątek dla przepisów unijnych tylko pozornie wygląda niewinnie. Polska uczestniczy w procesie stanowienia przepisów unijnych więc ma również wpływ na to, aby zmiany nie były nagłe i zaskakujące. Z drugiej strony, nasz kraj regularnie wdraża przepisy unijne z dużym opóźnieniem. Czy takie zaniedbanie będzie uzasadniało ekspresowe zmiany podatków?

  • Kiedy fundacja rodzinna może być obejściem prawa?

    Kiedy fundacja rodzinna może być obejściem prawa?

    Rada ds. przeciwdziałania unikaniu opodatkowania tłumaczy, kiedy fundacja rodzinna może być obejściem prawa. W przełomowej uchwale rada wyjaśnia, które transfery są sztuczne, a które mieszczą się w celach ustawy. Uchwała jest cennym źródłem wiedzy dla tych, którzy planuję ująć fundację rodzinną w transakcji sprzedaży udziałów i akcji.

    Rada PUO tłumaczy kiedy fundacja rodzinna może być obejściem prawa

    29 maja 2025 r. będzie pamiętnym dniem dla wszystkich, którzy śledzą losy fundacji rodzinnej. Po dwóch latach obowiązywania nowej regulacji doczekaliśmy szerokiego dokumentu, który odpowiada na bardzo trudne pytania dotyczące fundacji rodzinnej. Uchwała Rady ds. Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania jest głosem rozsądku w dyskusji, która rozgorzała w sierpniu ubiegłego roku po pamiętnych wypowiedziach przedstawiciela resortu finansów. Wtedy to klauzula obejścia prawa odmieniana była przez wszystkie przypadki, a ministerstwo finansów straszyło fundamentalnymi zmianami przepisów.

    3 kwartały później mamy uchwałę Rady PUO, która znacznie bardziej racjonalnie przedstawia ramy, w których powinna poruszać się fundacja rodzinna. Kanwą dla wydania uchwały był przypadek, budzący najwięcej kontrowersji w środowisku. Chodziło o ruch osoby planującej sprzedaż spółki, która po uzgodnieniu podstawowych parametrów transakcji, założyła fundacje rodzinną, przeniosła do niej akcje, zrealizowała sprzedaż, a następnie część zysków z transakcji wypłaciła. Taki ruch pozwolił na zmniejszenie stawki opodatkowania jak i również opodatkowanie tylko zysków wypłaconych. Co na to Rada?

    Kiedy korzystanie z fundacji jest sztuczne

    Uchwała rady jest zniuansowana jeżeli chodzi o ocenę konkretnego przypadku, który trafił pod jej „lupkę”. Dlatego chciałbym tutaj skupić się na tych wnioskach, które można wykorzystać w innych sprawach dotyczących fundacji rodzinnej:

    1. Ustawa nie przewiduje żadnego minimalnego okresu, w którym akcje/udziały powinny być posiadane przez fundację rodzinną, żeby mogła je sprzedaż bez podatków.
    2. Szybka sprzedaż wniesionego do fundacji rodzinnej majątku, a następnie wypłata uzyskanych środków bez podjęcia działań inwestycyjnych narusza cel ustawowy zwolnienia fundacji rodzinnej z podatku i wskazuje na jej instrumentalne wykorzystanie.
    3. Z kolei to, że uzyskane ze sprzedaży środki w istotnej części przeznaczane są na inwestycje i pozostają w dyspozycji fundacji rodzinnej może potwierdzać nieabuzywny i racjonalny gospodarczo cel działania podatnika
    4. Przy weryfikowaniu sztuczności działania podatnika powinno brać się pod uwagę także cele pozaekonomiczne podatnika np. czy kierował się kwestiami sukcesyjnymi, kształtowaniem relacji z krewnymi lub wpływem na trwałość i jednolitość biznesu.
    5. Zbieżność czasowa między założeniem fundacji rodzinnej, a dokonaniem transakcji sprzedaży majątku wniesionego do tej fundacji może być argumentem za zastosowaniem klauzuli obejścia prawa.

    Powyższe pokazuje, że na cenzurowanym będą radykalne operacje, w których fundacja rodzinna zakładana jest szybko, dla potrzeb transakcji i bez planów reinwestycyjnych.

    Przy okazji warto przytoczyć także kilka bardzo ważnych sformułowań dotyczących samej klauzuli obejścia prawa, które mają znaczenie w każdej sprawie, nie tylko dotyczącej fundacji rodzinnej:

    1. Klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania to instrument nadzwyczajny i wyjątkowy. Nie można domniemywać jej zastosowania – to organ musi udowodnić obejście prawa.
    2. Klauzula zwalcza tylko działania sztuczne. Nie każde działanie podatnika korzystne dla niego podatkowo jest podstawą do uruchomienia klauzuli – w szczególności gdy korzysta z wyboru jaki zapewnia mu świadomie ustawodawca
    3. Podatnicy nie mają obowiązku płacić możliwie najwyższego podatku.

    Wierzę, że uchwała Rady PUO uporządkuje trochę burzliwą dyskusję, jaką prowadzimy w zakresie fundacji rodzinnej.

  • Sądy za najmem krótkoterminowym w fundacji rodzinnej, fiskus oporny

    Sądy za najmem krótkoterminowym w fundacji rodzinnej, fiskus oporny

    Pomimo kolejnego, pozytywnego wyroku ws. najmu krótkoterminowego w fundacji rodzinnej, fiskus dalej staje okoniem. WSA w Gliwicach wskazuje jednoznacznie – przepisy nie różnicą najmu długoterminowego od krótkoterminowego. Obiema formami fundacja rodzinna może się zajmować.

    Nieważne czy długo- czy krótkoterminowy, ważne, że najem

    W kwietniowym wyroku WSA w Gliwicach po raz kolejny potwierdza, że fundacja rodzinna może zajmować się najmem krótkoterminowym. Wbrew temu, co często sądzi fiskus – przepisy o fundacji rodzinnej nie odróżniają najmu długoterminowego od krótkoterminowego. Obie formy są dopuszczalne dla fundacji rodzinnej i powinny nieść te same konsekwencje.

    W ocenie Sądu brak jest podstaw do różnicowania skutków podatkowych najmu i najmu krótkoterminowego w odniesieniu do fundacji rodzinnych, albowiem w art. 5 ust. 1 pkt 2 u.f.r. nie zastrzeżono kryteriów zwyczajowego zawarcia umowy w formie pisemnej, uiszczenia kaucji zabezpieczającej oraz dłuższych okresów czasowych. Brak jest tam również kryteriów odwołujących się do klasyfikacji PKWiU. Wskazany przepis, w którym przewidziano dopuszczalny zakres działalności polegającej również na udostępnianiu mienia do korzystania na innej podstawie niż najem lub dzierżawa potwierdza brak podstaw do wyłączenia z tej działalności krótkoterminowego najmu lokali

    Wyrok WSA w Gliwicach I SA/Gl 1191/24

    Fiskus na wojnie z najmem krótkoterminowym

    Pomimo tego, że stanowisko WSA w Gliwicach wpisuje się w szerszą linię orzeczniczą, organy podatkowe nie dają za wygraną. Niestety cały czas widzimy niekorzystne interpretacje podatkowe przyrównujące najem krótkoterminowy do usług hotelarskich.

    Spór nie ma wymiaru tylko akademickiego. Przypomnijmy, fundacje rodzinne nie mogą zajmować się dowolnym rodzajem działalności gospodarczej. Fundacja zasadniczo ma pełnić rolę pasywnego inwestora, tzn. nie ma prowadzić aktywnej działalności gospodarcze. Wykroczenie poza zakres dopuszczalnej działalności generuje sankcyjną stawkę CIT na poziomie 25%.

    Przepisy ustawy o fundacji rodzinnej przewidują najem, dzierżawę oraz udostępnianie mienia do korzystania jako dopuszczalne formy działalności gospodarczej. Z jakiegoś powodu, Krajowa Informacja Skarbowa twierdzi, że najem krótkoterminowy to nie najem… Cóż, na szczęście sądy nie kupują tego absurdu.

  • SprawdzaMY chce premiować inwestycje kapitałowe

    SprawdzaMY chce premiować inwestycje kapitałowe

    Inicjatywa SprwadzaMY proponuje dwie zmiany prawa, które mają promować inwestycje kapitałowe. Z jednej strony chodzi o zniesienie podatku Belki od inwestycji długoterminowych. Z drugiej strony podniesienie limitów wpłat na IKE i IKZE.

    Inwestycje długoterminowe bez Podatku Belki

    Obecnie dochody z inwestycji kapitałowych w Polsce są opodatkowane zryczałtowanym podatkiem dochodowym w wysokości 19% (tzw. podatek Belki), bez ulg dla długoterminowego inwestowania. W przeciwieństwie do tego, sprzedaż nieruchomości po upływie 5 lat jest zwolniona z podatku. Taki system premiuje inwestycje w nieruchomości kosztem innych klas aktywów, co może prowadzić do nierównowagi na rynku i ograniczać rozwój rynku kapitałowego.

    Inicjatywa SprawdzaMY proponuje ujednolicenie i uproszczenie zasad opodatkowania inwestycji kapitałowych, co ma zwiększyć atrakcyjność giełdy przede wszystkim dla inwestorów indywidualnych. Celem tych zmian jest promowanie długoterminowych inwestycji na rynku kapitałowym, które są bardziej produktywne dla gospodarki narodowej. Zmiana prawa ma zwiększyć elastyczność i zrównoważony rozwój gospodarki, promując inwestycje w instrumenty finansowe takie jak akcje czy obligacje.

    Faktem jest, że rzeczywiście tak jest, tzn. wiele osób, inwestuje w nieruchomości, czyli je kupują nie żeby zaspokajać własne potrzeby mieszkaniowe, tylko żeby inwestować posiadane środki pieniężne. To zaburza sytuację na rynku nieruchomości, podnosząc ich ceny, przez co są one jeszcze trudniej dostępne do zwykłych obywateli o niższych dochodach, nie posiadających oszczędności.

    A. Jagodzińska – Alternatywa Związkowa

    Wyższe limity na IKE i IKZE

    Obecnie limity wpłat na Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) wynoszą trzykrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, a na Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) 1,2-krotność, z wyższym limitem 1,8-krotności dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Na koniec 2024 r. zgromadzone środki wynosiły 22,8 mld zł na IKE i 12,1 mld zł na IKZE, co stanowi mniej niż 1% PKB.

    Proponowana zmiana zakłada podniesienie limitów wpłat na IKE i IKZE oraz poprawę warunków wypłat, aby zwiększyć atrakcyjność długoterminowego oszczędzania. Celem jest umożliwienie Polakom skuteczniejszego gromadzenia kapitału na przyszłość, korzystając z ulg podatkowych, co ma zapewnić wyższe świadczenia emerytalne i wzmocnić krajowy rynek kapitałowy.

    Obie propozycje są na etapie głosowania w ramach projektu racjonalizacji prawa wdrożonego przez Rafała Brzoskę.

  • Z e-fakturą do komornika?

    Z e-fakturą do komornika?

    Przedstawiciele inicjatywy SprawdzaMY wychodzą z kontrowersyjnym pomysłem wykorzystania e-faktur przy egzekucji. Dokument wystawiony w Krajowym Systemie e-faktur mógłby zostać skierowany egzekucji, chyba że dłużnik go zakwestionuje. Pomysł ma być receptą na zatory płatnicze szczególnie dotkliwe dla mniejszego biznesu.

    KSeF pomoże w windykacji

    W ramach inicjatywy SprawdzaMY powstał nieoczywisty pomysł rozwiązania problemu zatorów płatniczych. Przypomnę, że SprawdzaMY to projekt utworzony przez Rafał Brzoskę, w ramach którego zaangażowano społeczeństwo i przedsiębiorców w poszukiwanie sposobu, na poprawienie klimatu prawnego w Polsce.

    Pomysł SprawdzaMY obejmuje wykorzystanie Krajowego Systemu e-Faktur, nad którym cały czas pracuje resort finansów. System ten polega na zcentralizowanym mechanizmie wystawiania i przyjmowania wszystkich faktur przez podmioty prowadzące działalność w Polsce. Zdaniem pomysłodawców, faktura wystawiona w tym systemie, której dłużnik nie zakwestionuje, powinna być traktowana jako dokument urzędowy umożliwiający skierowanie do egzekucji.

    Realizacja postulatu pozwoli istotnie przyspieszyć egzekucję należności niespornych, istotnie zmniejszyć koszty dochodzenia należności niespornych, prowadząc jednocześnie do odciążenia sądów poprzez ograniczenie wpływu do spraw objętych monopolem konstytucyjnie zastrzeżonym na rzecz sądów w zakresie sprawowania wymiaru sprawiedliwości.

    Podsumowanie inicjatywy SprawdzaMY

    Zatory płatnicze to bolączka biznesu

    Autorzy projektu słusznie zwracają uwagę na to, że Obecnie ściąganie należności to długotrwałe postępowania sądowe, co opóźnia odzyskiwanie gotówki, pogarsza płynność mikrofirm, a w skrajnych wypadkach prowadzi do braku wypłat pensji lub wręcz upadłości. Uproszczona droga do egzekucji faktycznie skróciłaby drogę do odzyskania należności. Śmiało można powiedzieć, że największym problemem wymiaru sprawiedliwości jest przewlekłość postępowań.

    Mam jednak problem z tym, elektroniczny obieg faktur przez KSeF daje wystarczająco mocny mandat do kierowania sprawy od razu do egzekucji komorniczej. Dłużnik może mieć uzasadnione powody ku temu by faktury nie płacić. Towar mógł nie dotrzeć, usługa mogła być wadliwie wykonana, należności mogły zostać potrącone. Żeby zachować przynajmniej pozory sprawiedliwości tego systemu, KSeF musiałby przewidywać cały „alternatywny” mechanizm kwestionowania takich faktur i kierowania spraw na normalne tory postepowania sądowego. Zaczyna się to trochę zbliżać do elektroniczne postępowania upominawczego, które już istnieje i problemu zatorów nie rozwiązało. No chyba, że droga do kwestionowania faktury zamykałaby się po jakimś czasie od jej wystawienia. Ale to z kolei wprowadza zupełnie nowy reżim, którego należy twardo w firmach pilnować… W każdym razie pomysł ciekawy, ale niestety diabeł, jak zwykle tkwi w szczegółach.

  • Dobra sukcesja powinna stać się priorytetem polskich firm rodzinnych

    Dobra sukcesja powinna stać się priorytetem polskich firm rodzinnych

    Sukcesja bywa trudna i burzliwa, ale nie sposób od niej uciec. Z roku na rok, coraz więcej polskich firm rodzinnych dochodzi do momentu, w którym ich właściciele osiągają wiek emerytalny. Założyciele stają wtedy przed trudnym pytaniem: co dalej? Z odpowiedzią na to pytanie nie warto czekać do ostatniej chwili.

    Sukcesja to konieczność

    Biologii niestety nie oszukamy. Z wiekiem w naturalny sposób tracimy zapał i energię do rozwijania biznesu. Z drugiej strony, kiedyś powinien przyjść moment na spowolnienie i czerpanie radości z tego, co już się zbudowało. Dlatego sukcesja to konieczność, przed którą prędzej czy później stanie każda firma rodzinna. Szczególnie teraz, gdy przekroczyliśmy próg 30-lecia gospodarki wolnorynkowej w Polsce. Założyciele, którzy budowali swoje biznesy w latach dziewięćdziesiątych ub. wieku muszą spojrzeć w przyszłość z nieco innej perspektywy.

    Przy okazji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach miałem okazję porozmawiać z Natalią Rasiewicz z WNP.pl o wyzwaniach związanych z sukcesją firmy rodzinnej, do której wysłuchania serdecznie zachęcam. Chciałbym nieco dokładniej zdefiniować pojęcie sukcesji, o którym tam rozmawiamy i spojrzeć na nią pod innym kątem.

    Moim zdaniem sukcesja to proces związany z przygotowaniem biznesu i majątku na funkcjonowanie kolejnych pokoleń. Przekazanie sterów dzieciom to tylko jeden z modeli sukcesji, ale nie jedyny i nie zawsze najlepszy. Wbrew pozorom, wprowadzenie potomków do firmy jest procesem trudnym, który wymaga pewnej pracy u podstaw. Niestety umiejętności biznesowych i rozeznania rynku się nie dziedziczy, a tym bardziej nie nabywa przez osmozę. Jeżeli potomkowie mają przejąć firmę, powinni się kształcić, najlepiej zdobywać doświadczenie poza organizacją, ale też budować swój autorytet w ramach niej. Zbyt wiele razy widziałem, niestety mylne przekonanie, że sama kontynuacja nazwiska pozwoli kontynuować biznes w niezmienionej postaci.

    Jeżeli nie przekazanie sterów, to co?

    Innym modelem sukcesji jest przekazanie zarządu w zewnętrzne ręce. To z kolei wymaga budowania firmy z myślą o tym, aby stała się niezależna od założyciela. Chodzi o to, aby organizacja „osiągnęła pełnoletniość”, wypracowała drugi garnitur zarządzających i była w stanie funkcjonować bez ciągłego zaangażowania założycieli. W takiej organizacji można przejść na pozycję wyłącznie właścicielską (ewentualnie z pozycją w radzie nadzorczej), którą znacznie łatwiej przekazać potomnym.

    Dla wielu firm, bardzo sensownym rozwiązaniem będzie sprzedaż biznesu, szczególnie do integratora branżowego, która wie, jak tego typu działalność funkcjonuje. Uzyskane w ten sposób środki można zainwestować w aktywa znacznie bardziej pasywne (nieruchomości, instrumenty finansowe itp.). Takie zarządzanie majątkiem jest istotnie mniej absorbujące i będzie łatwiejsze w przekazaniu następcom np. przy użyciu fundacji rodzinnej.

  • Raportowanie ESG dwa lata później?

    Raportowanie ESG dwa lata później?

    Ministerstwo Finansów planuje opóźnienie wprowadzenia obowiązków związanych z raportowaniem na temat zrównoważonego rozwoju (ESG). Jeżeli nowelizacja wejdzie w życie – duże spółki złożą raporty ESG dopiero w 2028 r. a emitenci z sektora MŚP w 2029.

    Raportowanie ESG

    Dyrektywa CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive) zobowiązuje firmy do ujawniania wpływu ich działalności na środowisko, kwestie społeczne – w tym prawa człowieka – oraz ład korporacyjny. Informacje te mają również przedstawiać, jak te trzy obszary wpływają na kondycję finansową i operacyjną danej jednostki.  

    Do raportowania ESG zobowiązane są obecnie jednostki duże oraz małe i średnie jednostki będące emitentami papierów wartościowych dopuszczonych do obrotu na jednym z rynków regulowanych Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a także jednostki dominujące dużych grup. Wejście w życie obowiązku zostało rozłożone na trzy etapy. W pierwszej kolejności, w 2025 r. za rok obrotowy 2024, raportują największe jednostki zainteresowania publicznego zatrudniające ponad 500 pracowników i przekraczające co najmniej jeden z progów finansowych dla jednostki dużej, a także jednostki zainteresowania publicznego stojące na czele grupy, w której zatrudnienie przekracza 500 osób oraz która przekracza co najmniej jeden z progów finansowych dla dużej grupy. Zgodnie z obecnymi regulacjami w drugiej turze, w 2026 r. za rok obrotowy 2025, miałyby zaraportować pozostałe jednostki duże i pozostałe duże grupy, natomiast w trzeciej turze, w 2027 r. za rok obrotowy 2026 – mali i średni emitenci z rynku regulowanego.

    Stop-the-clock dla raportów ESG

    Resort finansów pracuje nad nowelizacją ustawy o rachunkowości oraz przepisów dotyczących biegłych rewidentów i firm audytorskich. Zmiany te mają na celu odroczenie terminów raportowania ESG wdrożonego w ramach unijnej dyrektywy CSRD. Stanowi to konsekwencje pakietu uproszczeń procedowanego przez Komisję Europejską pod hasłem Omnibus I.

    Rozwiązanie stop-the-clock ma odroczyć o dwa lata terminarz wchodzenia w życie obowiązków sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju dla drugiej i trzeciej tury przedsiębiorstw. Jeżeli nowela wejdzie w życie, wówczas pozostałe jednostki duże i pozostałe duże grupy złożą pierwsze raporty ESG w 2028 r. za rok 2027 r. Z kolei mali i średni emitenci z rynku regulowanego będą musieli złożyć pierwszy raport ESG w 2029 r. za rok 2028.